piątek, 03 listopad 2017 21:22

Drogowa moda

Z prof. nadzw. dr. hab. inż. Januszem Rymszą, zastępcą dyrektora Instytutu Badawczego Dróg i Mostów, o kierunkach rozwoju drogownictwa rozmawia Anna Krawczyk.

 

Panie profesorze, na początku czerwca został Pan nominowany na przewodniczącego Rady Naukowej przy Generalnym Dyrektorze Dróg Krajowych i Autostrad. Jak Pan widzi swoją rolę w Radzie?

Rada liczy dwunastu członków. Z zasady są to osoby posiadające tytuł lub stanowisko profesora. Ponadto członkowie Rady reprezentują różne jednostki naukowe. Przewodniczenie profesorskiemu gremium jest z jednej strony wyzwaniem, a z drugiej zaszczytem. Jak widzę swoją rolę? Raczej jako koordynatora działań poszczególnych członków w obszarze działalności Rady.

Na czym polega praca ciała doradczego, jakim jest Rada Naukowa?

Rada Naukowa przy Generalnym Dyrektorze Dróg Krajowych i Autostrad doradza przede wszystkim w zakresie planowania sieci dróg krajowych i poprawności przepisów technicznych. Co oczywiste, Generalny Dyrektor może dawać „swojej” Radzie jakieś zadania dodatkowe.

Jak układa się współpraca nauki z przemysłem? Czy te dwa tak różne światy mówią już wspólnym językiem i skupiają się na wypracowaniu najlepszych i najbardziej potrzebnych rozwiązań dla branży drogowej?

Współpraca nauki z przemysłem odbywa się przede wszystkim w ramach projektów badawczych realizowanych w programach tworzonych i finansowanych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju – agencję wykonawczą nadzorowaną przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Przypomnę, że głównym zadaniem NCBR jest transfer wyników badań naukowych i prac rozwojowych do przemysłu.

Także jeśli chodzi o branżę drogową…

Nie do końca. Niestety, w NCBR nie jest realizowany żaden program sektorowy związany z drogownictwem, w którym byłaby niezbędna współpraca jednostek naukowych z podmiotami gospodarczymi i w ramach którego powstawałyby innowacyjny produkt, technologia lub usługa. Wprawdzie jest program współfinansowany przez NCBR i GDDKiA, czyli „Rozwój Innowacji Drogowych – RID”, ale jest on realizowany wyłącznie przez jednostki naukowe, bez współpracy z przemysłem. W 2015 r. został do NCBR zgłoszony przez Ogólnopolską Izbę Gospodarczą Drogownictwa program sektorowy „Innowacyjne Drogownictwo INNODROG”. Jednak nie został on dobrze oceniony przez ekspertów naukowych. W jakimś sensie sama nauka nie zadbała o to, by był realizowany. A szkoda, bo wzmocniłoby to więzi między naukowcami a przedsiębiorcami w obszarze drogownictwa.

Jakie są największe potrzeby branży i wyzwania, które przed nami stoją? Na Kongresie Infrastruktury mówił Pan o standaryzacji. Co zrobić, aby nie były to tylko puste hasła, a słowo zmieniło się w czyn?

Obecnie wprost prześcigamy się w budowie obiektów nietypowych. Każdy z projektantów chce się czymś wyróżnić, może to być: najwyższy pylon, najdłuższe lub najszersze przęsło, najcieńszy lub najlżejszy pomost, niespotykany kształt albo niestosowany dotychczas materiał konstrukcyjny.

Czy takie podejście jest ekonomicznie uzasadnione?

Wręcz przeciwnie. Takie nietypowe rozwiązania kosztują podatnika dużo więcej. Na swój użytek wymyśliłem pewną zasadę dotyczącą działalności technicznej: „Każdy może wybudować most, natomiast inżynier powinien to zrobić o złotówkę taniej”.

Kto zatem jest inicjatorem tych kosztownych rozwiązań?

Zazwyczaj projektant, często też wspierany przez zamawiającego. Każdy z nich chce – w jakimś sensie – postawić swój pomnik. A pomniki kosztują. Oszczędne dysponowanie funduszami z budżetu państwa na razie nie jest w modzie. Zresztą w Europie też nie jest. To stamtąd przejęto system finansowania inwestycji, w którym administracji grożą sankcje za niewydanie wszystkich środków w określonym czasie. Ja nawet nie będę krytykował tej zasady, bo jej nie pojmuję. Wyobrażam sobie jednak, że taki system zastosowany w budżecie rodzinnym sprowadzałby się do tego, że niewydanie całej pensji w danym miesiącu skutkowałoby zmniejszeniem lub, w skrajnym przypadku, nieotrzymaniem pensji w miesiącu przyszłym… A wracając do mostów, z pewnością czeka nas dyskusja, czy bardziej jako Państwu opłaca się nam wybudować jeden most o konstrukcji nietypowej, czy dwa o konstrukcji standardowej.

Jaka zatem jest obecnie moda w budownictwie drogowym?

Nie tylko w Polsce, ale w całej Europie króluje zupełnie technicznie nieuzasadnione przekonanie, żeby stawiać coraz to bardziej skomplikowane i trudne budowle – co z natury rzeczy musi kosztować więcej. Tyle że ten nurt szybko minie, tak jak się to dzieje z modą, i znowu zapanują zasady zdroworozsądkowe.

To znaczy jakie?

Wypracujemy zasady, może nawet na szczeblu ogólnoeuropejskim, projektowania i budowy standardowych obiektów mostowych.

Jak by Pan przekonywał gremia europejskie do tego typu rozwiązań?

Standardowe rozwiązania konstrukcyjne w stosunku do rozwiązań nietypowych są o wiele łatwiejsze w projektowaniu, bo oparte na znanych i sprawdzonych zasadach obliczeniowych. Także ich budowa nie jest skomplikowana, ponieważ są wykonywane według znanych zasad budowlanych, przy użyciu typowych maszyn i urządzeń. Są również trwałe, gdyż wzorowane na rozwiązaniach stosowanych dostatecznie długo, a więc sprawdzonych.

A jeśli chodzi o utrzymanie infrastruktury?

Bardzo dobrze, że porusza Pani ten temat, bo wszyscy dyskutujemy nad koniecznością zwiększenia środków na utrzymanie infrastruktury drogowej.

Kolejną zaletą typowych rozwiązań konstrukcyjnych jest łatwość ich utrzymania. Zarządca, mając wiele obiektów tego samego typu, zna ich newralgiczne punkty i sposób ich naprawy. Nie zapominajmy także o bezpieczeństwie w eksploatacji. I znowu połączenie typowych konstrukcji z innymi ciągami komunikacyjnymi również powinno być standardowe i mieć zalety klasycznego rozwiązania komunikacyjnego.

A wracając na nasze rodzime podwórko, czy zauważalne jest zainteresowanie tym tematem?

Zgodnie z planem postępowań o udzielenie zamówienia publicznego w tym roku Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa zamierza zlecić opracowanie „Katalogu typowych konstrukcji drogowych obiektów mostowych”. To dobry kierunek.

A jak wygląda kwestia ochrony środowiska? Wiem, że przekonuje Pan zarówno ministra infrastruktury, jak i Generalnego Dyrektora do tzw. wariantu techniczno-ekonomicznego, który nie uwzględnia urządzeń ochrony środowiska. Po co taki zabieg?

Zgodnie z ustawą Prawo budowlane obiekt budowlany powinien spełniać 7 podstawowych wymagań: (1) nośności i stateczności konstrukcji; (2) bezpieczeństwa pożarowego; (3) higieny, zdrowia i środowiska; (4) bezpieczeństwa użytkowania i dostępności obiektów; (5) ochrony przed hałasem; (6) oszczędności energii oraz (7) zrównoważonego wykorzystania zasobów naturalnych.

Jak wygląda kwestia ich spełniania?

