×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 878
poniedziałek, 02 styczeń 2017 19:39

Poprawa nośności naszym priorytetem

Napisane przez

Z MARIANEM PASZCZĄ, dyrektorem Zarządu Dróg Powiatu Krakowskiego, na temat potrzeb i dostępnych funduszy rozmawia Anna Krawczyk.

 

Jakie mają Państwo plany inwestycyjne w zakresie budowy i remontów dróg w 2017 r.?

Przede wszystkim będziemy kontynuować dotychczasowe działania inwestycyjne, których celem jest poprawa parametrów technicznych, komfortu jazdy, a także bezpieczeństwa na zarządzanej przez nas sieci dróg.

Dzięki przebudowom nawierzchni bitumicznych jezdni, obejmujących poszerzenie dróg oraz zwiększenie ich nośności, uzyskujemy poprawę parametrów technicznych i odpowiednią równość. W tym roku przebudujemy łącznie 22 km dróg.

A jakie działania podejmują Państwo w zakresie poprawy bezpieczeństwa niechronionych użytkowników dróg?

W obszarze naszych działań jest budowanie ciągów pieszych wzdłuż dróg powiatowych. Szczególnie zainteresowane tym są samorządy gminne, a także osoby mieszkające na co dzień w sąsiedztwie dróg. W 2017 r. powiat krakowski zaplanował wykonanie chodników na długości ponad 13 km.

Jak zawsze realizowane będą także zadania z zakresu przebudowy obiektów mostowych. Oprócz remontów kilku obiektów o mniejszym świetle (zwykle są to przepusty) planowana jest budowa nowego mostu żelbetowego o długości 50 m, który zastąpi stary, wyeksploatowany obiekt, będący obecnie w stanie przedawaryjnym.

Ponadto w dalszym ciągu będą przygotowywane dokumentacje projektowe i formalne umożliwiające prowadzenie inwestycyjnych działań w latach następnych, obejmujące przebudowy dróg i obiektów inżynierskich. W tym roku przygotujemy dokumentacje dla dróg o łącznej długości ok. 24 km.

Jaki budżet mają Państwo zaplanowany? Skąd będą pochodzić środki?

Powiat realizuje swoje działania drogowe przede wszystkim w oparciu o środki własne. Łączna pula pieniędzy, jakimi dysponujemy, to blisko 27 mln zł, z czego na inwestycje przypada niespełna 14 mln zł. Środki te są jednak niewystarczające na wykonanie wszystkich wspomnianych zadań. Dlatego też, jak co roku, będziemy się starali pozyskać dodatkowe fundusze. Blisko 12 mln zł pochodzić będzie z gmin z przeznaczeniem na realizację zadań drogowych w ramach funkcjonującej z powodzeniem od kilkunastu lat „Procedury Inicjatyw Samorządowych”. Z Programu Rozwoju Gminnej i Powiatowej Infrastruktury Drogowej na lata 2016–2019 otrzymaliśmy dofinasowanie 50 proc. kosztów przebudowy drogi powiatowej 2161K Kocmyrzów–Słomniki, która w całości kosztuje prawie 6 mln zł.

Z analiz, jakie prowadzimy na bieżąco, wynika, że aby sprawnie zarządzać siecią dróg, cały czas ją rozwijać, a przede wszystkim dbać o niepogarszanie się stanu technicznego nawierzchni, potrzebujemy co najmniej dwu-, trzykrotnie więcej środków, niż obecnie mamy do dyspozycji.

Dziękuję za rozmowę. 

 

Wypowiedź

Grzegorz Żuradzki, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Chrzanowie, przewodniczący Konwentu Dyrektorów Dróg Powiatowych Małopolski

W 2017 r. powiat chrzanowski zarezerwował ponad 8 mln zł na rozwój i utrzymanie dróg powiatowych – w tym ok. 3 mln zł na wydatki inwestycyjne, a drugie tyle na remonty dróg i utrzymanie zimowe. Środki przeznaczone na zadania inwestycyjne pochodzić będą z własnego budżetu oraz uzyskane zostaną dzięki pomocy samorządów gminnych z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (1,756 mln zł na przebudowę części DP1014K ulicy Piłsudskiego w Zagórzu, w gminie Babice; szacunkowa wartość zadania to 2,769 mln zł) oraz z Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych. W ramach tego ostatniego pozyskaliśmy blisko 2 mln zł na przebudowę części DP1009K i DP1011K w Mętkowie, także w gminie Babice (łączna wartość zadania to blisko 4 mln zł).

Ponadto złożyliśmy wniosek aplikacyjny w ramach RPO dla Małopolski (wspólnie z powiatem oświęcimskim) na przebudowę ciągu dróg: DP1001K, części DP1007K i części DP1059K, na łączną kwotę 24 261 000 zł, w tym wartość szacunkowa po stronie powiatu chrzanowskiego wynosi ok. 16 300 000 zł.

Niestety wydaje się, że jak wiele innych samorządów zderzymy się z biurokratycznym absurdem nadinterpretacji urzędników Urzędu Marszałkowskiego.

Jeśli chodzi o technologie wykorzystywane do poprawy parametrów technicznych i nośności dróg, często stosujemy wzmocnienie podbudowy z wykorzystaniem mieszanek mineralno-cementowo-emulsyjnych. Używa się w tym celu sfrezowanego na miejscu asfaltu, który zmieszany z cementem i emulsją oraz kruszywem w odpowiedniej recepturze wbudowuje się jako podbudowę zasadniczą drogi. Jest to metoda szybka, oszczędna, a jednocześnie gwarantująca osiągnięcie wymaganych parametrów technicznych.

Ponadto wybudowaliśmy dwa doświadczalne odcinki dróg betonowych: jeden w technologii betonu wylewanego na mokro, natomiast drugi w technologii betonu półsuchego, rozkładanego i wałowanego mechanicznie. Grubość płyty betonowej to 19 cm dla kategorii ruchu KR4. Drogę można było przywrócić do ruchu już po tygodniu od rozłożenia betonu!

Powiat chrzanowski położony jest na granicy Małopolski i Śląska, stąd ruch na drogach generowany jest przez pojazdy ciężkie. Niestety, brakuje nam środków na przebudowy większej liczby kilometrów dróg, szczególnie pod ruch ciężki do obszarów przemysłowych. Przydałoby się prowadzić działania prewencyjne w celu ochrony dróg przebudowywanych tak wielkimi nakładami przed przeciążonymi ciężarówkami. Niestety, na postawienie wag preselekcyjnych nie możemy sobie w tej chwili pozwolić. Skala przeciążeń jest ogromna. Odnoszę wrażenie, że nikt nie kontroluje tego procederu, a przecież w krajach UE czy w USA tego typu działania są powszechnie realizowane.

Możemy się za to pochwalić unikalnymi jak na drogi powiatowe inicjatywami w zakresie poprawy BRD. Od grudnia 2012 r. na obszarze DP1042, przy ulicy 1 Maja w Trzebini, funkcjonuje elektroniczny system poprawy i moderacji BRD. Jego działanie było tak efektywne, że w 2015 r., na wniosek mieszkańców, zamontowano podobny system na ul. Grunwaldzkiej w Trzebini, a wnioskowany jest montaż kolejnego w miejscowości Bolęcin w gminie Trzebinia. W sumie na 243 km dróg mamy 15 systemów sygnalizacji świetlnej, w tym pięć obsługujących zarówno ruch kołowy, jak i pieszy. 

poniedziałek, 02 styczeń 2017 19:29

Historyczne wyzwania

Napisane przez

Jarosław Zaradkiewicz

Znaczący rozwój laboratoriów drogowych miał miejsce w ostatnich 10 latach, natomiast rok bieżący wiąże się z obchodami 70-lecia ich istnienia w Polsce. Małopolskie laboratorium także powstało 70 lat temu. Zaczynało skromnie, od dwóch pracowników, dziś natomiast jest akredytowaną jednostką z kompetentną kadrą techniczną i nowoczesnym zapleczem sprzętowym.

Wydziały Technologii – Laboratoria Drogowe stanowią ważne ogniwo w zapewnieniu właściwego nadzoru i kontroli jakości nad inwestycjami realizowanymi przez GDDKiA. Budowa nowoczesnych obiektów laboratoryjnych oraz modernizacja istniejących stały się koniecznością w obliczu ogromnych przedsięwzięć budownictwa drogowego ostatnich lat.

