wtorek, 01 maj 2018 00:00

Wbudowany GPS

Czym jest intuicja? Co dobrze, a co źle na nią wpływa? Jak można ją wesprzeć i pobudzić? Na te pytania odpowiada
Monika Targiel – malarka, projektantka wnętrz, doradca feng shui i konsultantka rozwoju osobistego, absolwentka architektury wnętrz na Akademii Sztuk Pięknych oraz Akademii Feng Shui we Wrocławiu – w rozmowie z Anną Krawczyk.

 

Jak można zdefiniować intuicję?

Trzeba zacząć od tego, co znaczy to słowo i skąd się wzięło. To zapożyczenie z angielskiego intuition. W tym języku można je rozdzielić na dwa człony, gdzie in oznacza „skierowane do wewnątrz”, a tuition – „szkolenie, nauczanie”, a zatem intuicja to „szkolenie, nauczanie od wewnątrz”. W języku polskim intuicję określa się też jako „szósty zmysł” czy „przeczucie”, a w psychologii – „wyższa jaźń” lub „nadświadomość”.

Czym intuicja różni się od instynktu?

Instynkt ma na celu zapewnienie przeżycia, przetrwania gatunku. Intuicja jest bardzo subtelna, cicha, pozostawia nam wolny wybór, nie zmusza do niczego.

Po co nam intuicja?

Intuicja to bardzo ważny element życia człowieka – coś w rodzaju nawigacji. Rodzimy się z nią, tak samo jak różne gatunki zwierząt – one wiedzą, jak się poruszać, skąd i dokąd płynąć. Skąd to wiedzą? Mówi im to intuicja, ich wbudowany GPS.

Intuicja pomaga żyć w zgodzie ze sobą. To narzędzie łączące człowieka z nadświadomością. Bez intuicji bylibyśmy skazani na opinie innych i na przeszłość – powielalibyśmy wciąż to samo. Konserwatyzm byłby górą, nie wymyślilibyśmy niczego nowego, nie mielibyśmy własnych marzeń i celów. Nie byłoby naukowców, artystów, natchnionych marzycieli. Dzięki intuicji nasze życie ewoluuje, idziemy do przodu jako gatunek.

A w praktyce?

Intuicja przydaje się wtedy, gdy pojawia się wybór. Osoby zupełnie od niej odcięte nie potrafią samodzielnie decydować, nawet o najprostszych rzeczach. Potrzebują aprobaty innych i tego, by ich naprowadzali.

W jaki sposób intuicja do nas przemawia?

Podam przykład Conrada Hiltona, twórcy sieci hoteli Hilton. Gdy miał podjąć decyzję, zamykał się w pokoju i kładł na 10–20 minut, a dopiero potem decydował. Też uważam, że odpoczynek jest tu kluczowy, gdyż intuicja to – powtórzę – bardzo subtelny przekaz. W codziennym biegu między domem a pracą kontakt z nią jest niemal nie do nawiązania. Intuicja najłatwiej pojawia się wtedy, gdy mamy znikomą ilość trosk, nie żyjemy przeszłością…

… gdy żyjemy tu i teraz?

Tak! Najczęściej intuicja – poza sytuacjami, gdy np. medytujemy – pojawia się zaraz po przebudzeniu, kiedy jeszcze analityczna i bazująca na przeszłości część naszego umysłu nie zdąży się włączyć. Intuicja bowiem to nie lewopółkulowa logika, to poszerzona percepcja i czysta świadomość, że coś wiem, ale nie wiem, skąd – po prostu to czuję. Sygnały intuicji odbieramy wtedy, kiedy jesteśmy zrelaksowani. Wówczas możemy odczuwać, że z jakimś wyborem po prostu dobrze się czujemy.

Ludzie różnie doświadczają intuicji. Jedni są wzrokowcami i będą widzieć obrazy plastycznie, kolorowo, inni są słuchowcami i będą słyszeć dźwięki, częstotliwości. Jeszcze inni są czuciowcami i oni będą czuć…

… dyskomfort?