Obecnie podstawowym kryterium wyboru wariantu inwestycji infrastruktury drogowej jest kryterium środowiskowe. Wybierane są warianty przebiegu drogi oraz warianty konstrukcyjne obiektów mostowych najmniej kolidujące z obszarami i obiektami objętymi ochroną przyrody. Praktycznie tylko takie warianty podlegają dalszemu opracowaniu w następnych etapach przygotowania dokumentacji. Na przykład nad rzeką o szerokości kilkunastu metrów jest budowane przęsło o technicznie nieracjonalnej rozpiętości np. 400 m, ponieważ w decyzji środowiskowej podano, że musi być duża rozpiętość przęseł, gdyż „w przeciwnym razie siedlisko to będzie zagrożone zmianą kierunku i tempa sukcesji roślinności w stronę lądowacenia”. Z takim argumentem trudno dyskutować.

Nad drogami są budowane przejścia dla zwierząt o technicznie nieracjonalnej szerokości, a wzdłuż dróg ekrany akustyczne o absurdalnej wysokości (znany mi rekord to ekran o wysokości 8,5 m).

Czy takie podejście do budowy infrastruktury drogowej, w którym decydującym kryterium jest kryterium środowiskowe, jest racjonalne ekonomicznie i technicznie?

Ależ skąd! Powiem więcej, jest to nieuzasadnione z punktu widzenia interesu społecznego.

Zgodnie z przepisami ochrony środowiska do decyzji środowiskowej należy wykonywać analizę kilku (co najmniej trzech) wariantów trasy. Jednym z obligatoryjnych wariantów jest wariant bezinwestycyjny. Drugim, również obligatoryjnym, powinien być tzw. wariant techniczno-ekonomiczny, poprawny technicznie, spełniający wszystkie wymagania rozporządzenia MTiGM z dnia 2 marca 1999 r., z wyjątkiem wymagania ochrony środowiska. Wariant ten nie byłby wariantem realizacyjnym, natomiast służyłby do porównania (w tym porównania kosztów) z pozostałymi wariantami spełniającymi wymagania środowiskowe. Takie rozwiązanie pozwoli na jednoznaczne określenie kosztów ochrony środowiska przy realizacji inwestycji drogowych oraz podjęcie racjonalnej decyzji o wyborze wariantu realizacyjnego, ze świadomością ponoszonych kosztów inwestycyjnych i utrzymaniowych.

Czy opis techniki i technologii wykonania powinien znajdować się w rozporządzeniu ministra? Jak powinny wyglądać tego typu dokumenty?

Obecnie w Polsce obowiązuje trzystopniowy system przepisów techniczno-budowlanych regulujących zasady projektowania i wykonywania budowli. Można go scharakteryzować następująco: (1) ustawy – zawierające wymagania organizacyjno-prawne i techniczne o charakterze strategicznym; (2) rozporządzenia – zawierające wymagania wykonawcze o charakterze technicznym, często szczegółowe; (3) normy, aprobaty, katalogi itp. zawierające wymagania techniczne.

Obowiązujący system przepisów powinien być zmieniony. Jego główną wadą jest brak możliwości stałego aktualizowania zmieniającej się wiedzy technicznej dotyczącej rozwiązań konstrukcyjnych, materiałowych lub technologicznych, a więc tej wiedzy, która szybko ulega dezaktualizacji.

Co budzi Pana największe zastrzeżenia?

Przede wszystkim niemożność sprawnej nowelizacji rozporządzeń, które decydują o aspektach technicznych przebiegu procesu inwestycyjnego. Ze względu na szybką dezaktualizację zapisów technicznych rozporządzenia w dużej części zawierają nieaktualną wiedzę. Taka wiedza mogłaby być zawarta np. w wymaganiach technicznych rekomendowanych przez ministra, które można by na bieżąco nowelizować, dostosowując do aktualnej wiedzy technicznej. Ich stosowanie byłoby nieobligatoryjne, tak jak nieobligatoryjne jest stosowanie Polskich Norm zatwierdzonych przez prezesa Polskiego Komitetu Normalizacyjnego. Wymagania rekomendowane byłyby zgodne z wymaganiami europejskimi (bo byłyby przygotowywane na bazie ciągle zmieniających się norm europejskich), byłyby monitorowane i na bieżąco zmieniane (na podobieństwo norm europejskich). Taka sytuacja występuje w Niemczech – zalecenia Ministerstwa Komunikacji, Budownictwa i Rozwoju Miast w Niemczech stanowią podstawę do projektowania i wykonywania budowli.

W grudniu 2016 r. znowelizowano ustawę o drogach publicznych. Od marca br. minister właściwy do spraw transportu może wydawać, rozpowszechniać lub rekomendować standardy dotyczące inwestycji drogowych (art. 17 ust. 3). Od tego momentu nie ma konieczności umieszczania wymagań technicznych i technologicznych w rozporządzeniach. To dobry kierunek.

Czy jako kraj dysponujemy technologiami na wszelkiego rodzaju drogi? Dużo mówi się o sieci dróg krajowych, a co z samorządowymi?

Dotychczas z zasady wszystkie stosowane katalogi i instrukcje dotyczące rozwiązań technicznych lub technologicznych były opracowywane na zlecenie zarządcy dróg krajowych – Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Praktyka w naszym kraju była taka, że dokumenty wykonywane dla GDDKiA były stosowane przez innych zarządców. I o ile przeniesienie wymagań z dróg krajowych na drogi wojewódzkie jest technicznie poprawne, o tyle przeniesienie tych wymagań na drogi powiatowe i gminne już jest bezcelowe. Nie ma powodu, aby na tych drogach stosować najwyższe standardy wymagane na drogach krajowych. Dlatego też dla dróg innych niż drogi krajowe powinny być opracowane oddzielne wymagania techniczne dostosowane do potrzeb ruchowych i możliwości finansowych zarządców tych dróg.

Dziękuję za rozmowę.     

Dział: Nauka
wtorek, 04 kwiecień 2017 20:25

Od tradycji do innowacyjności

Michał Rogoziński

Firmy działające na terenie Opolszczyzny mogą liczyć na finansowe wsparcie od państwa, jeśli działają w obszarze inteligentnych specjalizacji, których rozwój jest priorytetem.

Regionalne Strategie Innowacji Województwa Opolskiego będą obowiązywały jeszcze przez niecałe cztery lata, do 2020 r. To właśnie w tym programie zostały wskazane inteligentne specjalizacje Opolszczyzny. Priorytetem było znalezienie takich obszarów, które są charakterystyczne dla regionu, a zarazem posiadają własne tradycje – niezwykle istotne jest bowiem nabyte doświadczenie oraz jak największe szanse rozwoju. Program obejmuje również potencjalne inteligentne specjalizacje związane z procesami oraz produktami ochrony zdrowia. W jakim celu? Chodzi tutaj głównie o planowane przez województwo opolskie działania mające poprawić sytuację demograficzną. Największy nacisk został jednak położony na innowacje. Tylko w taki sposób zarówno Polska, jak i cała Unia Europejska będą mogły konkurować z gospodarką Stanów Zjednoczonych czy Japonii. Z tego powodu region musi samodzielnie wytwarzać myśl technologiczną, a nie tylko być rynkiem zbytu dla produktów z innych państw. I właśnie inteligentne specjalizacje mają być ku temu motorem napędowym.

Realizacja strategii

Okolicznością sprzyjającą realizacji strategii innowacji jest koncentracja polityki rozwoju regionu na wsparciu inwestycji w kluczowych obszarach. Ważne są również wykorzystanie głównych atutów regionu do stworzenia przewagi konkurencyjnej oraz wsparcie w komercjalizacji. Innowacje mają również zachęcić do finansowania sektor prywatny i zaangażować społecznych partnerów do badań oraz rozwoju. Dzięki temu możliwe będzie zwiększenie konkurencyjności województwa opolskiego w stosunku do innych regionów, co jest niezwykle ważne. Komisja Europejska wskazała bowiem, że Opolszczyzna, licząca około miliona mieszkańców, należy do grupy słabych innowatorów. Słabości regionu dotyczą głównie uwarunkowań koniecznych dla rozwoju gospodarki opartej na wiedzy, działalności podmiotów tworzących regionalną sieć innowacji oraz efektów gospodarowania.