Bogate doświadczenie

Początki krakowskiego laboratorium drogowego były bardzo skromne. Placówka zaczęła działać w 1947 r. i miała do dyspozycji tylko jedno pomieszczenie o powierzchni 30 m2, które znajdowało się w baraku przy ul. Fabrycznej 7 w Krakowie, a laboratorium zatrudniało dwie osoby. Od 2012 r. Wydział Technologii – Laboratorium Drogowe mieści się w nowocześnie wyposażonym obiekcie, którego budowa trwała dwa lata i była prowadzona w systemie „Zaprojektuj i Wybuduj”. Bardzo ważne było stworzenie odpowiedniego opisu przedmiotu zamówienia, czyli siedziby laboratorium. Wymagało to od kierownictwa laboratorium sprecyzowania jasnych oczekiwań co do funkcjonalności poszczególnych pracowni, rodzajów przeprowadzanych w nim badań, jak również określenia kierunku, w którym będzie podążał rozwój technik badawczych.

Budowa nowego budynku o powierzchni blisko 2 tys. m2 kosztowała 7,5 mln zł i została sfinansowana z budżetu państwa. Wartość całego sprzętu będącego na wyposażeniu WT-LD, zgromadzonego na przestrzeni lat, wynosi obecnie ok. 13 mln zł. Źródłem jego finansowania były przede wszystkim środki budżetowe, ale również środki z kontraktów dofinansowanych z funduszy europejskich.

Atutami nowej siedziby laboratorium, oprócz najnowocześniejszej aparatury badawczej, są: jego lokalizacja tuż przy Węźle Wielickim (przy południowym autostradowym obejściu Krakowa), duży parking oraz komfortowe warunki lokalowe. Ważnym zasobem krakowskiego laboratorium jest też oczywiście kadra inżynieryjno-techniczna, którą stanowi 23-osobowy zespół doświadczonych technologów współpracujących ze sobą i wymieniających się doświadczeniami oraz opiniami, tak aby badania były przeprowadzane profesjonalnie i odpowiedzialnie. W laboratorium funkcjonuje pięć zespołów, każdy specjalizuje się w innych zagadnieniach. Są to zespoły: Gruntów i Geotechniki; Kruszyw, Asfaltów i Mieszanek Mineralno-Asfaltowych; Betonu i Materiałów Wiążących oraz Diagnostyki Nawierzchni. Laboratorium jest przygotowane do przeprowadzenia ok. 140 rodzajów badań. Najwięcej z nich, bo aż 34, może przeprowadzać Zespół Asfaltów i Mieszanek Mineralno-Asfaltowych.

Szerokie kompetencje

Krakowskie laboratorium GDDKiA posiada certyfikat akredytacji nr AB 1544, nadany w 2014 r. przez Polskie Centrum Akredytacji. Obejmuje on 19 metod badawczych/cech w obszarach: mieszanek mineralno-asfaltowych, asfaltów i lepiszczy asfaltowych, betonu oraz betonowych kostek brukowych. Krakowski zespół ma też potwierdzone przez PCA kompetencje do badania gruntów, warstw konstrukcyjnych nawierzchni, kruszyw, nawierzchni drogowych, a także oznakowania poziomego dróg.

Od rozpoczęcia starań o uzyskanie akredytacji PCA, potwierdzającej zgodność systemu zarządzania z wymaganiami PN-EN-ISO/IEC 17025, WT-LD regularnie uczestniczy w porównaniach międzylaboratoryjnych. Uczestnictwo w nich wynika z ustalonego planu badań oraz z potrzeb poszczególnych zespołów. Ze wszystkich otrzymanych od organizatorów raportów wynika, że za każdym razem laboratorium uzyskiwało wyniki zadowalające, co świadczy o wysokich kwalifikacjach personelu, realizowaniu badań zgodnie z ustalonymi procedurami oraz o spełnieniu wymagań polityki jakości.

Przed każdym rozpoczęciem sezonu pomiarowego WT-LD uczestniczy w przedsezonowych badaniach porównawczych urządzeń pomiarowych. Badania te decydują o dopuszczeniu maszyn do pomiarów sieciowych w ramach Diagnostyki Stanu Nawierzchni (DSN) na drogach podległych GDDKiA. Zespół Diagnostyki Nawierzchni ma szerokie możliwości techniczne, od badania równości nawierzchni, głębokości kolein, makrotekstury profilografem laserowym przez badanie ugięć sprężystych ugięciomierzem FFWD po badania właściwości oznakowania poziomego za pomocą mobilnego urządzenia do pomiarów ciągłych.

Z wiedzy oraz możliwości badawczych małopolskiego laboratorium korzystały także inne jednostki realizujące inwestycje, które wymagały profesjonalnej kontroli jakości robót budowlanych. Laboratorium wykonywało badania kontrolne na rzecz gminy Skawina podczas budowy odcinka obwodnicy miasta, a także badania na kontraktach prowadzonych przez PKP PLK SA. Jednak obecnie, z uwagi na liczbę i wielkość zadań realizowanych przez GDDKiA o. Kraków, laboratorium koncentruje się na obsłudze jednostki macierzystej. Aktualne i zaplanowane w najbliższej przyszłości zadania inwestycyjne oraz utrzymaniowe stanowią nie lada wyzwanie dla całego zespołu.

Kluczowe wyzwania

Oczekiwania wobec jakości nowo budowanych dróg oraz utrzymania dróg podległych oddziałowi dotyczą bezpieczeństwa ich użytkowania, trwałości, aspektów ekologicznych oraz estetyki. Dlatego WT-LD ciągle poszerza swoje możliwości badawcze i nabywa stosowną aparaturę. Jednym z niezbędnych narzędzi jest georadar, wykorzystywany m.in. do pomiaru grubości warstw asfaltowych. Był on również używany w celu kontroli wykonanych obiektów mostowych. Innym bardzo ważnym sprzętem związanym z bezpieczeństwem użytkowania dróg jest mobilne urządzenie do badania odblaskowości oznakowania poziomego dróg. Laboratorium krakowskie jako pierwsze w Polsce rozpoczęło wykonywanie takich badań kontrolnych, a obecnie takie urządzenia znajdują się tylko w pięciu oddziałach GDDKiA.

Nie mniej ważnym wyzwaniem technologicznym jest stosowanie nawierzchni tzw. długowiecznych, których żywotność może być zwiększona nawet do 50 lat. Osiągnięcie takiego efektu wymaga odpowiedniego doboru warstw nawierzchni oraz stosowania materiałów najlepszej jakości o odpowiednio dobranych parametrach. Jest to szczególnie ważne w województwie małopolskim, gdzie temperatury (np. w Jabłonce na DK7, blisko granicy ze Słowacją) dochodziły w niektórych latach do – 40°C. Zespół Asfaltów i Mieszanek Mineralno-Asfaltowych od dwóch lat wykonuje więc badania odporności na spękania niskotemperaturowe. Wyzwania – uwarunkowane lokalnie – przed którymi staje małopolskie laboratorium, nie są więc równoznaczne z tymi, z którymi mierzą się laboratoria GDDKiA w innych regionach kraju.

wtorek, 03 styczeń 2017 19:19

Mądre zmiany

Napisane przez

Do zmian trzeba dojrzeć – napisała ANNA HANNA CZARNECKA w książce SamoDzielna kobieta. Książka ukazała się pod koniec zeszłego roku, a jej współautorem jest Jacek Santorski. O tym, jak wprowadzać w życiu mądre zmiany, czyli takie, które są w zgodzie z nami, z autorką rozmawia Anna Krawczyk.

 

Aniu, początek roku sprzyja podejmowaniu decyzji o zmianach. Co zrobić, aby były one trwałe i mądre?

Na początku roku należałoby przede wszystkim podjąć decyzję, że… nie oceniamy swoich decyzji. Nie dzielimy ich na mądre i niemądre. Myślę, że z takim podejściem łatwiej nam będzie przedsięwziąć coś, co będzie dla nas dobre.