… bóle, skurcze, gdy intuicja mówi, że mają w coś nie wchodzić. Albo rozluźnienie, chęć kontaktu fizycznego, jeśli coś będzie dla nich dobre.


Czy dobrze rozumiem, że coś musi mieć podobne do moich wibracje, żeby intuicja się na to zdecydowała?

Tak, musi mieć podobne wibracje w tym sensie, że musi być w zgodzie ze mną, z moimi wartościami. Ale jeśli chcemy się nauczyć czegoś nowego, to wtedy wibracje będą inne, bo dopiero mamy tego doświadczyć. Podkreślam – inne, ale korzystne.

A co z ludźmi, którzy się odcięli od swojej intuicji? Jak do tego doszło?

Te osoby odcięły się tak naprawdę od siebie samych. Bo intuicją jestem ja sam. To nie jest coś poza mną, tylko ja na poziomie wyższej jaźni.

Odcięcie zaczyna się, gdy powątpiewamy w siebie, swoje racje. Bierze się z braku zaufania do siebie. Wtedy człowiek polega tylko na świecie zewnętrznym, na innych ludziach. Jest marionetką, która ślepo podąża za modą, trendami i nie wie, co jest dla niego dobre. Jest zagubiony.

Czy można wyczuć, kiedy popadamy w takie tarapaty?

Można to zaobserwować. Jeśli ktoś nie podąża za intuicją, to po prostu nie dokonuje najlepszych wyborów. Bo intuicja bierze pod uwagę wszystko: tradycje, związki materialne między rzeczami, emocje, uczucia. Osoba, która dokonuje bardzo złych wyborów, jest odcięta od swojej intuicji i od siebie.

Czy taka osoba może poczuć to niezadowolenie z siebie i ze swego życia, skoro jest odcięta?

Najpierw musi zacząć powoli zdobywać swoje własne zaufanie. To podstawa. Ale też wyrozumiałość wobec samego siebie, wybaczenie sobie złych decyzji. To nieustanna praca. Zaufanie sobie to podróż, która nigdy się nie kończy.

Podzieliłabym je na trzy segmenty. Pierwszy to zaufanie sobie. Drugi – to zaufanie życiu, wszechświatowi, Bogu – jakkolwiek to nazwiemy. Trzeci to zaufanie innym ludziom, że robią to, co najlepsze. To daje lekkość, związaną z tym, że nie trzeba ich oceniać.

Co to znaczy, że robią to, co najlepsze? Dla nich? Dla wszechświata?

Chodzi o zaufanie w dobroć w ludziach. Tu przytoczę przykład, jak działa tak zwana projekcja. Jeśli nie ufamy innym, to oni będą to samo czuli względem nas. Ale to wcale nie znaczy, że są niegodni zaufania! Lepiej więc ludziom ufać. Jeśli będziemy projektować na zewnątrz przekonanie, że życie jest godne zaufania, to intuicja poprowadzi nas do osób, które właśnie takie są.

Jeśli uważamy odwrotnie, to przyciągamy ludzi, którzy mogą to zaufanie zawieść?

Tak. To jest prawo lustra. Świat zewnętrzny pokazuje nam to, co mamy w sobie. Z tego względu czasem nie warto oceniać tego, co się wokół nas dzieje, bo to jest odbicie nas samych.

Co jeszcze, poza zaufaniem, pomaga rozwijać intuicję?

Poczucie własnej wartości. Bez niego nie można słuchać i szanować własnego głosu.

Dodajmy, że to nie ma nic wspólnego z egoizmem, tylko ze zdrowym przekonaniem, że wiem, kim jestem, jakim jestem człowiekiem.

Egoizm to zupełnie coś innego! Nie ma nic wspólnego z poczuciem własnej wartości. Egoiści mają zakamuflowane bardzo niskie poczucie własnej wartości, a ich zachowania to po prostu maska. Ich gniew na siebie samych przeradza się w poniewieranie innymi.

Jeśli człowiek ma poczucie własnej wartości, jeśli go posmakował, to czuje się kompletny, spełniony i pragnie się tym dzielić. Szanuje więc inne osoby i jest im życzliwy.