Mimo powyższych zarzutów dla regionu pozytywnie wypada wyraźny wzrost wykształcenia mieszkańców, a krajowe badania wskazują, że poziom innowacyjności Opolszczyzny jest klasyfikowany jako średni, a nie słaby. Bez wątpienia w województwie aktywnie działają podmioty, które wspierają rozmaite komercjalizacje badań. Główny ośrodek innowacyjności jest podzielony pomiędzy dwa miasta: Opole oraz Kędzierzyn-Koźle. To tam koncentruje się najważniejsza działalność badawczo-rozwojowa oraz większość działań.

Kryteria wyboru

Metodą identyfikacji regionalnych specjalizacji była analiza transferu wiedzy. Założono, że inteligentne specjalizacje istnieją wówczas, gdy określona techno­logia zaistnieje równocześnie w trzech fazach: jest obiektem badań w sektorze B+R, stanowi pilotażowy przedmiot przedsiębiorstwa w regionie i jest upowszechniana jako transakcja kupna-sprzedaży na rynku regionalnym oraz ponadregionalnym. Potencjalne specjalizacje muszą spełniać dwa ze wspomnianych trzech wymogów, z kolei realizacja tylko jednego z nich dyskwalifikuje daną technologię. Ostateczna analiza pozwoliła zidentyfikować kluczowe branże, dzięki którym region uzyskuje przewagę konkurencyjną, a dalsze analizy pozwoliły utworzyć hierarchię oraz określić poszczególne obszary:

  1. chemiczny;
  2. budowlany;
  3. maszynowy i elektromaszynowy;
  4. paliwowo-energetyczny;
  5. rolno-spożywczy;
  6. drzewno-papierniczy, w tym przemysł meblarski;
  7. metalowy i metalurgiczny;
  8. transport i logistyka;
  9. usługi medyczne i rehabilitacyjne;
  10. usługi turystyczne;
  11. usługi edukacyjne;
  12. przemysł lekki;
  13. usługi finansowe;
  14. handel.

Inteligentne specjalizacje

W oparciu o wymienione obszary, charakteryzujące się najwyższym priorytetem w regionie, zostały utworzone inteligentne specjalizacje województwa opolskiego. Pierwsza z nich to technologie chemiczne. Obejmuje ona zarówno otrzymywanie materiałów polimerowych, jak i chemię organiczną, specjalistyczną, a także surowce odnawialne. Dzięki temu istnieje szansa na podniesienie jakości nawozów, rozcieńczalników, środków czyszczących czy dodatków stosowanych w przemyśle.

Druga inteligentna specjalizacja to zrównoważone technologie budownictwa i drewna. Chodzi tutaj zarówno o budownictwo niskoenergetyczne, jak i technologie cementu, wapna oraz betonu. Nowoczesne materiały oraz procesy mają szansę zoptymalizować zużycie energii budynków, zredukować zanieczyszczenia oraz zwiększyć wykorzystanie biomasy.

Trzecia specjalizacja to szeroko pojęty przemysł maszynowy i metalowy. Priorytetem są układy napędowe o obniżonej emisji substancji szkodliwych, a także projektowanie i wytwarzanie maszyn, które charakteryzują się oszczędnością energii oraz są nowoczesną alternatywą dla obecnych rozwiązań. Uzupełnienie stanowi technologia metali, czyli specjalistyczne konstrukcje, komponenty, części i podzespoły wraz ze sposobem ich łączenia.

Czwarta specjalizacja skupia się na technologii przemysłu energetycznego, a w szczególności na wytwarzaniu i zarządzaniu energią. Priorytetowo są traktowane wysokosprawne i niskoemisyjne metody wytwarzania energii, źródła alternatywne, ale równie ważna jest technologia silników oraz wysokich napięć podwyższająca sprawność.

Piąta inteligentna specjalizacja to procesy rolno-spożywcze skupiające się na produkcji roślinnej i przetwarzaniu żywności.

Dodatkowo została również wskazana specjalizacja potencjalnie inteligentna – są to procesy i produkty ochrony zdrowia i środowiska. Obejmuje ona szeroko pojętą ochronę zdrowia, rozwój nowoczesnej infrastruktury, produktów i usług. Dodatkowo wyróżniono zintegrowany przestrzennie regionalny produkt turystyczny wykorzystujący potencjał infrastruktury kulturalnej i sportowej, uzupełniony o organizację przyjaznego dla środowiska systemu terminali przeładunkowych.

Dzięki wyróżnionym specjalizacjom, posiadającym swoje tradycje i ogromny potencjał, Opolszczyzna ma szansę stać się regionem bardziej konkurencyjnym. Z pewnością skorzystają na tym również przedsiębiorcy.   

Dział: Regiony
poniedziałek, 02 styczeń 2017 19:53

Kraków... smart city

Michał Rogoziński

Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie w 2016 r. zmierzył się z niezwykle wymagającymi zadaniami. Tylko Światowe Dni Młodzieży w ciągu jednego dnia dwukrotnie zwiększyły liczbę przejazdów, do rekordowych 2 mln! To jednak nie było jedyne wyzwanie zakończone sukcesem.

Kraków musiał poradzić sobie z wieloma sprawdzianami, a Światowe Dni Młodzieży to zaledwie jeden z tych sprawdzianów. Rok 2016 przyniósł miastu wiele pozytywnych zmian.

– Udało się ogłosić przetargi na bardzo oczekiwane przez mieszkańców inwestycje drogowe, takie jak: tramwaj na Górkę Narodową, rozbudowa al. 29 Listopada i przebudowa ul. Igołomskiej, o łącznej wartości ponad 700 mln złotych – mówi Jacek Majchrowski, prezydent miasta Krakowa. – Realizowaliśmy także dziesiątki mniejszych inwestycji, tak aby być bliżej potrzeb mieszkańców każdej dzielnicy. W 2016 r. ZIKiT wyremontował w Krakowie blisko 100 tys. m kw. chodników i ponad 400 tys. m kw. jezdni. Kosztowało to w sumie ok. 60 mln zł.

ZIKiT chwali się dobrą komunikacją z mieszkańcami i cały czas zachęca krakowian do bieżącego kontaktu, który ma na celu dzielenie się swoimi pomysłami z urzędnikami. Dzięki temu każdy może przyczynić się do wprowadzania zmian we własnej dzielnicy. Wiele takich inwestycji udało się już zrealizować.

Remonty jezdni i chodników

W 2016 r. prace na terenie miasta przybrały rozmaite formy. Kompleksowe remonty obejmowały naprawy podbudów, nawierzchni, jezdni i chodników, a także wymianę oświetlenia oraz infrastruktury podziemnej. Organizowano również szybkie naprawy, które dotyczyły wymiany warstw ścieralnych jezdni. System nakładkowy stosowany był tam, gdzie niekonieczna była wymiana podziemnego uzbrojenia czy podbudowy, ale do naprawy kwalifikowała się warstwa asfaltowa. Tego rodzaju prace przebiegają szybciej i kosztują znacznie mniej. Są też lepiej przyjmowane przez kierowców, gdyż zostaje wymieniona większa połać nawierzchni, a to znacznie podnosi komfort jazdy. ZIKiT starało się realizować remonty w weekendy oraz w porach nocnych, aby utrudnienia dla krakowian były jak najmniejsze.

Program remontów nakładkowych ruszył w Krakowie w 2013 r. i od razu się sprawdził. Od tej pory ZIKiT co roku zabiega o zarezerwowanie na ten cel środków w budżecie miejskim.