Jeśli bowiem jesteśmy spięci samym procesem podejmowania decyzji, raczej nic dobrego z tego dla nas nie wyniknie. Kiedy więc nie mamy do czegoś przekonania, dajmy sobie po prostu trochę czasu – jeśli nie kilka dni, to choćby kilka godzin. Redukując presję, którą czasem wywierają na nas inni (chociaż często to my sami ją na siebie wywieramy), jesteśmy spokojniejsi i nabieramy dystansu. Mamy też czas, by zebrać niezbędne informacje, zasięgnąć opinii, wyjaśnić wątpliwości i się zastanowić.

Jak sprawdzić, czy droga, którą chcemy obrać, jest dla nas najlepsza, a nie zgodna z oczekiwaniami rodziny czy przyjaciół? Skąd wiadomo, że decyzje, które podjęliśmy, są dla nas dobre i wspierają nasz rozwój?

Jeśli podejdziemy do naszego życia i zmian w nim zachodzących jak do przygody, która stawia przed nami wyzwania, a siebie potraktujemy jak ciekawych świata, odważnych podróżników, odkryjemy, że z takiej perspektywy nie ma porażek, błędów, „złych” ludzi i „niesprzyjających” okoliczności. Z każdej sytuacji można wyciągnąć lekcję, jeśli traktujemy życie jak okazję do osobistego rozwoju i duchowego wzrastania.

A co dla Ciebie jest takim „wewnętrznym barometrem”?

Tym wyznacznikiem, czy decyzja, którą podejmuję, mi służy czy nie, jest po prostu moje samopoczucie właśnie w chwili, kiedy ją podejmuję, kiedy o niej myślę. Sygnały, które otrzymujemy z ciała, nie kłamią. Warto ich słuchać. A mieć kontakt z nimi, to nic innego, jak mieć kontakt z samym sobą. Dlatego warto dbać zarówno o swoje ciało, jak i o swoje wnętrze; przez modlitwę, medytację, ćwiczenia relaksacyjne, kontakt z naturą, muzykę, jaka nam odpowiada, kontakt z ludźmi, których lubimy czy kochamy i którzy pomagają nam wzrastać, rozwijać się. To sprzyja wyciszeniu i zdystansowaniu się od pośpiechu i stresu współczesnego świata.

A co jeśli nie możemy wytrwać w postanowieniu, jak sobie to wytłumaczyć?

Skoro nie możemy wytrwać w jakimś postanowieniu, może to oznaczać, że ta decyzja jest po prostu niezgodna z naszymi najgłębszymi potrzebami. Jeśli po rozmowach z przyjaciółmi, którzy od kilku lat wytrwale, regularnie biegają kilka kilometrów dziennie, postanowię, że też tak powinnam robić, ale nie lubię biegać, nie wytrwam w tym długo. Zamiast więc codziennie zmuszać się do czegoś, czego nie cierpię, lepiej wybrać taki rodzaj aktywności, który sprawia mi przyjemność. Może to być joga, spacery, nordic walking, jazda na łyżwach, taniec lub nawet kilka zwykłych, prostych ćwiczeń w domu.

Warto się ruszać i być aktywnym, ale nie warto podążać za modą i udowadniać sobie, że się potrafi, i pomimo niechęci rywalizować z innymi.

Czasem nie chce nam się nic, żadna aktywność nas nie cieszy; warto wówczas, zamiast zmuszać się do wysiłku, przyjrzeć się sobie, zastanowić się, dlaczego tak się dzieje, może też pozwolić sobie przez jakiś czas na lenistwo, odpuścić trochę, by później znaleźć sport, do którego nie będzie trzeba się przymuszać.

Czy powrót na jakiś czas do starych schematów oznacza, że już zawsze będziemy w nich tkwić? Czy zdarza się, że wiemy, co dla nas najlepsze, ale nie jesteśmy gotowi na podjęcie decyzji o zmianie? Co sprzyja takim decyzjom?

Nasze życie raczej nie przemija harmonijnie i zgodnie z naszymi oczekiwaniami… Osoby, które po ścieżce rozwoju duchowego i osobistego wędrują wiele lat, tak samo jak ci, którzy wędrują po niej mniej refleksyjnie, doznają wielu porażek i rozczarowań. Większość z nas nosi w sobie przekonania: „jak powinno” wyglądać nasze życie; co jest właściwe, a co niewłaściwe; co się powinno, a czego nie należy itd. Wszyscy jesteśmy uwarunkowani – wychowaniem, latami socjalizacji w określonym środowisku, w którym dorastaliśmy. Nabyte przekonania, schematy myślenia i postępowania, nawyki naszych opiekunów wrastają w nas. I nawet jeśli wiele z nich zdołamy sobie uświadomić, to często ta nieuświadomiona część kieruje naszym zachowaniem.

Tak więc praca nad sobą, która prowadzi do zmian, jest procesem; długim i trudnym. Wewnętrzna, głęboka zmiana ma początek wtedy, kiedy coś, na co do tej pory przyzwalaliśmy, zaczyna nam bardzo przeszkadzać. To wówczas, często w bólach, dorastamy do zmiany. Niekiedy dopiero bardzo zmęczeni jakąś sytuacją, własnym schematem postępowania czy relacją, która trwała latami (w domu czy w pracy), dostrzegamy np., że pozwoliliśmy się innym wykorzystywać w taki czy inny sposób albo zwracać się do siebie bez szacunku. I pojawia się wściekłość, żal, wypominanie, awantury.

Bliscy mogą mieć wrażenie, że komuś „nagle odbiło”. Bo jak to? Kiedyś uległa, cicha i służąca wszystkim osoba staje się nagle wymagająca, asertywna, stawia granice, reaguje w zupełnie nowy sposób. Może się więc zdarzyć, że ceną takiej zmiany, której ludzie wokół nie będą gotowi zrozumieć i nie zaakceptują jako procesu rozwoju, będzie ich odsunięcie się, odejście… A nikt z nas nie chce zostać sam, dlatego tym, co nas powstrzymuje przed zmianą, jest najczęściej strach. Jeżeli jednak znajdziemy w sobie siłę, by wytrwać, by zacząć żyć według własnych przekonań, i będziemy w tym spójni oraz wytrwali, w konsekwencji pojawi się w nas spokój i szczęście, które będą potwierdzeniem tego, że podjęliśmy najlepszą decyzję. A wówczas ci, którzy głęboko nas kochają i w nas wierzą, zostaną przy nas albo do nas wrócą. Pustka wokół nie trwa zwykle zbyt długo. Warto poczekać i być wiernym przede wszystkim sobie, bo nowe relacje, dzięki zmianie w nas samych, będą miały zupełnie inną jakość.

Dziękuję za rozmowę.

poniedziałek, 02 styczeń 2017 19:09

Bezpieczeństwo produkcji

Napisane przez

Jaki wpływ na stabilność mieszanek mineralno-asfaltowych ma wybór odpowiedniego lepiszcza? Na ten temat z ADAMEM WOJCZUKIEM, dyrektorem strategii rozwoju Lotos Asfalt, rozmawia Anna Krawczyk.

 

W procesie przygotowania mieszanek mineralno-asfaltowych niezwykle istotna jest stabilność produkcji. Jakie działania podejmuje Lotos Asfalt, aby produkowane lepiszcza ją gwarantowały?

Nasze produkty są wytwarzane z dbałością o najwyższą jakość. Wiemy, jak ważna podczas wbudowywania mieszanek mineralno-asfaltowych jest powtarzalność parametrów, która sprawia, że asfalt jest dobrze urabialny, a mieszanka zachowuje się przewidywalnie i nie ma z nią problemów podczas układania na placu budowy. Dzięki wdrożonej Zakładowej Kontroli Produkcji uzyskujemy stabilne właściwości produktów. Dbamy o to, by w procesie wytwarzania stosować najwyższej jakości dodatki, które pozyskujemy od sprawdzonych dostawców. Starannie monitorujemy stan instalacji, a także zapewniamy jej remonty. Stosujemy też najnowocześniejsze narzędzia do monitorowania magazynowania oraz dostaw gotowych wyrobów do klienta.

Jesteśmy jednym z liderów na rynku producentów asfaltu m.in. właśnie dlatego, że nasze produkty wyróżniają się wysoką jakością. Potwierdzają to klienci podczas corocznych badań satysfakcji klienta, podkreślając, że jakość wytwarzanych przez Lotos asfaltów jest bardzo wysoka.

Wspomniał Pan o Zakładowej Kontroli Produkcji. Jakie inne systemy zarządzania jakością wprowadziliście?

