wtorek, 01 maj 2018 00:00

Biznes długodystansowy

– Wprowadzając jakąkolwiek innowację do firmy, biorę pod uwagę trzy zagadnienia: optymalizację kosztów, poprawę jakości i warunków pracy. Trzeba jednak planować długodystansowo. Jeśli firma podąża za szybkim zyskiem, bardzo trudno jest osiągnąć te wszystkie efekty – mówi Jan Malitowski, prezes zarządu i dyrektor zarządzający Przedsiębiorstwa Budownictwa Drogowego SA w Kaliszu, w rozmowie z Anną Krawczyk.

 

Mottem firmy jest: „robimy to, do czego zostaliśmy stworzeni”. W czym zatem czujecie się najmocniejsi?

Firma funkcjonuje na rynku od 1996 roku i została przekształcona – jak wiele przedsiębiorstw z branży budowy dróg – z podmiotu państwowego. Wyspecjalizowaliśmy się w budowie oraz remontach nawierzchni drogowych i szybko zaczęliśmy tworzyć przewagę konkurencyjną.

Podczas gdy większość firm „przesypiała” okres zimowo-wiosenny, my zajmowaliśmy się bieżącym utrzymaniem dróg. Dzięki temu nasi pracownicy znajdowali zatrudnienie przez cały rok, a firma miała dodatkowe źródło dochodu.

Od początku podążaliście za potrzebami rynku. Jakich innowacji potrzebuje drogownictwo?

Nie warto ślepo ulegać modom w branży, ale trzeba być blisko klienta i stosować rozwiązania zdroworozsądkowe. Firma wykonawcza to nie ośrodek badawczo-rozwojowy. My precyzyjnie i zgodnie z projektem realizujemy to, za co płaci inwestor. Nasze pole działania to: kapitał ludzki, technika i środki produkcji, nowoczesne, tańsze w zastosowaniu i eksploatacji. Dzisiaj wyraźnie to widać w związku z brakiem rąk do pracy, co powoduje, że wiele czynności, tych prostych, jest wykonywanych przez maszyny: od zamiatania dróg na budowach zamiatarkami, przez koszenie traw wydajnymi kosiarkami po nowoczesne układarki, wytwórnie mas bitumicznych czy bardzo dobrze wyposażone laboratoria drogowe.

Czasem zauważam wykonywanie prostych czynności ręcznie, zapewne przez pracowników zza wschodniej granicy. Myślę, że i takie obrazki niebawem znikną z polskiego krajobrazu.

Skok technologiczny dotyczy wielu zagadnień, poczynając od transportu samochodowego, poprzez nowoczesne układarki mas bitumicznych, czy wytwórnie mas bitumicznych. Poprzez zastosowanie wysoko sprawnych palników, silników czy izolacji termicznych pozwalających produkować masę bitumiczną ze znacząco mniejszym niż kiedyś zapotrzebowaniem cieplnym, znacznie zmniejszyło się zużycie energii. Spójrzmy na kwestię zakupu nowego sprzętu. W latach 90. przedsiębiorstwa drogowe na własną rękę zajmowały się naprawą sprzętów i urządzeń. Obecnie lepiej kupić maszynę renomowanej firmy, która oferuje również serwis. Oszczędzamy przez to czas naszych pracowników i możemy im powierzyć nowe, ważniejsze zajęcia. Powiem więcej, do minimum ograniczony jest nasz udział w procedurach kontroli eksploatowanego sprzętu. Czynią to za nas systemy, które dostawcy oferują w ramach miesięcznego abonamentu razem z urządzeniami. Wszelkie parametry pracy i informacje o zużyciu paliw są cały czas rejestrowane. Mamy dostęp do informacji online, ale również wszelkiego rodzaju raportów. Nie ma więc już potrzeby delegowania pracownika w firmie do tych zajęć.


Firma została cztery razy uhonorowana wyróżnieniem „Inwestor w Kapitał Ludzki”…

To również odzwierciedla naszą politykę i filozofię. Chcemy budować trwałe relacje zarówno z klientami, jak i pracownikami.

Już dawno zaobserwowałem, że przejawy jakichkolwiek agresywnych zachowań przekładają się na złą atmosferę podczas wykonywania zadań. Wiadomo, jak wiele nieoczekiwanych zdarzeń ma miejsce podczas realizacji projektu. Warto więc budować atmosferę zaufania – to sprzyja rozwiązywaniu problemów, a nie ich tworzeniu.

Czy to dotyczy też atmosfery w firmie?

O tak. Jestem przekonany, że panują u nas relacje koleżeńskie, przyjacielskie, koncyliacyjne. Oczywiście, pracownicy mają swoje zdanie, swoją opinię w ranach posiadanych kompetencji. Firma nie jest zarządzana w sposób hierarchiczny, a szef nie jest po to, żeby autoryzować każdą decyzję na przykład kierowników. To oni, w ramach swoich kompetencji, takowe podejmują i za nie odpowiadają. To, co mówię, może wydawać się oczywiste, ale czasem, rozmawiając z kolegami, widzę, jakimi zupełnie niepotrzebnymi szczegółami zajmują się w swoich firmach.

Dbałość o pracowników jest zatem wpisana w strategię spółki. Jak to realizujecie?

To jest prostsze niż się wydaje, to wręcz truizm. Wystarczy przestrzegać kodeksu pracy, na który zresztą większość pracodawców narzeka, oraz wywiązywać się ze swoich zobowiązań podjętych w stosunku do innych. Dotyczy to także terminowych wypłat dla pracowników czy zobowiązań wobec kontrahentów czy podwykonawców.