Zajmujesz się też feng shui. Powiedz, proszę, jak otoczenie – i mam na myśli zarówno ludzi, jak i rzeczy materialne – wpływa na pobudzenie intuicji? Czy można eliminować toksyczne osoby z otoczenia? Czy to pomaga być blisko samych siebie?

Nie ma jednej recepty dla wszystkich. Bardzo często te toksyczne osoby to członkowie naszej rodziny albo my sami, np. wobec dzieci. Wszyscy czasami bywamy toksyczni i chodzi o to, by to zaobserwować, wybaczyć sobie i skorygować takie zachowanie. Natomiast prawdziwie toksyczna osoba swojej toksyczności nie zauważy i nie trafią do niej słowa krytyki.

Czy zrywać kontakty z takimi ludzi? Powiem tak: te osoby są często lustrem dla nas samych. Toksyczna osoba nie jest sama, coś na nią wpływa, np. nasze cechy, które wyparliśmy. Ale jeśli toksyczność danego człowieka oznacza przemoc – fizyczną, psychiczną lub emocjonalną – to wtedy, oczywiście, należy brać nogi za pas, bo nie ma innego wyjścia.

Jeśli przyciągamy takie osoby, to należy się zastanowić, co takiego w nas jest, co wypieramy, że te osoby pokazują nam takie cechy? Kiedy obejmiemy z wyrozumiałością ten cień w nas samych, to albo przestaniemy go zauważać u innych, albo te osoby znikają z naszego życia.

Co powoduje, że pojawiają się wokół nas osoby toksyczne?

To jest cały wachlarz przyczyn. Jeśli ktoś nas nie szanuje, to trzeba sobie zadać pytanie, gdzie ja siebie nie szanuję, dlaczego się nie szanuję. Tak samo z kłamstwem, a nawet z przemocą – świadczą o tym, że jest w nas jakieś niezdrowe przekonanie, które sprawia, że uważamy, że zasługujemy na takie traktowanie. Zatem osoba toksyczna może być naszym nauczycielem. Ale znów trzeba być wobec siebie wyrozumiałym i wiedzieć, kiedy stawiać granice.

Czy dobrze mi się wydaje, że jeśli mamy do siebie zaufanie i siebie szanujemy, to jeśli nawet w otoczeniu pojawi się toksyczna osoba, szybko się podda, bo zobaczy, że nic nie wskóra?

W niektórych sytuacjach tak właśnie będzie. Osoba toksyczna nie znajdzie w nas pożywki. Jeśli będzie w nas spokój, to się do nas po prostu nie przyklei. To nasze reakcje i emocje są suplementacją dla osób negatywnych. Osoby spokojne nie są dla nich atrakcyjne. Warto więc kontrolować swoje emocje – negatywne reakcje czy myśli przyciągają negatywnych ludzi.

W jaki sposób stworzyć przestrzeń, która nam sprzyja? Czy wystarczy wsłuchać się w siebie i otaczać się rzeczami, które lubimy? Czy jednak wskazany jest jakiś ład?

Otoczenie ma ogromny wpływ na naszą intuicję i samopoczucie. A feng shui nie polega tylko na tym, że układamy przedmioty w odpowiednich miejscach. To kreowanie pozytywnej energii, tworzenie takiego wnętrza, w którym czujemy się dobrze.

Podstawowa rzecz to porządek. Ważne jest to, żeby w pomieszczeniu, w którym ciągle przebywamy, nie było za dużo przedmiotów, zwłaszcza tych, których nie używamy (nawet od lat!) albo pamiątek, które nie przynoszą nam dobrych wspomnień, np. tych od osób toksycznych. Im bardziej przestrzenne pomieszczenie, tym lepiej się czujemy. Intuicja jest tym cichym głosem i dlatego pomieszczenie, w którym jesteśmy, powinno być ciche, puste, przejrzyste.

Mamy teraz modę na minimalizm – redukowanie posiadanych przedmiotów do tych, które są niezbędne. To też jest element feng shui. Jeśli mamy tendencję do obkupywania się na wyprzedażach, bo uważamy, że nie stać nas na kupienie danej rzeczy w pełnej cenie albo że musimy gromadzić zapasy, to wtedy te przedmioty nie wibrują dobrą energią. Wibrują energią niedostatku.