W Lotos Asfalt od lat funkcjonuje Zintegrowany System Zarządzania. Ma on na celu dbanie o jakość naszych procesów przebiegających w firmie. Zintegrowany System Zarządzania Lotos Asfalt zapewnia najwyższe standardy nadzoru nad jakością produkcji. Jego głównym zadaniem jest dostarczanie produktów spełniających wymagania klientów przy jednoczesnym poszanowaniu środowiska naturalnego i w trosce o bezpieczeństwo kontrahentów oraz pracowników. Wszystko odbywa się dzięki zastosowaniu najnowszych technologii, przestrzeganiu restrykcyjnych norm prawnych, optymalizacji produkcji, budowaniu długofalowej współpracy z partnerami biznesowymi i stałym podnoszeniu kwalifikacji zawodowych naszych pracowników. W 2016 r. otrzymaliśmy Perłę Jakości, ponieważ po raz trzeci zostaliśmy laureatem programu Quality International. Zeszłoroczna nagroda to nie jedyne wyróżnienie spółki w tym konkursie. Lotos Asfalt już dwukrotnie stawał na podium w kategorii Produkt. W 2012 r. doceniono asfalty modyfikowane MODBIT, a w 2015 r. – asfalt drogowy WMA.

Złote Godło Quality International jest nagrodą przyznawaną podmiotom gospodarczym reprezentującym najwyższe standardy jakości produktów, usług i systemów zarządzania. Laureaci konkursu mogą pochwalić się certyfikatem jakości o międzynarodowym znaczeniu. Wyróżnienia przyznawane są w trzech kategoriach: produkt, usługa oraz system zarządzania.

Na co powinien zwrócić uwagę wykonawca podczas wyboru dostawcy asfaltu?

Wykonawca nawierzchni powinien zwrócić szczególną uwagę na jakość oferowanych produktów. Powinny one pochodzić od zaufanego producenta, który potrafi zagwarantować odpowiedni poziom parametrów technicznych i dostarczyć wyroby na budowę w odpowiednim czasie i w najwyższej jakości. Gwarantuje to, że mieszanka mma z dobrym jakościowo asfaltem nie będzie sprawiała problemów podczas wbudowywania, podobnie jak nawierzchnia w trakcie eksploatacji. Bardzo ważne jest również zagwarantowanie w wysokim sezonie sprzedaży asfaltu stałych dostaw i zabezpieczenie przed wahaniami cen. Lotos Asfalt proponuje swoim klientom dogodne narzędzie finansowe zabezpieczające przed niekorzystnymi zmianami cen asfaltu. Takim rozwiązaniem jest hedgowanie, czyli zakup produktu po stałych cenach w dłuższej perspektywie czasowej. Zagwarantowanie warunków handlowych w czasie niskich notowań ropy naftowej, i co za tym idzie, cen asfaltu, może oznaczać spore korzyści finansowe dla firm drogowych. Bardzo ważne, szczególnie w przypadku nowych produktów, jest też wsparcie podczas stosowania asfaltów na terenie budowy, kiedy wykonawca nie ma jeszcze doświadczeń z danym produktem. Kolejnym czynnikiem, który wykonawcy powinni wziąć pod uwagę przy wyborze dostawcy, jest komplementarność oferty dostawcy asfaltu. W zależności od rodzaju inwestycji, warstwy drogi czy wymagań inwestora dostawca asfaltu powinien zaproponować odpowiedni produkt.

Na koniec poprosiłabym Pana o krótkie przedstawienie oferty i informację, które lepiszcza rekomendowane są do jakich inwestycji.

Nasze produkty można zastosować do wszystkich rodzajów inwestycji drogowych w Polsce, mamy bowiem szeroki wybór asfaltów. Choćby asfalty bardzo wysokomodyfikowane HIMA, które stosuje się do budów najbardziej wymagających, takich jak: autostrady, pasy startowe na lotniskach czy drogi obciążone ruchem ciężkim pojazdów. Poziom modyfikacji polimerem rodzaju SBS w tych asfaltach jest ponad dwukrotnie większy niż w asfaltach modyfikowanych, które są stosowane powszechnie w warstwach ścieralnych nawierzchni drogowych. Wysoka zawartość modyfikatora przekłada się na uzyskanie mikrostruktury asfaltu z przewagą fazy polimerowej, dzięki czemu wyrób posiada podwyższone parametry funkcjonalne, a jednocześnie nie powoduje utrudnień przy wbudowywaniu gotowej mieszanki mineralno-asfaltowej.

W naszej ofercie znajdują się także inne asfalty modyfikowane, asfalty klasyczne oraz innowacje na rynku budownictwa drogowego, takie jak asfalty WMA czy MODBIT CR.

Asfalt WMA to nowatorski produkt, który posiada ponadnormatywne właściwości i pozwala produkować mieszanki mineralno-asfaltowe wymagające ulepszonej urabialności ze względu na sposób produkcji, warunki klimatyczne czy skład. Mieszanki mineralno-asfaltowe z WMA są szczególnie zalecane do stosowania podczas prac w miejscach trudno dostępnych, takich jak tunele i parkingi podziemne. Asfalt modyfikowany polimerami z dodatkiem gumy MODBIT CR stosuje się jako materiał wiążący w mieszankach mineralno-asfaltowych przeznaczonych do budowy i utrzymania dróg, lotnisk oraz innych powierzchni utwardzonych. Lepiszcze z gumą można stosować jako zamiennik standardowych asfaltów modyfikowanych po uprzednim sprawdzeniu wszystkich właściwości mieszanki mineralno-asfaltowej na recepcie wzorcowej, która jest wymagana w przepisach krajowych oraz w specyfikacji technicznej.

Dziękuję za rozmowę.   

wtorek, 03 styczeń 2017 18:16

Innowacyjne kruszywo

Napisane przez

Istniejąca od 1994 r. NTI Sp. z o.o. to prężnie rozwijająca się firma działająca w obszarze zaopatrzenia i produkcji dla przemysłu. Wiedząc, jak ważne jest zaufanie w biznesie, przedsiębiorstwo zbudowało solidne fundamenty kapitałowe i zdobyło pewną pozycję na rynku. Ciągła chęć rozwoju i udoskonalania zaowocowała licznymi innowacyjnymi rozwiązaniami, a sukcesywne poszerzanie oferty produktów pozwoliło na zdobycie kolejnych segmentów rynku.

Przy współpracy z Instytutem Mechanizacji Budownictwa i Górnictwa Skalnego z Warszawy NTI opracowała innowacyjną metodę produkcji sztucznego lekkiego kruszywa GRANSIL.

– W procesie produkcji tego pełnowartościowego kruszywa wykorzystujemy wyłącznie surowce odpadowe. Na tym polega jego innowacyjność – tłumaczy Rafał Piotrowski, dyrektor Zakładu Produkcyjnego GRANSIL.

GRANSIL jest produkowany z drobnoziarnistych odpadów mineralnych oraz z odwodnionych osadów ściekowych. Technologia umożliwia wykorzystanie wielu rodzajów odpadów mineralnych, jak np. popioły lotne, muły po hydroklasyfikacji piasków czy drobnoziarniste odpady szklane.

– Obecnie większość odpadów, z których można produkować nasze kruszywo, trafia na składowiska odpadów, a część z nich przed składowaniem poddawana jest kosztownym procesom mającym na celu ograniczenie ich niekorzystnego oddziaływania na środowisko – informuje dyrektor Rafał Piotrowski.

Pod koniec 2016 r. zakończono budowę Zakładu Produkcyjnego GRANSIL, zlokalizowanego w Głogowie, na terenie Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Na działce o powierzchni 1,6 ha powstała hala o powierzchni ok. 1200 m2, wewnątrz której zbudowano linię do produkcji kruszywa lekkiego GRANSIL.

– Kluczowym ogniwem produkcji jest piec obrotowy. To właśnie w jego wnętrzu powstaje nasze kruszywo – dodaje R. Piotrowski.

Na terenie całej inwestycji znajdują się również: budynek administracyjno-socjalny, place magazynowe, silosy na surowce wykorzystywane w produkcji, o łącznej pojemności ponad 2,5 tys. t, oraz niezbędna infrastruktura drogowa. Wydajność linii produkcyjnej wynosi 5–7 t kruszywa na godz., co w zależności od jego gęstości odpowiada od 7 do 15 m3. Roczna produkcja kruszywa na poziomie 35 tys. – 40 tys. Mg.