– W wyniku przeprowadzonych procedur przetargowych uzyskano oszczędności na realizację wskazanych zadań, w wyniku czego udało się wyremontować dodatkowe ulice – mówi Andrzej Olewicz, zastępca dyrektora ds. infrastruktury komunalnej i transportu w Krakowie. – Poza tym wyraźnie spadła liczba wniosków o odszkodowania z powodu uszkodzenia pojazdu na drodze, co także przekłada się na realne oszczędności. Pieniądze można więc spożytkować np. na więcej remontów – dodaje.

W 2013 r. ZIKiT otrzymało 689 zgłoszeń dotyczących uszkodzenia pojazdów na drogach w Krakowie. W 2014 r. było ich już prawie o połowę mniej, bo 345, a w 2015 r. – 283. W zeszłym roku do początku listopada dotarło do zarządu 305 takich wniosków.

Prężna komunikacja zbiorowa

We wrześniu zeszłego roku Europejski Urząd Statystyczny zaprezentował wyniki badań, które stwierdzają, że transport publiczny Krakowa wypada najlepiej na tle całego kraju. W październiku pasażerowie kupili o 15 proc. więcej biletów – i to mimo wprowadzenia bezpłatnych przejazdów dla uczniów. Z pewnością przyczynił się do tego nowoczesny tabor oraz częstsze kursy tramwajów i autobusów. Na ulice Krakowa w ostatnim czasie wyjechało ponad 60 nowych autobusów. MPK SA czeka na dostawę 124 nowoczesnych, przyjaznych dla środowiska pojazdów, w tym 12 autobusów hybrydowych i 20 elektrycznych.

Kraków został doceniony na arenie międzynarodowej za największą transformację w zakresie zrównoważonego transportu; wyprzedził włoską Parmę, hiszpańską Palmę de Mallorca, szwedzki Göteborg i duńskie Odense, za co otrzymał w 2016 r. nagrodę Civitas.

Na ulicach Krakowa zostały wprowadzone priorytety dla tramwajów i autobusów, by przyspieszyć dojazd do centrum (np. na I Obwodnicy i ul. Kalwaryjnej). Dużą metamorfozę przeszło również samo centrum.

– Pod względem długości ulic otwartych wyłącznie dla pieszych jesteśmy jednymi z najlepszych na świecie. O palmę pierwszeństwa rywalizujemy tylko z Kopenhagą – mówi Łukasz Franek, zastępca dyrektora ZIKiT ds. transportu.

Miasto przy okazji inwestuje w wymianę wyeksploatowanych wiat przystankowych. Do 2018 r. zostanie ich wymienionych ok. 200. Koncesja obejmuje również odremontowanie starych wiat, a także umieszczenie ich w nowych lokalizacjach, wybranych przez mieszkańców i ZIKiT. Wiaty montowane są w różnych wariantach, w zależności od lokalizacji, np. stylowe – w zabytkowym centrum, stylizowane – na tle krakowskich kamienic, premium – w pobliżu nowoczesnych obiektów, jak np. Centrum Kongresowe. Cały czas są też testowane nowe rozwiązania na przystankach, które są ukłonem w stronę pasażerów, np. montaż Wi-Fi oraz podgrzewane ławeczki.

Niech stanie się światłość!

W Krakowie znajduje się obecnie 67 tys. punktów świetlnych, z czego ok. 12 proc. stanowią oprawy ledowe. Gmina Kraków jest krajowym liderem w zakresie oświetlenia ulicznego. W 2016 r. uczestniczyła w innowacyjnym projekcie – ISE, który ZIKiT realizował wspólnie z Akademią Górniczo-Hutniczą. Za jego sprawą w Krakowie pojawiło się inteligentne oświetlenie, tzn. takie, którego natężenie dostosowuje się do warunków pogodowych, natężenia ruchu, a nawet naturalnego oświetlenia nieba.

– Pomysł zaczerpnęliśmy od Belgów, dla których temat oszczędności na oświetleniu jest bardzo żywy. Oświetlenie ledowe wpisuje się w to idealnie, bo jest bardziej oszczędne i pozwala sobą dynamicznie sterować – mówi prof. Leszek Kotulsk z Akademii Górniczo-Hutniczej.

Do podświetlenia zabytków oraz obiektów inżynierskich, takich jak Wawel, Sukiennice czy Barbakan, wykorzystano 3542 lampy. Przy okazji zmodernizowano 719 opraw oświetleniowych na terenie miasta, 136 słupów, dobudowano 185 punktów świetlnych oraz zmodernizowano 12 stref sterowniczo-zasilających.

Włożony trud nie przeszedł niezauważony. 20 października ZIKiT uczestniczyło w konferencji Computerworld „Miasto 2.0 – Smart City”, podczas której odebrało dyplom Lidera Miejskich Innowacji właśnie za modernizację oświetlenia. Do konkursu zostało zgłoszonych ponad 20 projektów z całego kraju. Celem inicjatywy było pokazanie dobrych praktyk i nowoczesnych rozwiązań wpisujących się w ideę inteligentnego miasta „Smart City”.

Sięgać po więcej

Prowadzone w mieście inwestycje naprawdę robią wrażenie, a przecież władze Krakowa wcale nie zamierzają spocząć na laurach. Istnieje kilka priorytetowych spraw, którymi miasto chce zająć się po ustaleniu budżetu.

– Kluczowe dla nas jest wpuszczenie wykonawcy na plac budowy przy
ul. Igołomskiej, rozpoczęcie prac projektowych przez wykonawcę tramwaju do Górki Narodowej oraz z przebudowa al. 29 Listopada – mówi Michał Pyclik, kierownik zespołu public relations ZIKiT. – Z branży torowej priorytetowa w tym roku będzie natomiast przebudowa torowiska na ul. Basztowej.

Planów oczywiście Kraków ma znacznie więcej. ZIKiT wymienia choćby konieczność remontów nakładkowych na kilkunastu ulicach. Prace w rejonie Armii Krajowej muszą być dodatkowo skoordynowane z PKP, dlatego 2017 r. będzie stosunkowo skomplikowany pod względem logistycznym. Patrząc jednak na pomyślnie zrealizowane do tej pory projekty w Krakowie, można spodziewać się tylko sukcesu.

Dział: Regiony
poniedziałek, 02 styczeń 2017 19:46

Rozwój inteligentnych specjalizacji dzięki dotacjom

Michał Rogoziński

Ruszyły kolejne konkursy o uzyskanie dofinansowania do inteligentnych specjalizacji na terenie Małopolski. Przedsiębiorcy jednorazowo mogą otrzymać nawet kilkanaście mln zł na rozwój swojej firmy. Na te dodatkowe pieniądze może liczyć aż siedem branż.

Szczegółowy opis specjalizacji został opracowany przez Grupy Robocze ds. Małopolskich Inteligentnych Specjalizacji. Grupy Robocze reprezentują przedsiębiorstwa oraz innych uczestników systemu innowacji, co ma pomóc w dostosowaniu regionalnej polityki rozwoju innowacyjności do potrzeb przedsiębiorstw, uczelni, jednostek badawczo-rozwojowych oraz otoczenia biznesu. Grupy zostały powołane przez Zarząd Województwa Małopolskiego uchwałą nr 755/15 z dnia 18 czerwca 2015 r. Zgodnie z zapisami Regionalnej Strategii Innowacji Województwa Małopolskiego 2014–2020 Grupy Robocze razem z Małopolską Radą Innowacji stanowią główny element systemu, w ramach którego kontynuowany jest proces przedsiębiorczego odkrywania w regionie.

– Wyznaczając inteligentne specjalizacje Małopolski, ściśle współpracowaliśmy z przedsiębiorcami, pracownikami naukowymi, instytucjami otoczenia biznesu, jak i z tymi, którzy korzystają z innowacji. W podjęciu ostatecznej decyzji wzięto też pod uwagę wyniki szeroko zakrojonych badań, specjalistycznych analiz czy prognoz. Praca nad określeniem tych dziedzin trwała blisko cztery lata, nie ma więc mowy o żadnej przypadkowości – podkreśla marszałek Małopolski Jacek Krupa.