Wiadomo, że za nadgodziny albo trzeba zapłacić, albo pracownik może je odebrać jako czas wolny. Większość kadry woli ekwiwalent pieniężny, co oczywiste – stawka za pracę w dni wolne jest wyższa o 100 proc.

Na rozwój firmy patrzymy w dłuższej perspektywie. W trudniejszych okresach nie podnosiliśmy pensji, ale zatrudnialiśmy nowych pracowników. Po kilku latach, gdy nastała lepsza koniunktura, mieliśmy już nie młodych inżynierów tuż po studiach, a wyspecjalizowanych kierowników.

Stawiam na rozwój. Kadra kierownicza ma więc dostęp do potrzebnych szkoleń. Dodatkowo, aby zwiększyć efektywność pracy, wyposażyliśmy ją np. w samochody służbowe. Jest to z pożytkiem dla dwóch stron. Z pracy, przykładowo z placu budowy, pracownik może bezpośrednio wrócić do rodziny, ale rano jedzie prosto na budowę. To kierownik odpowiada za taką organizację swojej pracy, aby efektywnie wykorzystać swój czas – czy to w biurze, czy to na budowie.

Firma funkcjonuje w środowisku zamówień publicznych. Jakie zmiany powinny być tutaj wprowadzone?

Było już ich bardzo dużo od momentu wejścia w życie ustawy. Nie skupiałbym się więc na tym, co jeszcze należy zmienić, ale na tym, w jaki sposób wykorzystywać możliwości, które daje ustawa – Prawo zamówień publicznych.

Jakie to możliwości?

Przykładowo zaliczkowane robót, co przewiduje ustawa PZP. Inwestorzy, niestety, bardzo rzadko dają taką możliwość w specyfikacji istotnych warunków zamówienia. A przecież firmy muszą zainwestować własne środki w zakup materiałów przed sezonem robót. Zaliczki można przeznaczyć na ten cel. Wiedząc, że w sezonie może pojawić się problem z dostępnością materiałów czy transportu, kupujemy i sprowadzamy materiały kamienne zimą. Zamrażanie własnych środków na zakup kilkudziesięciu tysięcy ton materiałów skutkuje koniecznością uruchamiania kredytów lub rezygnacji z sensownych inwestycji w spółkę.

Inny przykład to wysokość gwarancji należytego wykonania zadania. Ustawa w art. 150 mówi o wartości do 10 proc. wartości kontraktu. Warto, podejmując decyzję o zabezpieczeniu, przyjmować wielkość procentową z dolnego zakresu, a niekonieczne z górnego, bo to również jest element kosztowy, szczególnie w przypadku wieloletnich okresów rękojmi.

Kolejny przykład to sposób rozliczania kontraktów. Przy realizacjach kilkumiesięcznych lub dłuższych standardem powinien być comiesięczny okres rozliczeniowy robót, co – niestety – nie jest szeroko praktykowane.

W jaki sposób widzisz rozwój firmy?

W kolejnych latach koniunkturę w drogownictwie napędzą inwestycje realizowane ze środków znacząco wspomaganych pieniędzmi unijnymi. Przed nami są wybory samorządowe oraz parlamentarne, a z historii wiem, że ten czas zawsze był związany z większą aktywnością inwestycyjną w naszej branży. Już teraz jest to widoczne w planach zarządców dróg – zarówno krajowych, jak i samorządowych. Jest to więc czas, żeby pomyśleć już teraz, jak zagospodarować swój potencjał i aktualny rozwój w nadchodzących okresach, nawet w perspektywie pięciu czy dziesięciu lat. To dzisiaj firmy muszą podejmować decyzje, które w przyszłości okażą się albo balastem, albo potężnym zasobem, umożliwiającym dalszy rozwój i funkcjonowanie firmy. Sądzę, że wiemy, co robić, ale to nie jest jakaś uniwersalna procedura. Każda firma musi sama znaleźć swoją drogę, ponieważ każda jest inna ze swoim kapitałem ludzkim, materialnym, technicznym, kulturą w biznesie, priorytetami właścicieli czy nawet lokalizacją.

My cały czas podążamy tą drogą, budując know-how firmy.

Dziękuję za rozmowę.

Dział: Temat Wydania
czwartek, 10 grudzień 2015 00:00

Liczy się elastyczność

Jeśliby brać pod uwagę wartość podpisanych kontraktów, rok 2015 był dla Budimeksu rekordowy. O planach spółki z Dariuszem Blocherem, prezesem zarządu, rozmawia Anna Krawczyk.

czwartek, 10 grudzień 2015 00:00

Budownictwo odpowiedzialne społecznie

Udział branży budowlanej w produkcie krajowym brutto wynosi prawie 13 proc. Za połowę zleceń odpowiada sektor publiczny. Niestety doświadczenia ostatnich lat pokazały bankructwo systemu wyłaniania wykonawcy zamówień publicznych. Jeśli nic się nie zmieni, możemy mieć powtórkę wydarzeń z 2012 r., czyli upadki firm, zatory płatnicze lub nawet brak wypłat. Sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna. Wystarczy w porę wprowadzić zmiany systemowe.
Z pomocą spieszy Polski Związek Pracodawców Budownictwa, który opracował pakiet rozwiązań pn. „Społecznie odpowiedzialne warunki wyboru wykonawcy”. Określa on czynniki służące rozwojowi nie tylko branży budownictwa, ale także całej gospodarki. Szczegóły przybliża jeden z autorów, wiceprezes PZPB Rafał Bałdys, w rozmowie z Anną Krawczyk.

Dział: Temat Wydania
Strona 1 z 2

Logowanie