GRANSIL jest alternatywą dla keramzytu, który produkowany jest z glin pęczniejących. Dzięki wykorzystaniu różnego rodzaju surowców o określonych właściwościach i sterowaniu ich udziałem masowym w procesie produkcyjnym kruszywa GRANSIL możliwe jest uzyskanie kruszywa o pożądanych parametrach. W zależności od przeznaczenia, do jakiego ma być wykorzystane kruszywo, możliwa jest jego produkcja o określonych – zdefiniowanych przez odbiorcę – właściwościach, takich jak: uziarnienie, kolor, wytrzymałość na miażdżenie, ciężar nasypowy, nasiąkliwość, mrozoodporność.

Zakład Produkcyjny GRANSIL to połączenie technologii produkcji nowoczesnego kruszywa lekkiego, spełniającego wysokie wymagania rynkowe, oraz technologii bezodpadowego, skończonego przetwarzania surowców odpadowych, takich jak osady ściekowe i odpady mineralne.

wtorek, 03 styczeń 2017 17:57

Nowa filozofia w budownictwie?

Napisane przez

Ustawodawstwo unijne narzuca Polsce stosowanie szeregu norm i dyrektyw. U ich podstaw leży bardzo prosta filozofia. O jej tajnikach z dr. hab. inż. STEFANEM GÓRALCZYKIEM, prof. nadzw., dyrektorem Instytutu Mechanizacji Budownictwa i Górnictwa Skalnego, rozmawia Anna Krawczyk.

 

Jak zapewnić najwyższą jakość w inwestycjach drogowych?

Jakość musi być zachowana na każdym etapie, czyli przy projektowaniu, przy produkcji materiałów i przy wykonawstwie. Równie ważnym elementem jest dobór odpowiednich materiałów do danej inwestycji i technologii.

Jeśli chodzi o jakość materiałów, czy coś by Pan poprawił?

Jeszcze zanim przystąpiliśmy do struktur unijnych, miałem przyjemność opiniować i przygotowywać dokumenty dla różnego rodzaju komitetów. Były one wypracowane w ciągu kilku dekad przez najwybitniejszych ekspertów świata nauki, ale też przez producentów materiałów i wykonawców. Tymczasem gdy przyszła pora przyjęcia norm, dyrektyw i innych dokumentów w Polsce w latach 90. XX w., wywiązała się niepokojąca dyskusja. Część środowiska nie rozumiała, dlaczego musimy je przyjmować, skoro mamy własne dokumenty. Szkopuł polegał na tym, że dokumenty unijne prezentowały zupełnie nowe podejście do jakości. Wymagały zmiany filozofii myślenia. Można to podsumować jednym słowem: odpowiedzialność. Cały system europejski osadzony jest na odpowiedzialności. To dobra droga, którą i w Polsce powinniśmy podążać.

Jeśli chcemy wprowadzić produkt na rynek, nieważne, czy to kruszywo, czy mieszankę, musimy zadeklarować, że ma on odpowiednią jakość zgodną z normami. Odbiorca na podstawie treści deklaracji zgodności wybiera odpowiedni dla jego inwestycji wyrób.

A do tej pory te wymagania nie były na wyrost?

Tak zwana wysoka jakość jest pojęciem względnym i zawsze musi być rozpatrywana w kontekście zastosowania. Podam przykład z życia wzięty. Wiadomo, że najlepszego i najdroższego obuwia nie ubierzemy w deszcz, bo się zniszczy. Cóż więc z tego, że mamy wyrób z najwyższej półki, kiedy najodpowiedniejsze na słotę są zwykłe kalosze. Sytuacja jest analogiczna z doborem materiałów. Nawet najlepsze materiały się nie sprawdzą, gdy zastosujemy je w nieodpowiedni sposób. Przy okazji proszę zwrócić uwagę, ile można dzięki takiemu podejściu zaoszczędzić, a zdaje się, że minister infrastruktury ciągle szuka oszczędności.

Wspominając jeszcze o podejściu komitetów unijnych do materiałów budowlanych, to producent na zasadzie dobrowolności deklaruje, do której grupy jakościowej rekomenduje swój wyrób. Niestety, nie ma tam miejsca na szczegółowe określenie zastosowania czy przeznaczenia.

Kto w takim razie o tym decyduje?

O zastosowaniu konkretnego wyrobu o konkretnej jakości do danej inwestycji decyduje zamawiający, który razem z projektantem odpowiadają za końcowy efekt – w naszym przypadku to droga. Podkreślam jeszcze raz, w uregulowaniach normowych nie ma w tej chwili żadnych wymogów dla kierunkowego zastosowania materiałów. Decyduje ten, kto buduje drogę, stąd wniosek, że musi się na tym znać.

Prowadzicie Państwo certyfikację w ramach Zakładowej Kontroli Produkcji. Czy to tylko przykry obowiązek dla producentów mieszanek mineralno-asfaltowych?

We wszystkich procesach produkcyjnych niezwykle ważnym zagadnieniem jest stałość i powtarzalność. Przy zmiennej jakości surowców nie jest to rzeczą łatwą. W związku z tym normy mają widełki, pewien rozrzut, gwarantujący bezpieczne użycie produktu. System ZKP przez zastosowanie odpowiednich procedur ma więc służyć stałości produkcji.

Niestety, nasi audytorzy nie sprawdzają wszystkich surowców. Część badań dostarczają sami producenci surowców, a my przyjmujemy je na wiarę. Przy czym niektórzy producenci materiałów budowlanych szerokim łukiem omijają polskie instytuty i przeprowadzają certyfikację w krajach ościennych. Nie jest tajemnicą, że jest tam łatwiej i taniej uzyskać znak CE. PCA przygląda się zjawisku, ale ma związane ręce. Apeluję więc zarówno do producentów mieszanek, jak i audytorów, aby bardziej się przyglądać przedstawianym wynikom badań. Badane parametry chemiczne, fizyczne czy mechaniczne powinny być kompatybilne ze sobą. Przykładowo, wytrzymałość na ściskanie i zginanie powinna być mierzona razem. Znak CE jest potwierdzeniem uzyskania pozytywnych badań i efektem audytu. Nie wypaczajmy tego procesu.

Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad zapowiedział wprowadzenie do przetargów kryterium szorstkości nawierzchni. Czy Pana zdaniem to dobry pomysł?

To podstawowy czynnik bezpieczeństwa. Przy czym istnieje kilka metod badawczych tego parametru. Na dokładność pomiaru wpływa też szereg elementów. Potrzebujemy jednolitej metodologii badań. Podobnie było z parametrem PSV (polerowalność) w kruszywach. Wszedł do Polski wraz z normami europejskimi i na początku wywoływał wiele kontrowersji. Zapewne podobnie będzie z szorstkością. Ponadto każde dodatkowe badanie powoduje dodatkowe obciążenie dla firm.

Pozostając w kwestii kosztów, u podstaw opracowania rozporządzenia Parlamentu Europejskiego, które zastąpiło dotychczasową dyrektywę, leżał jeden wniosek lobby producenckiego, żeby ograniczyć czas i koszty badań.

Wspominał Pan o parametrze polerowalności kruszyw. W zeszłym roku zaprezentowaliście Państwo technologię produkcji kruszywa w oparciu o zagospodarowanie odpadów. Jakie jest jego PSV?

63. Trudno znaleźć kruszywa naturalne, które miałyby ten parametr większy niż 60. Z kruszyw sztucznych jedynie żużlom udało się go uzyskiwać na takim poziomie, ale jest wiele ograniczeń ich zastosowania.

Gdzie można więc zastosować Państwa kruszywo?

Wyszliśmy naprzeciw oczekiwaniom GDDKiA i ich propozycji rozjaśniania nawierzchni. Kilka lat temu zalecano używanie w tym celu gabra, my jednak mamy produkt o wiele lepszy i tańszy. Zastosowanie jest bardzo szerokie od hydroponiki (przykładowo w hodowli fiołków) do tworzenia bardzo lekkich izolacyjnych elementów betonowych, a skończywszy właśnie na jasnych nawierzchniach.