Jak dodaje, zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej do 2020 r. będzie prowadzony cykliczny monitoring specjalizacji, który w razie potrzeby pozwoli na aktualizację ich katalogu.

Pracując nad szczegółowym opisem małopolskich inteligentnych specjalizacji, Grupy Robocze korzystały z kilku źródeł. Zaliczały się do nich m.in. opisy obszarów technologicznych Krajowych Inteligentnych Specjalizacji oraz badania zawarte w dokumencie pt. „Analiza weryfikacyjna obszarów inteligentnej specjalizacji regionalnej województwa małopolskiego”. Pomocne było również przypisanie kodów PKD dla dziedzin specjalizacji regionalnej Małopolski, które zostały przygotowane w ramach opracowania „Charakterystyka dziedzin wytyczonych przez inteligentną specjalizację regionu”. Ponadto analizie zostały poddane technologie przyszłości (foresight technologiczny), opisane w raporcie: „Perspektywa technologiczna Kraków – Małopolska 2020”.

Branże przyszłości

W województwie małopolskim zostało wyodrębnionych siedem inteligentnych specjalizacji.

Pierwszą z nich jest nauka o życiu (Life Science). Ta inteligentna specjalizacja obejmuje dwa łańcuchy wartości opisujące procesy rozwoju innowacji opartych na wiedzy z dziedziny biotechnologii i life science. Definiują one potencjał strategiczny regionu: zdrowie i jakość życia (czyli produkty i technologie stosowane w profilaktyce, diagnostyce, leczeniu i rehabilitacji chorób ludzi i zwierząt) oraz biogospodarkę (są to półprodukty i produkty wykorzystywane do produkcji farmaceutyków, kosmetyków, żywności, materiałów i energii).

Drugą inteligentną specjalizacją jest energia zrównoważona, która obejmuje m.in. obszary usprawnienia systemu przesyłu, dystrybucji i magazynowania energii. Aby udoskonalić ich funkcjonowanie, należy wprowadzić nowe, inteligentne technologie oraz sieci energetyczne, a także zapewnić lepsze wsparcie techniczne w zakresie nowych rozwiązań.

Trzecią branżą są technologie informacyjne i komunikacyjne, które obejmują aż 15 dziedzin, m.in.: technologie inżynierii medycznej; innowacyjne technologie, procesy i produkty sektora rolno-spożywczego i leśno-drzewnego; technologie informatyczne wspomagające produkcję żywności wysokiej jakości; systemy inteligentnego projektowania i zarządzania budynkami; sensory (w tym biosensory) i inteligentne sieci sensorowe; automatyzację i robotyzację procesów technologicznych.

Czwartą specjalizacją jest chemia. Ta dziedzina obejmuje w szczególności programy zmierzające do implementacji nowych związków, materiałów i technologii chemicznych, w tym rozwiązań z dziedziny inżynierii chemicznej, w obszarach związanych z ochroną zdrowia, rolnictwem, przemysłem rolno-spożywczym, drzewnym i celulozowo-papierniczym. Małopolska liczy też na wykorzystanie chemii w obszarze biologii i środowiska, w energetyce, przy surowcach naturalnych oraz przy gospodarowaniu odpadami. Chemia ma również wspomóc budownictwo i transport, nanotechnologię oraz sensory.

Piątą inteligentną specjalizacją jest produkcja metali i wyrobów metalowych oraz wyrobów z mineralnych surowców niemetalicznych. Obejmuje ona badania i rozwój głównie technologii wytwarzania, jak i kształtowania materiałów opierających się na tworzywach metalicznych i ceramicznych, zagospodarowywaniu odpadów, wyrobisk czy pozyskiwaniu surowców.

Spośród stricte technicznych branż wśród inteligentnych specjalizacji znalazł się przemysł maszynowy i elektrotechnika. Specjalizacja ta skupia się na produkcji o największym potencjale innowacyjnym – chodzi tu głównie o wytwarzanie wyrobów elektronicznych, optycznych, urządzeń elektrycznych i mechanicznych, a także o produkcję pojazdów, środków transportu oraz ich komponentów.

Małopolska nie zapomniała również o tzw. przemysłach kreatywnych i czasu wolnego. Pod tą nazwą kryją się aktywności, które mają swoje źródło w indywidualnej kreacji, zdolnościach oraz talencie i mają potencjał tworzenia dobrobytu oraz miejsc pracy, dzięki produkcji i eksploatacji własności intelektualnej. Są to np. projektowanie graficzne i wzornictwo przemysłowe (design), a także gry komputerowe i oprogramowanie.

Dla kogo dodatkowe fundusze?

Przedsiębiorcy, którzy działają w dziedzinach związanych z inteligentnymi specjalizacjami Małopolski, mogą ubiegać się o dodatkowe środki na technologiczny i innowacyjny rozwój swojego biznesu. To także wsparcie dla firm inwestujących w badania i rozwój oraz dla uczelni i centrów badawczych.

– Wysokość kwoty wsparcia, o jaką mogą starać się przedsiębiorcy, może wynieść nawet kilkanaście mln zł. Część konkursów już ruszyła, kolejne będziemy ogłaszać w pierwszym półroczu obecnego roku. Ciągle jest więc szansa, żeby zdobyć środki na rozwój swojej firmy – zachęca wicemarszałek Stanisław Sorys.

Przypomnijmy, że regionalne inteligentne specjalizacje są wymagane przy ubieganiu się o dofinansowanie w ramach pierwszej osi priorytetowej (Gospodarka wiedzy) Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014–2020, z kolei w trzeciej osi priorytetowej (Przedsiębiorcza Małopolska) są dodatkowym autem.

Dział: Regiony
środa, 02 listopad 2016 20:05

Trzy filary rozwoju

Michał Rogoziński

Lubuskie kładzie szczególny nacisk na podniesienie innowacyjności regionu przez rozwój inteligentnych specjalizacji. Określono cele operacyjne i wyróżniono branże, które mają stać się motorem napędowym województwa.

Jednym z priorytetów Lubuskiego jest dostosowanie systemu edukacji do potrzeb rynku, szczególnie w dziedzinach wpisujących się w inteligentne specjalizacje. Chodzi tu przede wszystkim o poprawę dostępności wyposażenia technicznego, które jest niezbędne do kształcenia zawodowego odpowiadającego potrzebom rynku.

– Zależy nam na wspieraniu rozwoju uczniów w zakresie kreatywności i innowacyjności – mówi Elżbieta Anna Polak, marszałek województwa lubuskiego. – Istotne jest również promowanie współpracy przedsiębiorców i szkół kształcenia ustawicznego odpowiadającej potrzebom rynku oraz udział przedsiębiorstw w programach.

To pierwszy z trzech celów operacyjnych regionu. Kolejny skupia się na zwiększeniu proinnowacyjności przedsiębiorstw. Można tutaj wyróżnić kilka działań strategicznych. Plan przewiduje m.in. zachęcanie do zachowań innowacyjnych przez współfinansowanie prac B+R. Przedsiębiorstwa mogą również liczyć na wsparcie doradcze i szkoleniowe oraz działania ukierunkowane na pozyskiwanie doświadczeń: misje, wizyty studyjne i dobre praktyki.

– Wspieramy wykorzystywanie przez przedsiębiorstwa instrumentów ochrony własności intelektualnej oraz motywujemy je do procesu przedsiębiorczego odkrywania. Zależy nam na wzmocnieniu współpracy międzybranżowej – podkreśla Polak.

Ostatni cel operacyjny dotyczy rozwoju szeroko pojętych inwestycji w innowacje. Region premiuje wszystkie działania, które są realizowane w partnerstwie, oraz działalność innowacyjną. Władzom zależy na rozwoju w przedsiębiorstwach działów B+R, a także laboratoriów, które zostaną doposażone w specjalistyczny sprzęt i oprogramowanie projektowe. W uzyskaniu dofinansowań mają pomóc przede wszystkim uproszczone procedury aplikowania o środki, ale również stosowanie systemu popytowego na badania realizowane przez sektor nauki.