A dźwięki? Muzyka?

Wyciszeniu sprzyja najbardziej muzyka typu chillout, cicha, kontemplacyjna, instrumentalna.

… kwiaty, zieleń?

Och, tak! Spędzanie czasu z naturą jest bardzo potrzebne, nie tylko dlatego, by połączyć się ze swoją intuicją, lecz także dla ogólnego zdrowia. Podobnie ruch – wycieczki, spacery to nigdy nie jest czas stracony. Natura bezwarunkowo nam sprzyja! Bycie blisko niej to ogromna inwestycja w siebie. Osoby, które mieszkają w otoczeniu przyrody, są pewniejsze siebie i szczęśliwsze. Im więcej mamy z nią kontaktu, tym bardziej jesteśmy „ukorzenieni”.

Co to znaczy?

Mamy lepszy kontakt ze swoim ciałem, a ono współpracuje z naszą intuicją i przeczuciami. Ciało nie kłamie. Poza tym nawet osoby, które mają słabą intuicję, mogą się lepiej poczuć z własnym ciałem. Pomaga w tym właśnie przebywanie na łonie natury, chodzenie po ziemi.

Ważna jest też kwestia diety. Jeśli dostarczamy organizmowi dobrego pożywienia, jeśli nasze zdrowie jest w porządku, nasze jelita sprawnie pracują – to ogromnie wpływa to na naszą intuicję. Fizyczność to także układ nerwowy – jeśli jest zdrowy, to ma lepszy kontakt z intuicją i nie jest obciążony negatywnymi myślami, ale też kofeiną, alkoholem, cukrem.

Na koniec ciekawostka: intuicja lepiej działa wtedy, gdy ciało jest dobrze nawodnione. Wówczas sprawniej przepływają przez nie myśli i emocje.

Dziękuję za rozmowę.

wtorek, 01 maj 2018 00:00

Biznes długodystansowy

– Wprowadzając jakąkolwiek innowację do firmy, biorę pod uwagę trzy zagadnienia: optymalizację kosztów, poprawę jakości i warunków pracy. Trzeba jednak planować długodystansowo. Jeśli firma podąża za szybkim zyskiem, bardzo trudno jest osiągnąć te wszystkie efekty – mówi Jan Malitowski, prezes zarządu i dyrektor zarządzający Przedsiębiorstwa Budownictwa Drogowego SA w Kaliszu, w rozmowie z Anną Krawczyk.

 

Mottem firmy jest: „robimy to, do czego zostaliśmy stworzeni”. W czym zatem czujecie się najmocniejsi?

Firma funkcjonuje na rynku od 1996 roku i została przekształcona – jak wiele przedsiębiorstw z branży budowy dróg – z podmiotu państwowego. Wyspecjalizowaliśmy się w budowie oraz remontach nawierzchni drogowych i szybko zaczęliśmy tworzyć przewagę konkurencyjną.

Podczas gdy większość firm „przesypiała” okres zimowo-wiosenny, my zajmowaliśmy się bieżącym utrzymaniem dróg. Dzięki temu nasi pracownicy znajdowali zatrudnienie przez cały rok, a firma miała dodatkowe źródło dochodu.

Od początku podążaliście za potrzebami rynku. Jakich innowacji potrzebuje drogownictwo?

Nie warto ślepo ulegać modom w branży, ale trzeba być blisko klienta i stosować rozwiązania zdroworozsądkowe. Firma wykonawcza to nie ośrodek badawczo-rozwojowy. My precyzyjnie i zgodnie z projektem realizujemy to, za co płaci inwestor. Nasze pole działania to: kapitał ludzki, technika i środki produkcji, nowoczesne, tańsze w zastosowaniu i eksploatacji. Dzisiaj wyraźnie to widać w związku z brakiem rąk do pracy, co powoduje, że wiele czynności, tych prostych, jest wykonywanych przez maszyny: od zamiatania dróg na budowach zamiatarkami, przez koszenie traw wydajnymi kosiarkami po nowoczesne układarki, wytwórnie mas bitumicznych czy bardzo dobrze wyposażone laboratoria drogowe.