Głównym surowcem służącym do produkcji kruszywa jest to, co obecnie najbardziej uciążliwe, czyli osady ściekowe. Zawierają one znaczne ilości substancji organicznych. Jako ciekawostkę powiem, że wiele firm po odmineralizowaniu stosuje odpady ściekowe jako paliwo, bo jego kaloryczność jest porównywalna do węgla.

Z jednej strony utrzymywanie wysokiej temperatury, a z drugiej strony gazy powodują, że otrzymany materiał jest porowaty. Stąd właśnie wysoki parametr PSV. Ponadto kruszywo jest lekkie, może więc zastąpić keramzyt. Możemy uzyskać bardzo małe ziarna 0,6–0,8 gr/cm3, nadające się do izolacji.

Czy istnieje jeden, czy kilka rodzajów Państwa kruszywa?

Technologię produkcji dostosowujemy do oczekiwań klienta. Zmieniając proporcję składników, możemy otrzymać więc oczekiwany produkt. Kolor, jasność, gęstość dostosowujemy do potrzebnych zastosowań.

Firma NTI uruchomiła niedawno, na naszej licencji, produkcję w ramach projektu badawczego. Idzie im bardzo dobrze właśnie dzięki uniwersalności zastosowań.

Czym w przyszłości zaskoczy nas instytut?

Prace instytutu są zgodne z kierunkiem wskazanym przez UE – czyli maksymalne wykorzystanie surowców wtórnych. Nie ma potrzeby specjalnego uzasadniania takiego podejścia, bo surowce naturalne w dużej mierze są nieodnawialne.

Właśnie efektem tych prac jest nasze sztuczne kruszywo. W przyszłości należy się spodziewać równie ciekawych projektów, ale o tym przy innej okazji.

Dziękuję za rozmowę.

wtorek, 03 styczeń 2017 17:45

Kompromis nie wchodzi w grę!

Napisane przez

Anna Krawczyk, Katarzyna Krupa

Każdego dnia w samej tylko branży infrastrukturalnej kilkaset tysięcy osób wyrusza do pracy na budowach – wszystkie te inwestycje są wyzwaniem i niosą ze sobą ryzyko wypadków. Jak je ograniczyć i w jaki sposób zwiększyć bezpieczeństwo w budownictwie? Zapytaliśmy o to sześć firm, generalnych wykonawców: Budimex SA, Erbud SA, Hochtief Polska SA, Mota-Engil Central Europe SA, Skanska SA i Strabag Sp. z o.o.

Każda firma do tematu bezpieczeństwa podchodzi na swój sposób – wiele zależy od filozofii i wartości, które są w niej wyznawane. Przedsiębiorstwa wypowiadające się w naszej sondzie, mimo że różnią się w wielu dziedzinach, w jednej kwestii są absolutnie zgodne – nie uznają kompromisów, jeśli chodzi o bezpieczeństwo pracowników.

BHP to nie wszystko

Wymogi BHP ujęte w przepisach prawa to absolutne minimum dla firm budowlanych. Dlatego tworzą one własne standardy – Instrukcje Bezpiecznego Wykonywania Robót (IBWR) są tylko jednym z licznych przykładów.

– W Strabag wdrożyliśmy i utrzymujemy system zarządzania zdrowiem oraz bezpieczeństwem w celu stałej poprawy środowiska pracy – informuje Wojciech Siwiec, pełnomocnik ds. BHP, Strabag Sp. z o.o.

Firmy tworzące Porozumienie dla Bezpieczeństwa w Budownictwie wypracowują szereg rozwiązań, którymi dzielą się między sobą. W każdym z 12 zrzeszonych przedsiębiorstw w maju obchodzony jest Tydzień Bezpieczeństwa, podczas którego odbywają się warsztaty, przeprowadzane są przeglądy BHP na budowach, prezentowane środki ochrony osobistej. Firmy dokładają wszelkich starań, by stale podnosić poziom bezpieczeństwa.

– Składają się na to inwestycje, m.in. w nowe technologie wykonywania robót, materiały do zabezpieczenia prac oraz szkolenia kadry zawierające w swoim programie aspekty organizacji prac pod kątem ich bezpiecznego wykonania – wyjaśnia Rafał Łuczak, menadżer ds. BHP i Środowiska w Mota-Engil Central Europe SA.

– Żadna organizacja, szczególnie tak duża jak nasza, nie osiąga celów w sposób jednolity i spójny bez ustalenia zasad. Dążenie do bezwzględnego stosowania wypracowanych standardów daje nam stabilność procesów. Skupiliśmy się na komunikowaniu oczekiwań i wytycznych, które opisaliśmy w Planie Bezpieczeństwa i Ochrony Zdrowia. Ogromne znaczenie mają dla nas też standardy wypracowane przez Porozumienie dla Bezpieczeństwa w Budownictwie – mówi Urszula Gawrysiak, dyrektor Działu Bezpieczeństwa i Higieny Pracy, Ochrony Pożarowej i Ochrony Środowiska w Budimex SA.

– Najlepszym sposobem ochrony pracowników jest podniesienie ich świadomości z zakresu bezpieczeństwa pracy, tak by znali ryzyko związane z poszczególnymi pracami i potrafili odpowiednio reagować w sytuacji zagrożenia. Jako pracodawca kładziemy duży nacisk na ocenę ryzyka zawodowego, na stosowanie środków ochrony zbiorowej i indywidualnej oraz na szkolenia pracowników – informuje Paulina Plenkiewicz, starszy inspektor ds. BHP w Hochtief Polska.

– W Skanska przywiązujemy dużą wagę do właściwego planowania, realizacji projektów przez kompetentne zespoły, zapewnienia niezbędnych zasobów i środków, a przede wszystkim tworzenia atmosfery szacunku do siebie i drugiego człowieka. Wzrost świadomości pracowników wspomagany wewnętrznymi szkoleniami jest najważniejszym krokiem do poprawy bezpieczeństwa na budowach. Świadomi pracownicy nie będą biernie przyglądać się zagrożeniom, ale podejmą aktywne działania w celu ich eliminacji – mówi Teresa Godoj, dyrektor Zespołu BHP Skanska.

Przykład idzie z góry

Standardy funkcjonowania w firmach są tworzone przez kierownictwo. Jeśli zarządzający mają na celu usprawnienie i ułatwienie pracy, łatwiej znaleźć im zrozumienie u personelu.

– Zaangażowanie najwyższego kierownictwa gwarantuje skuteczność przyjmowanych rozwiązań. Aktywne uczestnictwo przyczynia się do promowania kultury organizacji w zakresie Systemu Zarządzania i uwzględnia wyniki BHP w planowaniu strategicznym – mówi Bartosz Wiśniewski, kierownik Działu BHP w Erbud SA.

– W Skanska mamy za sobą lata budowania Standardów Bezpieczeństwa, czyli wewnętrznych przepisów, które poza polskim prawem, pokazują bezpieczne rozwiązania, według których nasza firma oczekuje prowadzenia działań na budowie. To podstawowy etap, który nie może się odbyć bez zaangażowania najwyższego nadzoru Skanska. W firmie systematycznie przeprowadzane są Wizyty Wyższego Kierownictwa, których celem jest rozmowa z pracownikami projektów na temat wartości stosowania bezpiecznych rozwiązań. Z uwagi na istotny wpływ, jaki wywierają one na kształtowanie bezpiecznych zachowań, w minionym roku uruchomiliśmy program wspomagający ich jakość i skuteczność. Koncentrujemy uwagę na indywidualnym rozwoju kompetencji społecznych wyższego kierownictwa, co pomaga budować pozytywne relacje w całej organizacji. Następnie przywództwo w tym zakresie przejmują pracownicy niższego szczebla nadzoru. Wizyty na budowach oraz związane z nimi pozytywne i negatywne spostrzeżenia muszą przynosić nam podstawy do działań proaktywnych – analiza przyczyn pierwotnych zdarzeń i wypadków to za mało. Obserwacje, zagrożenia, ocena ryzyka – te elementy dają nam wytyczne do prewencji – dodaje Teresa Godoj.

Planowanie bezpieczeństwa odbywa się już na etapie przygotowania do przetargu.

– Dużo uwagi poświęciliśmy doskonaleniu planowania robót z uwzględnieniem wszystkich etapów realizacji projektu. Podstawą sukcesu jest zapewnienie kompetentnej kadry oraz innych niezbędnych środków organizacyjnych i technicznych – informuje U. Gawrysiak.