Program rozwoju innowacji

„Program Rozwoju Innowacji Województwa Lubuskiego” został przyjęty przez Zarząd Województwa Lubuskiego 26 lipca 2016 r. Jest dokumentem wypełniającym warunek wstępny dla Celu Tematycznego 1, Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w okresie 2014–2020 i ma charakter strategiczno-wdrożeniowy. Jego realizacja wymaga kontynuacji procesu przedsiębiorczego odkrywania oraz współpracy na poziomie instytucjonalnym, w ramach Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego. PRI WL musi być również regularnie aktualizowany, co najmniej raz w okresie programowania.

Efektem wdrożenia PRI WL powinno być podniesienie innowacyjności i konkurencyjności regionu dzięki rozwojowi nowych przewag w ramach wybranych obszarów inteligentnej specjalizacji. Będą one osiągnięte zarówno przez zwiększanie wartości dodanej w sektorach tradycyjnie obecnych w regionie, jak i przez inwestycje w rozwój nowych, innowacyjnych i dynamicznie rozwijających się branż.

Komisja Europejska po przeanalizowaniu PRI WL 5 sierpnia 2016 r. uznała za spełniony ex ante warunek dotyczący inteligentnych specjalizacji oraz budowy systemu wdrażania. Jest to warunek niezbędny m.in. do uruchomienia środków z Regionalnego Programu Operacyjnego – Lubuskie 2020, w Osi Priorytetowej 1, Gospodarka i innowacje.

– Program zawiera m.in. wnioski z ogólnej diagnozy regionu, inteligentne specjalizacje wraz z opisem przedsiębiorczego odkrywania oraz wizję rozwoju całego regionu, włącznie z głównymi priorytetami – wyjaśnia Polak.

Poza tym w dokumencie znajdują się informacje o systemie celów i działań strategicznych, zarówno o charakterze horyzontalnym, jak i specyficznym dla poszczególnych obszarów. Zawiera on ponadto wzmianki na temat systemu wdrażania, zasad monitoringu i ewaluacji oraz założeń systemu finansowania PRI WL.

Inteligentne specjalizacje...

W ramach inteligentnych specjalizacji zostały także wyróżnione trzy branże.

Pierwsza dotyczy zielonej gospodarki oraz ekoinnowacji. Obejmuje technologie środowiskowe, w tym m.in. produkty, procesy technologiczne, usługi, koncepcje i działania, które powodują mniejsze obciążenie środowiska naturalnego. Zalicza się do niej również biogospodarkę, obejmującą wszystkie sektory i związane z nimi usługi, które produkują, przetwarzają lub wykorzystują zasoby biologiczne w rozmaitej formie.

– Ekoinnowcje i zielona gospodarka to wysoko zaawansowane usługi środowiskowe, komplementarne w stosunku do obszaru technologicznego, obejmujące przede wszystkim usługi laboratoryjne oraz projektowe – tłumaczy Polak. – Do tej inteligentnej specjalizacji zaliczają się też inne branże wspomagające, takie jak: sektor ICT, przemysł metalowy, świadczący usługi dla obszaru technologii i usług środowiskowych, oraz procesy logistyczne.

Druga branża promuje ekorozwój, czyli skupia się na zdrowiu i jakości życia. Chodzi tutaj przede wszystkim o rozwój metod leczenia na bazie technologii medycznych oraz aparatury medycznej, a także o wysoko zaawansowane usługi medyczne obejmujące profilaktykę i rehabilitację. Ta gałąź to także turystyka zdrowotna, bezpieczna żywność oraz branże powiązane: sektor ICT, przemysł metalowy, procesy logistyczne (np. dystrybucja i magazynowanie).

Ostatnia inteligentna specjalizacja w Lubuskiem jest z kolei reprezentowana przez innowacyjny przemysł i zrównoważony rozwój. Branżę tworzą przede wszystkim inteligentne media i infotainment, ale również Internet rzeczy, inteligentne technologie przemysłowe i tak powszechne w ostatnim czasie zabezpieczenie wrażliwych danych. Region kładzie też nacisk na inne rodzaje produkcji.

– Wyróżniliśmy przemysł metalowy, czyli przedsiębiorstwa produkujące maszyny, urządzenia, zespoły i części metalowe oraz konstrukcje – mówi Polak. – Oprócz tego trzecia inteligentna specjalizacja skupia się na przemyśle motoryzacyjnym, wydobywczym, energetycznym oraz drzewnym, meblarskim i papierniczym – dodaje.

Trzy zróżnicowane sektory oraz ściśle określone cele operacyjne mają za zadanie podnieść innowacyjność regionu oraz przyspieszyć dalszy rozwój, na czym z pewnością skorzystają nie tylko przedsiębiorcy.  

Dział: Regiony

Lubuskie jest znakomicie skomunikowane drogowo i kolejowo, jak magnes przyciąga też zagranicznych inwestorów. Z ELŻBIETĄ ANNĄ POLAK, marszałkiem województwa lubuskiego, o dalszym rozwoju regionu rozmawia Michał Rogoziński.

 

Pani Marszałek, to dzięki funduszom europejskim województwo lubuskie ma tak szeroko rozbudowaną infrastrukturę drogową i kolejową. Co jeszcze jest potrzebne, żeby region dynamicznie się rozwijał?

Faktycznie, poprawa dostępności transportowej i telekomunikacyjnej jest naszym priorytetem, jednak to nie wszystko. Tak samo istotny jest zrównoważony rozwój, tak pod względem terytorialnym, jak i społecznym. Mamy wyznaczoną jasną wizję: budujemy region konkurencyjny i innowacyjny, „zieloną krainę nowoczesnych technologii”. Oprócz dróg i autostrad zbudowaliśmy też Parki Naukowo-Technologiczne. Teraz czas na transfer wiedzy do biznesu, czyli współpracę tych ośrodków badawczych z przedsiębiorcami.

Zdradzi Pani więcej szczegółów?

Potrzebujemy lepiej płatnych, wysokospecjalistycznych miejsc pracy oraz zmian w kształceniu zawodowym. Przedsiębiorcy narzekają na brak rąk do pracy. Brakuje nie tylko mądrych naukowców, ale także wysoko wykwalifikowanych pracowników fabryk przemysłowych, których jest u nas coraz więcej. Inwestorzy bowiem chętnie wybierają nasz region.

Co jest tego zasługą?

Przygotowane tereny inwestycyjne (dwa tys. ha), wspomniana już dobra komunikacja, a także cała infrastruktura społeczna. Dbamy o nasze dziedzictwo kulturowe, mamy zrewitalizowane zamki, pałace, kościoły, teatry. Inwestujemy w oświatę i ochronę zdrowia. W ten sposób tworzymy dobre warunki do życia.

Czyli to także tradycja wspomaga rozwój regionu?

Oczywiście. Lubuskie to przede wszystkim odradzające się tradycje winiarskie: szlak wina i miodu oraz nasza samorządowa winnica w Zaborze. Jak magnes przyciągają też turystów niezwykłe obiekty na szlaku pocysterskim, obiekty architektury obronnej oraz lubuska przyroda: parki narodowe i krajobrazowe, jak Park Mużakowski i Geopark Łuk Mużakowa, oba wpisane na listę UNESCO.

To, że zagraniczni inwestorzy chętnie otwierają swoje firmy w Lubuskiem, to zasługa tylko położenia geograficznego czy czegoś jeszcze?

Położenie geograficzne na pewno nam sprzyja, nie warunkuje jednak rozwoju gospodarczego. Jesteśmy „oknem na Zachód”, a naszym hasłem jest „Lubuskie warte zachodu”. Nasz region jest najbardziej otwarty i tolerancyjny w Polsce.

To także przyciąga inwestorów?