Czasem zauważam wykonywanie prostych czynności ręcznie, zapewne przez pracowników zza wschodniej granicy. Myślę, że i takie obrazki niebawem znikną z polskiego krajobrazu.

Skok technologiczny dotyczy wielu zagadnień, poczynając od transportu samochodowego, poprzez nowoczesne układarki mas bitumicznych, czy wytwórnie mas bitumicznych. Poprzez zastosowanie wysoko sprawnych palników, silników czy izolacji termicznych pozwalających produkować masę bitumiczną ze znacząco mniejszym niż kiedyś zapotrzebowaniem cieplnym, znacznie zmniejszyło się zużycie energii. Spójrzmy na kwestię zakupu nowego sprzętu. W latach 90. przedsiębiorstwa drogowe na własną rękę zajmowały się naprawą sprzętów i urządzeń. Obecnie lepiej kupić maszynę renomowanej firmy, która oferuje również serwis. Oszczędzamy przez to czas naszych pracowników i możemy im powierzyć nowe, ważniejsze zajęcia. Powiem więcej, do minimum ograniczony jest nasz udział w procedurach kontroli eksploatowanego sprzętu. Czynią to za nas systemy, które dostawcy oferują w ramach miesięcznego abonamentu razem z urządzeniami. Wszelkie parametry pracy i informacje o zużyciu paliw są cały czas rejestrowane. Mamy dostęp do informacji online, ale również wszelkiego rodzaju raportów. Nie ma więc już potrzeby delegowania pracownika w firmie do tych zajęć.


Firma została cztery razy uhonorowana wyróżnieniem „Inwestor w Kapitał Ludzki”…

To również odzwierciedla naszą politykę i filozofię. Chcemy budować trwałe relacje zarówno z klientami, jak i pracownikami.

Już dawno zaobserwowałem, że przejawy jakichkolwiek agresywnych zachowań przekładają się na złą atmosferę podczas wykonywania zadań. Wiadomo, jak wiele nieoczekiwanych zdarzeń ma miejsce podczas realizacji projektu. Warto więc budować atmosferę zaufania – to sprzyja rozwiązywaniu problemów, a nie ich tworzeniu.

Czy to dotyczy też atmosfery w firmie?

O tak. Jestem przekonany, że panują u nas relacje koleżeńskie, przyjacielskie, koncyliacyjne. Oczywiście, pracownicy mają swoje zdanie, swoją opinię w ranach posiadanych kompetencji. Firma nie jest zarządzana w sposób hierarchiczny, a szef nie jest po to, żeby autoryzować każdą decyzję na przykład kierowników. To oni, w ramach swoich kompetencji, takowe podejmują i za nie odpowiadają. To, co mówię, może wydawać się oczywiste, ale czasem, rozmawiając z kolegami, widzę, jakimi zupełnie niepotrzebnymi szczegółami zajmują się w swoich firmach.

Dbałość o pracowników jest zatem wpisana w strategię spółki. Jak to realizujecie?

To jest prostsze niż się wydaje, to wręcz truizm. Wystarczy przestrzegać kodeksu pracy, na który zresztą większość pracodawców narzeka, oraz wywiązywać się ze swoich zobowiązań podjętych w stosunku do innych. Dotyczy to także terminowych wypłat dla pracowników czy zobowiązań wobec kontrahentów czy podwykonawców.

Wiadomo, że za nadgodziny albo trzeba zapłacić, albo pracownik może je odebrać jako czas wolny. Większość kadry woli ekwiwalent pieniężny, co oczywiste – stawka za pracę w dni wolne jest wyższa o 100 proc.

Na rozwój firmy patrzymy w dłuższej perspektywie. W trudniejszych okresach nie podnosiliśmy pensji, ale zatrudnialiśmy nowych pracowników. Po kilku latach, gdy nastała lepsza koniunktura, mieliśmy już nie młodych inżynierów tuż po studiach, a wyspecjalizowanych kierowników.