Kiedyś inspekcje na placach budów wywoływały palpitacje serca u kierowników, dziś firma może sama wnioskować o przeprowadzenie audytu i np. jeszcze zgłosić budowę do konkursu.

W 2016 r. wiele budów Grupy Erbud brało udział w konkursie „Buduj Bezpiecznie”, zorganizowanym przez Okręgowe Inspektoraty Pracy (OIP). Laureatami konkursów zostały m.in.: „Nowa Formiernia” w Łodzi – I miejsce w OIP w Łodzi, „EDF w Toruniu” – I miejsce w OIP w Bydgoszczy, budowa Fortum Silesia SA Elektrociepłownia w Miechowicach – I miejsce w OIP w Katowicach.

– Co roku nasze budowy zdobywają nagrody, co stało się wręcz powodem do rywalizacji pomiędzy nadzorem a oddziałami. Takie mechanizmy działania nie byłyby możliwe, gdyby nie polityka firmy, w której sprawy BHP traktowane są z najwyższą powagą – dodaje B. Wiśniewski.

Podwykonawcy tak samo ważni

Generalni wykonawcy zorientowali się, że pracując w różnych częściach kraju, posiłkują się tymi samymi podwykonawcami. U podstaw powołania Porozumienia dla Bezpieczeństwa w Budownictwie leżała więc potrzeba przekazywania standardów firmom współpracującym.

– Codziennie na naszych projektach pracuje ok. 7,5 tys. ludzi, a duża ich część to podwykonawcy. Wdrożyliśmy więc standardy ich weryfikacji. Gwarantujemy bezpieczne warunki pracy dla każdej osoby realizującej projekty wykonywane w ramach Grupy Erbud, bez względu na formę zatrudnienia. Monitorujemy stan BHP, standardy zabezpieczeń zbiorowych, pracę w wykopach, standardy użytkowania rusztowań, wysuwnic, weryfikacji maszyn i sprzętu wykorzystywanego na projektach. Przed wejściem na teren budowy każda osoba dowiaduje się o wymaganiach BHP. W trakcie realizacji na bieżąco przeprowadzane są narady z podwykonawcami oraz tzw. kwadranse BHP, czyli krótkie szkolenia na tematy związane z bezpieczeństwem prac – informuje Bartosz Wiśniewski.

Standardy wypracowane przez generalnych wykonawców powoli przenikają do firm podwykonawczych – z tych doświadczeń chętnie korzystają średnie przedsiębiorstwa. Niestety, małe i mikroprzedsiębiorstwa nadal są najsłabszym ogniwem procesu budowlanego.

– Im jest trudniej implementować regulacje dotyczące zagadnień BHP. To wyraźny sygnał, że musimy określać standardy działań i wspierać mniejszych podwykonawców. Dlatego też we wrześniu 2016 r. Strabag przystąpił do PBB. Jest jeszcze wiele do zrobienia w obszarze bezpieczeństwa, np. miniaturyzacja elektroniki pozwala na tworzenie aktywnych systemów ochrony pracowników mogących przebywać w strefach pracy maszyn – mówi Wojciech Siwiec.

Elektronika na dobre zagościła na budowach. Bezpieczeństwu służą też najnowsze rozwiązania IT.

– Jesteśmy świadomi, że to obserwacje, analiza zagrożeń i właściwa ocena ryzyka pomogą nam zapobiegać wypadkom. W Skanska jesteśmy na etapie wprowadzania innowacyjnego systemu, Safety App, służącego do monitorowania obserwacji i bezpieczeństwa na poszczególnych budowach, zanim dojdzie do niebezpiecznego zdarzenia. Pozwoli nam to analizować trendy, monitorować skuteczność działań, pracować z podwykonawcami – mówi Krzysztof Ciszewski, koordynator zespołu wsparcia BHP Skanska.

Wygodnie i modnie

Wiele firm, począwszy od ubiegłego roku, skupiło się na ochronie pracowników pracujących na wysokościach.

– Po serii zdarzeń i wypadków związanych z pracami na wysokości podjęliśmy decyzje o powołaniu liderów tych prac, którzy docelowo mają być ekspertami w doborze zabezpieczeń zbiorowych i indywidualnych na naszych projektach. Na budowach, gdzie występują żurawie, powoływani są również koordynatorzy transportu pionowego. Niestety, nadal spotykamy się z poważnymi zdarzeniami, które dotyczą prac transportowych i są związane z technicznym aspektem pracy żurawi. Dlatego w zeszłym roku została powołana grupa robocza, do której zaprosiliśmy jednego z czołowych producentów żurawi, by bliżej przyjrzeć się temu problemowi, a w konsekwencji go wyeliminować – informuje Patrycjusz Słomski, koordynator zespołu BHP Skanska.

– W Mota-Engil Central Europe dużo inwestujemy w certyfikowane elementy do zabezpieczeń zbiorowych pracowników wykonujących prace na wysokości. Są one lżejsze, wytrzymalsze oraz łatwiejsze w montażu i transporcie. Uruchomiliśmy też program szkoleń przeznaczony dla osób bezpośrednio odpowiedzialnych za stosowanie tego typu zabezpieczeń – mówi R. Łuczak.

Kiedy nie można użyć zabezpieczeń zbiorowych, stosuje się nowoczesne wyposażenie indywidualne. Kaski ochronne z czteropunktowymi podbródkowymi wygodnymi paskami, okulary ochronne czy rękawice weszły na stałe do użytku. Personel chętniej korzysta z wyposażenia, które jest lżejsze, bardziej funkcjonalne i… ładniejsze.

Hochtief Polska jest właśnie po aktualizacji katalogu odzieży roboczej dla pracowników.

Skanska wspólnie z firmą dostarczającą odzież zaprojektowała specjalne ubrania ochronne m.in. dla brygad bitumicznych. W tym roku zmieni także barwy odzieży z pomarańczowej na seledynową, bo ta ma znacznie większe właściwości odblaskowe.

– Każda budowa Erbudu musi sporządzić „plan zabezpieczeń”, który na etapie początkowym inwestycji pozwoli dobrać optymalne i skuteczne rozwiązania. Określając standardy minimalne dla poszczególnych rodzajów prac, kierownictwo jest w stanie prawidłowo zaplanować skuteczne zabezpieczenia zbiorowe zgodne z polityką Erbudu. Zabezpieczenia są systemowe, dobrane do specyfiki wykonywanych robót – mówi Bartosz Wiśniewski.

Na miarę

Prekursorem działań w zakresie zwiększenia bezpieczeństwa na placach budów była Skanska.

– W 2011 r. wprowadziliśmy pierwszy system wewnętrznych szkoleń BHP skierowanych do pracowników nadzoru. Przedstawialiśmy w nich skutki złej organizacji. Po tym sukcesie poszliśmy dalej i wprowadziliśmy wewnętrzne szkolenia okresowe BHP dla pracowników fizycznych. W zeszłym roku postanowiliśmy przyjrzeć się jeszcze raz systemowi edukacji pracowników i wprowadziliśmy nową, rozbudowaną Matrycę Szkoleń BHP. Staramy się, by wiedza była możliwie najlepiej dopasowana do zadań, które pracownicy wykonują na budowach – mówi Weronika Kemmer, koordynator zespołu szkoleń Skanska.

Innej wiedzy potrzebuje kierownik budowy, a innej pracownik fizyczny wykonujący prace specjalistyczne. Szkolenia należy więc dopasowywać do stanowiska i potrzeb. Warto też pamiętać o jasności przekazu.

W połowie 2016 r. Skanska wprowadziła pierwsze szkolenia okresowe dla nowo zatrudnionych pracowników, które są istotnym elementem nowej matrycy i należą do jednych z najbardziej prestiżowych szkoleń BHP w Skanska.

– Nasze wewnętrzne szkolenia stały się inspiracją do opracowania szkoleń okresowych dla partnerów biznesowych, podwykonawców, w ramach współpracy Porozumienia dla Bezpieczeństwa w Budownictwie. Odbyły się one w zeszłym roku i były całkowicie sponsorowane przez ZUS – dodaje W. Kemmer.

– W Hochtief Polska dla osiągnięcia jeszcze lepszego efektu skrócono czas pomiędzy szkoleniami okresowymi BHP dla nadzoru inżynieryjno-technicznego. Również wdrożyliśmy szkolenia z ewakuacji na wysokościach – mówi Paulina Plenkiewicz.