Z pewnością inwestorzy zagraniczni czują się u nas jak w Europie. Przedsiębiorczości sprzyja przewidywalność i dobry klimat dla rozwoju gospodarczego. Promocja gospodarcza regionu jest oparta na działalności Centrum Obsługi Inwestora i Eksportera. Profesjonalna i życzliwa obsługa biznesu szybko procentuje. Od kilku lat mamy wzrost liczby otwieranych w naszym regionie firm, co z kolei przekłada się na wzrost PKB, podatku CIT i PIT. Rozwój gospodarczy skutecznie wspierają też fundusze unijne. Ten kapitał jest dobrze inwestowany, wskaźniki ekonomiczne szybują, a nasze badania potwierdzają osiągnięte rezultaty.

O jakich pieniądzach mówimy, jeśli chodzi o wsparcie dla przedsiębiorców w perspektywie finansowej 2014–2020?

Na podstawie Kontraktu Terytorialnego, który jest umową zawartą pomiędzy rządem a samorządem wojewódzkim, szacujemy, że będzie to 12 mld zł. Z Regionalnego Programu Operacyjnego trafi do nas 906 mln euro. Wyznaczyliśmy inteligentne specjalizacje i priorytety. Wszystkiego, niestety, nie da się sfinansować.

Które dziedziny inteligentnych specjalizacji zostały wyróżnione?

Interesuje nas biogospodarka, transfer technologii środowiskowych do biznesu, inwestycje w zdrowie i jakość życia mieszkańców oraz rozwój przemysłu tradycyjnego, ale zarazem innowacyjnego.

Czy znany jest już podział budżetu?

Tylko w ramach RPO mamy 100 mln zł na badania i innowacje, 80 mln zł na rozwój sektora małych i średnich przedsiębiorstw, 30 mln zł na usługi rozwojowe dla małych i średnich przedsiębiorstw, 27 mln zł na tereny inwestycyjne i 24 mln zł na rozwój przedsiębiorczości. Są także pieniądze na ochronę środowiska, infrastrukturę społeczną, rynek pracy i kształcenie zawodowe.

Czy w 2020 roku Lubuskie stanie się regionem, który poradzi sobie bez wspomagania unijnego i będzie rozwijał się tylko siłą własnej gospodarki?

Nie możemy tej historycznej szansy zmarnować! Mamy jasno wyznaczone priorytety, mamy pieniądze i przede wszystkim wiemy, co zrobić, żeby to osiągnąć. Już w tej perspektywie finansowej pokazaliśmy, że potrafimy skutecznie inwestować unijne fundusze, za co dostaliśmy specjalną nagrodę – 240 mln zł.

To przełoży się na utworzenie nowych miejsc pracy?

Samorząd tworzy warunki do rozwoju, jednak to przedsiębiorcy decydują o nakładach inwestycyjnych w swoich firmach i to oni tworzą miejsca pracy. Dlatego potrzebny jest dialog i dobra komunikacja w trakcie wdrażania naszej strategii. Nie wystarczy mieć cel, trzeba jeszcze wiedzieć, jak ten cel osiągnąć.

I wiadomo już, jak to zrobić?

Mamy strategie, programy branżowe i potrafimy działać w partnerstwie. Musimy być jednak elastyczni i szybko reagować na zmiany. Nie wszystko zależy bowiem od nas, trzeba bacznie obserwować, jak zmieniają się potencjały makroekonomiczne, globalne.

A co jest najważniejsze dla regionalnej gospodarki?

Najważniejsze są teraz inwestycje w kapitał ludzki, kształcenie zawodowe oraz nakłady na regionalne, inteligentne specjalizacje. Tylko wtedy po 2020 roku Lubuskie będzie tą „zieloną krainą nowoczesnych technologii”, o której wspomniałam wcześniej.

Dziękuję za rozmowę.

Dział: Regiony
czwartek, 13 październik 2016 14:33

Kobiecość i męskość w biznesie

Określa się mianem nauczyciela życia, mentora, doradcy rozwojowego. Z wykształcenia psycholog, z kanadyjskim dyplomem w dziedzinie zarządzania. Jej mottem życiowym jest wspieranie ludzi, tak aby ich życie było jak najlepsze i jak najpełniejsze. Pracuje zarówno indywidualnie, jak i z firmami, wspierając ich rozwój. Założycielka Akademii Skutecznego Działania ASDIMO, autorka 20 książek. Iwona Majewska-Opiełka, w rozmowie z Anną Krawczyk, opowiada o roli kobiet i mężczyzn we współczesnym świecie.

W biznesie na dobre zagościły kobiety. Nie oznacza to jednak, że mężczyźni powinni zostać wykluczeni. Jak więc mądrze te role podzielić?

Wiele zależy od woli mężczyzn i kobiet. Jeśli podział następuje w sposób naturalny, nienarzucony, efekty są o wiele lepsze. Na pewno wielka odpowiedzialność spoczywa na kobietach, bo mężczyźni są w biznesie od dawna. Niezwykle ważna jest postawa kobiet i to, jak one widzą swoją rolę. Moim zdaniem kobiety powinny wejść do biznesu właśnie ze swoją kobiecością.

A co to oznacza?

Pewne cechy charakteryzują większość kobiet, a inne większość mężczyzn. Choć oczywiście krańcowe ugrupowania feministyczne mogą twierdzić, że to jedynie wpływ kultury i środowiska, to jednak tak nie jest. Przeprowadzono mnóstwo badań pokazujących, że istnieją predyspozycje kobiece i predyspozycje męskie. Ponadto rola kulturowa kobiet także czemuś służyła. Wiąże się ona z podtrzymywaniem życia, a więc i relacji. Bardziej koncentruje się na ludziach i współpracy niż na współzawodnictwie i zadaniu, co jest z kolei domeną mężczyzn. Chodzi więc o to, by kobiety realizujące się zawodowo nie zapominały o swojej łagodności i subtelności. Nie bez kozery się mówi, że kobiety łagodzą obyczaje. Mężczyźni są bardziej linearni w swoich działaniach, kobiety natomiast mają zdolność obejmowania uwagą i koncentracją większego obszaru działań. To wszystko kobieta powinna wnieść do biznesu, ale nie zawsze to robi.

Dlaczego?

Trochę zaszkodziły emancypantki, sufrażystki i grupy feministyczne, którym się wydawało, że aby zaistnieć w biznesie, trzeba się zachowywać jak mężczyzna. Pierwsze kobiety działające w biznesie tak bardzo chciały ukryć swoją kobiecość, że ubierały garnitury i krawaty. Garsonka nie wzięła się z niczego innego jak z garnituru. Po co w biznesie kobieta, która myśli i działa jak mężczyzna? Przecież nie wniesie nic nowego i twórczego. Tymczasem wg Petera Druckera tym, czego dziś potrzebuje biznes, są właśnie cechy uważane tradycyjnie za kobiece. Pisałam o tym w Umyśle lidera.

Jaki jest więc sens, że kobiety zachowują się jak mężczyźni?

Odpowiedź jest banalna. Chcą udowodnić, że są równie twarde, a niektóre chcą być nawet bardziej męskie od mężczyzn, używają wulgarnego języka, są ostre, bezwzględne, apodyktyczne. Przestały się uśmiechać, by nie uchodzić za zbyt łagodne czy wręcz frywolne. To kompletna bzdura! Bardzo często szkolę wyłącznie mężczyzn i oczywiście się do nich uśmiecham. Nigdy nie zostało to odebrane jako brak profesjonalizmu.