Stawiam na rozwój. Kadra kierownicza ma więc dostęp do potrzebnych szkoleń. Dodatkowo, aby zwiększyć efektywność pracy, wyposażyliśmy ją np. w samochody służbowe. Jest to z pożytkiem dla dwóch stron. Z pracy, przykładowo z placu budowy, pracownik może bezpośrednio wrócić do rodziny, ale rano jedzie prosto na budowę. To kierownik odpowiada za taką organizację swojej pracy, aby efektywnie wykorzystać swój czas – czy to w biurze, czy to na budowie.

Firma funkcjonuje w środowisku zamówień publicznych. Jakie zmiany powinny być tutaj wprowadzone?

Było już ich bardzo dużo od momentu wejścia w życie ustawy. Nie skupiałbym się więc na tym, co jeszcze należy zmienić, ale na tym, w jaki sposób wykorzystywać możliwości, które daje ustawa – Prawo zamówień publicznych.

Jakie to możliwości?

Przykładowo zaliczkowane robót, co przewiduje ustawa PZP. Inwestorzy, niestety, bardzo rzadko dają taką możliwość w specyfikacji istotnych warunków zamówienia. A przecież firmy muszą zainwestować własne środki w zakup materiałów przed sezonem robót. Zaliczki można przeznaczyć na ten cel. Wiedząc, że w sezonie może pojawić się problem z dostępnością materiałów czy transportu, kupujemy i sprowadzamy materiały kamienne zimą. Zamrażanie własnych środków na zakup kilkudziesięciu tysięcy ton materiałów skutkuje koniecznością uruchamiania kredytów lub rezygnacji z sensownych inwestycji w spółkę.

Inny przykład to wysokość gwarancji należytego wykonania zadania. Ustawa w art. 150 mówi o wartości do 10 proc. wartości kontraktu. Warto, podejmując decyzję o zabezpieczeniu, przyjmować wielkość procentową z dolnego zakresu, a niekonieczne z górnego, bo to również jest element kosztowy, szczególnie w przypadku wieloletnich okresów rękojmi.

Kolejny przykład to sposób rozliczania kontraktów. Przy realizacjach kilkumiesięcznych lub dłuższych standardem powinien być comiesięczny okres rozliczeniowy robót, co – niestety – nie jest szeroko praktykowane.

W jaki sposób widzisz rozwój firmy?

W kolejnych latach koniunkturę w drogownictwie napędzą inwestycje realizowane ze środków znacząco wspomaganych pieniędzmi unijnymi. Przed nami są wybory samorządowe oraz parlamentarne, a z historii wiem, że ten czas zawsze był związany z większą aktywnością inwestycyjną w naszej branży. Już teraz jest to widoczne w planach zarządców dróg – zarówno krajowych, jak i samorządowych. Jest to więc czas, żeby pomyśleć już teraz, jak zagospodarować swój potencjał i aktualny rozwój w nadchodzących okresach, nawet w perspektywie pięciu czy dziesięciu lat. To dzisiaj firmy muszą podejmować decyzje, które w przyszłości okażą się albo balastem, albo potężnym zasobem, umożliwiającym dalszy rozwój i funkcjonowanie firmy. Sądzę, że wiemy, co robić, ale to nie jest jakaś uniwersalna procedura. Każda firma musi sama znaleźć swoją drogę, ponieważ każda jest inna ze swoim kapitałem ludzkim, materialnym, technicznym, kulturą w biznesie, priorytetami właścicieli czy nawet lokalizacją.

My cały czas podążamy tą drogą, budując know-how firmy.

Dziękuję za rozmowę.

wtorek, 01 maj 2018 00:00

Holistyczne budownictwo

W jakim stopniu polskie budownictwo jest innowacyjne, a gdzie wymaga wsparcia? Czy mamy szansę na eksport usług budowlano-montażowych? Na te pytania odpowiada Artur Soboń, sekretarz stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju, w rozmowie z Anną Krawczyk.

wtorek, 13 luty 2018 10:11

Beton wałowany, kiedyś i dziś

Początki betonu wałowanego sięgają lat 30. minionego wieku, kiedy podczas wykonywania nawierzchni betonowych w Szwecji zastosowano wałowanie. Technologia RCC szybko zdobyła popularność w Ameryce Północnej. Kanada i Stany Zjednoczone korzystają z dróg wykonanych z betonu wałowanego już od lat 70. W Europie Zachodniej stał się on popularny w latach 80. W Polsce pierwsze tego typu drogi powstały 9 lat temu w Miastku, w woj. pomorskim.

piątek, 08 wrzesień 2017 08:29

Kontakt

Organizator

Inframedia Anna Krawczyk

ul. Balonowa 21/3, 02-635 Warszawa

Dodatkowe informacje:

Katarzyna Krupa

T. 531 531 579

E: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

piątek, 08 wrzesień 2017 08:29

Warunki uczestnictwa 20.10.2017

Udział w seminarium jest bezpłatny.

Do wzięcia udziału w seminarium zapraszamy przedstawicieli: GDDKiA wraz z Wydziałami Technologii, zarządów dróg wojewódzkich, firm wykonawczych oraz firm nadzorujących inwestycje.

Warunkiem uczestnictwa jest rejestracja online do 6 pażdziernika brZarejestruj się tutaj.

Zapewniamy materiały konferencyjne, przerwy kawowe, lunch, certyfikat uczestnictwa.

Rezygnacja z udziału w seminarium jest możliwa do 1.10.2017 r. po przesłaniu jej na piśmie.

Liczba miejsc ograniczona, decyduje kolejność zgłoszeń.

Krzysztof BłażejowskiDr inż. Krzysztof Błażejowski – inżynier budownictwa drogowego z 20-letnim doświadczeniem. Od początku zajmuje się technologią nawierzchni drogowych. Specjalizuje się w mieszankach mineralno-asfaltowych oraz diagnostyce zniszczonych nawierzchni. Jest współautorem opracowanej w 1997 r. metody wizualnej oceny stanu nawierzchni BIKB-IBDM.
Jest autorem ponad 50 publikacji z dziedziny techniki drogowej oraz 7 książek (w tym wydanej w 2010 r. w USA na temat mieszanki SMA).
Zasiada w dwóch komitetach technicznych Polskiego Komitetu Normalizacyjnego: ds. asfaltów i ds. materiałów do budowy dróg. Jest rzeczoznawcą SITK w dziedzinie nawierzchni drogowych i lotniskowych.
Od kilkunastu lat prowadzi szkolenia dotyczące technologii nawierzchni, a także występuje na seminariach i konferencjach.
Zdjęcie: B.Skrzyński Art-Zoom

 

 

Marek Krajewski nowe grey

Marek Krajewski – absolwent wydziału ekonomii Wyższej Szkoły Zarządzania – The
Polish Open University – Thames Valley University (BBA) oraz Wyższej Szkoły Zarządzania – The Polish Open University – Oxford (MBA).
Od 1995 roku związany z branżą kruszyw. Do czerwca tego roku zajmował stanowisko dyrektora ds. rozwoju kruszyw w Lafarge Kruszywa i Beton. Obecnie jest prezesem zarządu Instytutu Badawczego Materiałów Budowlanych Sp. z o.o. Przewodniczący Komisji ds. Jakości przy Polskim Związku Producentów Kruszyw, członek Komitetu 108 w Polskim Komitecie Normalizacyjnym.
Zasiadał w zespołach przygotowujących dokumenty techniczne – Wymagania Techniczne (WT – 1, WT – 2, WT – 4, WT – 5).
Zdjęcie: IBMB

 

 

 