Na szczęście nie dotyczy to wszystkich kobiet i nie chciałabym, aby było to odebrane jako uogólnienie. Jest wiele przykładów pozytywnych, wskazujących na to, jak fantastycznie kobiety funkcjonują w biznesie. Udowodniono, że jeśli w pięcioosobowym zarządzie zasiadają trzy kobiety, to firma dużo lepiej funkcjonuje. Dotyczyło to zwłaszcza przedsiębiorstw europejskich, które przeżywały kryzys. Lepiej poradziły sobie te firmy, które w swoim zarządzie miały przynajmniej dwie, a najlepiej trzy kobiety. Niektórzy tłumaczyli to mniej ryzykownym modelem zarządzania kobiet. To nie jest oczywiste, bo może większe znaczenie miały dobre relacje utrzymane w przedsiębiorstwie i większe uwzględnienie roli człowieka. Faktem jest, że kobiety po prostu więcej rzeczy biorą pod uwagę, więc i ich decyzje są bardziej wyważone.

W biznesie, jak i w życiu codziennym, potrzebni są i mężczyźni, i kobiety. Powtórzę jeszcze raz: ważne jest to, aby kobiety, wchodząc do biznesu, nie rezygnowały z kobiecości. Np. ubiór, prowadząc szkolenia dla kobiet, często apeluję, żeby zrezygnowały ze spodni na rzecz spódnic czy sukienek. Kiedy ubierzesz się jak kobieta, zwiększa to szansę, że będziesz się zachowywać jak kobieta. Usiądziesz inaczej i może trudniej ci będzie używać wulgarnych słów. Strój zobowiązuje.

Zatrzymajmy się przy męskim modelu kobiety. Jak Pani sądzi, z czego to wynika: z lęków czy z obaw przed brakiem akceptacji?

Ze wszystkiego po trosze. Podstawą jest jednak brak poczucia własnej wartości. Niestety, na całym świecie kobiety mają większy deficyt w tym zakresie niż mężczyźni – wynika to z powodów religijnych i historycznych. A niskie poczucie wartości uruchamia lęki. Kobiety nie są tego świadome, bo to dzieje się na poziomie podświadomości. Wchodzą w niewygodną dla siebie rolę, a później cierpią.

Jakie są tego konsekwencje?

Wchodzenie w rolę wiąże się z rezygnacją z części swojej osobowości. W tym przypadku bardzo źle się to odbija na relacjach partnerskich z mężczyznami. Cechy używane w biznesie przenoszone są później do domu. A czy w domu potrzebna jest taka nadmiernie silna kobieta? Nie lubię w ogóle określenia „silna”. Nieraz mnie tak opisywano, ale ja od razu mówię, że jestem dzielną kobietą. To zupełnie coś innego. Dzielna kobieta stara się sprostać temu, co się dzieje, ale wcale nie dlatego, że ma nadzwyczajną, porównywalną z męską siłę, tylko dlatego, że podejmuje różnego rodzaju starania i używa również właściwie swoich cech kobiecych.

Powróćmy do relacji domowych…

Nadmiernie silna i niewrażliwa kobieta, która w pracy pomiata ludźmi, przenosi to na grunt domowy. Nie potrzebuje żadnej pomocy, bo proszenie o nią jest wyrazem słabości. Mężczyzna w związku oferuje siłę, czyli wsparcie, czuje się więc niepotrzebny, nie ma czego zaoferować, bo partnerka jest samowystarczalna. Mamy kryzys związków. Rodzą się pytania: gdzie są mężczyźni? Tymczasem współczesny mężczyzna jest wytworem współczesnej kobiety. Nie będzie silnych mężczyzn, jeśli kobiety będą się tak zachowywać, udawać silniejsze, niż są w istocie.

Jaka jest więc kulturowo rola mężczyzn?

Kulturowo i historycznie mężczyzna od wieków uważany był za tego, który dostarcza różnego rodzaju rzeczy, jest odpowiedzialny za rodzinę, podejmuje decyzje.

Nie twierdzę, że nadal musi sam pełnić te role w rodzinie, nie dopuszczając do głosu kobiety, ale na pewno nie można mu tego odebrać. Gdy kobieta to zagarnia niejako na wyłączność, mężczyzna czuje się zagubiony. Dotyczy to wielu mężczyzn w wieku trzydziestu kilku do czterdziestu lat. Oni naprawdę nie wiedzą, jak postępować z takimi kobietami. Mam wielu klientów, którzy chcieliby wiedzieć, co robić, bo przecież dla mężczyzny bardzo ważne jest uszczęśliwienie kobiety. A często nie mają co zaproponować, bo współczesna kobieta czasem zarabia więcej, jeździ lepszym samochodem, świetnie sobie radzi, nie potrzebuje wsparcia w niczym, nawet nie płacze...

Mam wiele klientek, które zmuszają się do płaczu i nie mogą... A to przecież forma wyrażania emocji i rodzaj oczyszczenia. Kiedyś kobieta płakała i dzięki temu nie chorowała na serce. Dziś liczba zawałów u kobiet rośnie w zastraszającym tempie. W PRL-u kobieta raczej nie miała łatwiejszego życia od mężczyzn. Różnica polegała na tym, że nie kryła emocji, nakrzyczała i owszem, ale się wygadała koleżance, wypłakała itd.

Niestety, dziewczyny w tej chwili zachowują się tak, jak kiedyś mężczyźni. Grają same przed sobą idealne żony, matki, kochanki, a do tego wspaniale spełniają się zawodowo. Proszę zwrócić uwagę, że teraz panuje kult ciała. Do siłowni czy do kosmetyczki chodzi się nie dla przyjemności, tylko dlatego, że trzeba. Instytucja przyjaciółki przestaje funkcjonować, bo wstyd się przyznać, że się nie daje rady. Taka kobieta mężczyźnie też się nie poskarży, bo ten gotowy powiedzieć: „to nie pracuj”, a przecież nie o to chodzi. Trochę w tym wszystkim narozrabiali też sami mężczyźni, uważając, że tym, co przeszkadza kobiecie w pracy, jest jej emocjonalność. To nie emocjonalność przeszkadza, tylko przewrażliwienie emocjonalne, a to co innego. Z tym, że jak mężczyzna się drze w pracy, to też jest dowodem niepanowania nad emocjami. Kobiety uważają, że one nie mogą się wzruszać, a przecież wrażliwość kobiet to pozytywna cecha.

Jaki jest Pani ulubiony typ bizneswoman, a jaki biznesmena? Jakie oni powinni mieć cechy charakterystyczne?

U obu ważna jest pokora. Wiem, co sobą reprezentuję, mam poczucie własnej wartości, ale zdaję sobie też sprawę, że każdy człowiek jest wartościowy. Traktuję więc ludzi z szacunkiem. Wiem, że od innych mogę dostać to, czego sam nie mam, i z pokorą się do tego przyznaję. Tacy ludzie chętniej się szkolą i są otwarci na wiedzę innych. Chętniej słuchają podwładnych. Mają świadomość, że choć sprawują funkcję kierowniczą, to także kierowca czy pracownik linii produkcyjnej ma wiedzę ekspercką i warto go słuchać. To wypływa z poczucia własnej wartości i jest najważniejsze.

Od czego zacząć budowanie własnej wartości?

Poświęcono temu wiele miejsca w psychologii i biznesie. Pracuję właśnie nad książką o tym zagadnieniu. Wiele zależy od tego, gdzie tkwi jądro braku poczucia własnej wartości. Człowiek rodzi się z poczuciem własnej wartości, później w cyklu życia bywa to zaburzone. Jeśli to tylko obserwowana nieśmiałość, sprawa jest dość prosta. Wystarczy uświadomić sobie swoje zalety i je przyswoić. Można spytać ludzi o coś pozytywnego na nasz temat, wypisać to na kartce i powtarzać, żeby się zaprogramowało w podświadomości. Jeżeli jednak jest to spowodowane działaniem środowiskowym z przeszłości, bo kiedyś pozbawiano nas prawa do godności, to trzeba popracować nad tym głębiej. Czasem samo uświadomienie sobie zachowania innych osób wobec nas nie pomaga. Trzeba wybaczyć tym osobom, a dzięki pewnym afirmacjom i nowym zachowaniom odbudować w sobie poczucie godności. Pokochać siebie na nowo.

Dziękuję za rozmowę.

Logowanie