Robert SiwikRobert Siwik – przewodniczący komisji ds. zamówień publicznych Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej, członek zarządu Polsko-Austriackiego Stowarzyszenia Prawników
Posiada prawie 10-letnie doświadczenie zawodowe w doradztwie prawnym z zakresu prawa zamówień publicznych, przygotowania i realizacji złożonych projektów infrastrukturalnych, inwestycyjno-budowlanych oraz arbitrażu. Doradzał na wszystkich etapach postępowań o udzielenie zamówień publicznych, w tym w szczególności w zakresie postępowań odwoławczych przed KIO, m.in. w największych krajowych przetargach z branży infrastrukturalnej, energetycznej, kolejowej, medycznej oraz transportu publicznego. Doświadczenie zawodowe zdobywał współpracując z polskimi biurami międzynarodowych oraz krajowych kancelarii prawnych oraz przez prawie 3 lata pełniąc funkcję Sekretarza Sądu Polubownego przy Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Warszawie. Członek niemieckiej organizacji arbitrażowej German Institution of Arbitration oraz arbiter (m.in. w sporach przy Sądzie Polubownym przy Związku Banków Polskich). Wykładowca prawa zamówień publicznych z dziedziny procesu inwestycyjno-budowlanego na studiach podyplomowych na Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Autor ponad 60 publikacji naukowych z zakresu prawa zamówień publicznych, prawa cywilnego, handlowego oraz arbitrażu, w tym współautor komentarza do „Kodeksu spółek handlowych” wydawnictwa C.H. Beck w serii Duże Komentarze Becka, Warszawa 2014. Prelegent na licznych polskich i zagranicznych konferencjach naukowych, seminariach i warsztatach z zakresu prawa zamówień publicznych. We wrześniu 2013 r. został uznany za wschodzącą gwiazdę prawa w prestiżowym rankingu „Dziennika Gazety Prawnej” „Rising Stars – Prawnicy Lidera Jutra”, gdzie doceniono m.in. jego doświadczenie w zakresie prawa zamówień publicznych oraz arbitrażu.
Zdjęcie: Zbiory własne R. Siwika

 

 

piątek, 08 wrzesień 2017 08:29

Galeria 20.10.2017

piątek, 08 wrzesień 2017 08:29

Program 20.10.2017

9.00–10.00 Rejestracja uczestników, bufet powitalny
10.00–10.10 Przywitanie gości – moderator Anna Krawczyk
  Otwarcie seminarium – Krzysztof Kondraciuk, Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad
I Blok „Wprowadzenie – Inwestycje dotyczące infrastruktury drogowej na Dolnym Śląsku”
10.10–10.25 „Plany inwestycyjne wrocławskiego oddziału GDDKiA” – Lidia Markowska, dyrektor GDDKiA Oddział we Wrocławiu
10.25–10.40 „Plany inwestycyjne Województwa Dolnośląskiego w odniesieniu do dróg i mostów realizowane przez Dolnośląską Służbę Dróg i Kolei we Wrocławiu” – Leszek Loch, dyrektor, Dolnośląska Służba Dróg i Kolei we Wrocławiu
Blok II Prawne aspekty wprowadzania innowacji
10.40–11.20 „Jakość w pozacenowych kryteriach wyboru ofert i wprowadzanie innowacji (dialog techniczny, oferty alternatywne)” – Łukasz Mackiewicz, Kancelaria Radcy Prawnego
11.20–11.50 Przerwa kawowa
III Blok „Praktyczne aspekty wprowadzania innowacji”
11.50–12.20 „Wdrożenie nowych technologii w realizacji Regionalnego Programu Operacyjnego województwa Śląskiego” – Lesław Dworzyński, kierownik Projektów Unijnych, Zarząd Dróg Wojewódzkich w Katowicach
12.20–13.00 „Przygotowanie dokumentów kontraktowych z udziałem asfaltów wysokomodyfikowanych” – Marek Krajewski, prezes zarządu Instytutu Badawczego Materiałów Budowlanych Sp. z o.o., Przewodniczący KT 108 przy Polskim Komitecie Normalizacyjnym
13.00–13.30 „Poprawa właściwości użytkowych warstw nawierzchni dzięki zastosowaniu asfaltów wysokomodyfikowanych” – dr inż. Krzysztof Błażejowski, dyrektor ds. Badań i Rozwoju, ORLEN Asfalt
13.30–14.00 „Rozwój lepiszczy wysokomodyfikowanych – światowe trendy” – Marek Kowalczyk, Kraton
14.00–14.15 Dyskusja i zakończenie seminarium
14.15–15.15 Lunch
   
  Organizator zastrzega możliwość wprowadzania zmian w programie.
Strona 1 z 18

Logowanie