– Kluczem do osiągnięcia trwałej poprawy stanu bezpieczeństwa jest nieustanne kształcenie i rozwój kompetencji, dlatego ubiegły rok był dla Budimeksu czasem realizacji wielu projektów szkoleniowych, m.in. szkoleń technicznych w zakresie organizacji i prowadzenia robót budowlanych, szkoleń dla kadry zarządzającej kontraktem nt. ich roli i odpowiedzialności w procesie budowlanym, a także szkoleń specjalistycznych – mówi U. Gawrysiak.

– Na szkoleniach odnosimy się do projektów realizowanych przez Strabag. Chcemy, aby szkolenia stopniowo wychodziły z sal wykładowych na poligony doświadczalne, gdzie w kontrolowanych warunkach będzie można zastosować zdobytą wiedzę w praktyce – dodaje W. Siwiec.

– Technologia wykonywania prac, tak w budownictwie kubaturowym realizowanym przez Erbud, jak i w projektach infrastrukturalnych realizowanych przez spółkę PBDI, należącą do Grupy Erbud, ma duży wpływ na bezpieczeństwo, gdyż to ona determinuje zastosowanie odpowiednich rodzajów maszyn, dostosowanie właściwych ochron zbiorowych. Bezpieczeństwo na projektach nie może być rozumiane tylko jako środki ochrony indywidualnej i zbiorowej, w oderwaniu od aspektów technologicznych – zauważa Bartosz Wiśniewski.

Wyzwania

W ciągu ostatnich 10 lat w kraju przybyło autostrad i dróg ekspresowych, które należy utrzymywać. Pracownicy, prowadzący na nich roboty, są narażeni na potrącenia przez rozpędzone pojazdy. Najlepszą ochroną dla nich byłoby częściowe wyłączenie drogi z ruchu. To jednak niemożliwe, zarządca nie może bowiem doprowadzić do zatoru komunikacyjnego.

– Podczas Tygodnia Bezpieczeństwa planujemy działania dotyczące właśnie bezpieczeństwa pracowników pracujących w takich miejscach. Powstanie materiał szkoleniowy, który chętnie przedstawimy – mówi W. Siwiec.

– Najskuteczniejszym rozwiązaniem jest oddzielenie (odseparowanie) robót w celu wyeliminowania zagrożenia ze strony uczestników ruchu drogowego. Do systemów powstrzymujących pojazdy zalicza się stalowe lub betonowe bariery drogowe (np. miniguard), których jednak zastosowanie może zależeć od rodzaju robót i czasu ich trwania. Z uwagi na ograniczenia w ich użyciu stosujemy również elementy, które służą wyłącznie do optycznego wygrodzenia prac, np. tablice kierujące i wcześnie ostrzegające. Rodzaj zabezpieczeń musi być dostosowany do klasy drogi oraz natężenia ruchu – dodaje B. Wiśniewski.

– W Skanska rekomenduje się prowadzenie prac montażowych i demontażowych przy dodatkowym zabezpieczeniu samochodami z tablicami zamykającymi (U-26) lub z tablicami wcześnie ostrzegającymi (U-27). Sposób zabezpieczenia prowadzonych prac zależy od klas dróg oraz od natężenia ruchu, widoczności, stanu i geometrii jezdni. Stale podnosimy poziom zabezpieczenia, stosując bariery miniguard, stanowiące fizyczną separację ruchu od stanowisk pracy. Szczególną wagę przywiązujemy do prac związanych z montażem i demontażem oznakowania, z uwagi na wypadek, który miał miejsce właśnie podczas prowadzenia tego typu robót – mówi Krzysztof Ciszewski.

Bezpieczeństwo na budowie to przede wszystkim świadomość każdego pracownika, jakie mogą być konsekwencje jego działań. Jeśli wszyscy czują się odpowiedzialni za poprawę bezpieczeństwa i są zaangażowani w działania firmy, ryzyko wypadków znacznie się zmniejsza.   

 

Wypowiedź

Jarosław Wilk, dyrektor ds. Bezpieczeństwa i Ochrony Zdrowia w LafargeHolcim w Polsce

Bez względu na to, który z elementów procesu inwestycyjnego bierzemy pod uwagę, zawsze najważniejszy jest dla nas człowiek. Przedsiębiorstwa działające zgodnie z tą filozofią tak samo postrzegają obszar bezpieczeństwa, włączając go w proces zarządzania firmą. W przypadku LafargeHolcim, będącej od ponad roku członkiem Grupy LafargeHolcim, bezpieczeństwo i ochrona zdrowia są bezsprzecznie wartością nadrzędną. Dokładamy wszelkich starań, aby nasza działalność nie wywierała negatywnego wpływu na ludzi w żadnym aspekcie.

Bardzo często spotykam się ze stwierdzeniem, że bezpieczeństwo kosztuje. Z moich doświadczeń wynika jednak, że bezpieczeństwo jest przede wszystkim opłacalne. Należałoby więc zmienić filozofię myślenia i przestać traktować bezpieczeństwo jako koszt, ale spojrzeć na korzyści, które otrzymujemy wraz z nim. Stosując politykę zarządzania firmą opartą na bezpieczeństwie pracowników, zawsze zyskujemy. Praca jest lepiej zaplanowana, zespoły pracują efektywniej, a pracownicy czują się bezpiecznie w trakcie wykonywania swoich obowiązków. Dzięki temu praca jest płynna i nie ma przestojów.

Mało tego, w wyniku lepszego planowania okazuje się, że można przyczynić się do wzrostu oszczędności w obszarach, których wcześniej nie braliśmy pod uwagę. Każda wydana na bezpieczeństwo złotówka jest inwestycją, która szybko się zwraca.

Z naszą polityką wyszliśmy także na zewnątrz i od zeszłego roku prowadzimy przeglądy bezpieczeństwa u klientów. Nie skupiamy się tylko na miejscu rozładunku, ale wspólnie z kierownictwem firmy podwykonawczej i osobami odpowiedzialnymi za BHP przyglądamy się bezpieczeństwu w całym jej otoczeniu. Korzyści są obustronne. Przekazujemy klientowi nasze doświadczenia, a on dzieli się swoimi spostrzeżeniami. Tworzy to bardzo ważną wartość dla rozwiązań, które proponujemy na rynku. Po każdym spotkaniu z klientem wspólnie przygotowujemy raport i na jego podstawie opracowujemy plan poprawy. Jego celem jest usystematyzowanie działań w kierunku zwiększenia bezpieczeństwa. Mamy bardzo pozytywne informacje zwrotne od tych klientów, u których takie przeglądy się odbyły. Na pewno będziemy kontynuować takie działania. Przyczynia się to do zacieśniania współpracy.

Nasze produkty dostarczamy w różne miejsca: od zakładów produkcyjnych z pełną infrastrukturą po zupełne pustkowia, gdzie dopiero powstaje nowa inwestycja. Jednak bez względu na miejsce, jeszcze przed rozpoczęciem dostaw, dokładnie ustalamy zasady, upewniając się, że podstawowe normy bezpieczeństwa zostały spełnione. Należą do nich: sposób dojazdu, rodzaj oświetlenia na miejscu rozładunku, zasady obejmujące kierowcę i pracowników nadzorujących rozładunek u klienta i wiele innych elementów, które pomiędzy dostawcą a odbiorcą powinny być uzgodnione przed rozpoczęciem pierwszej dostawy. Opisane są one szczegółowo w załączniku do umowy.

Gdy kierujemy dostawę w nowe miejsce, wysyłamy tam sprawdzonego przewoźnika i doświadczonego kierowcę, który po dotarciu dokonuje przeglądu miejsca rozładunku i wypełnia odpowiedni protokół. W przypadku niespełnienia wymogów nasze służby, handlowa i logistyki, kontaktują się z klientem i wspólnie ustalamy plan naprawczy.

Sprawa jest bardziej złożona w przypadku dostaw betonu. Dostarczamy go bowiem nie tylko do dużych firm, dla których bezpieczeństwo jest tak jak dla nas kwestią nadrzędną, ale i do mniejszych odbiorców. Nie we wszystkich firmach obszar bezpieczeństwa jest brany pod uwagę. Nie zawsze zależy to od wielkości przedsiębiorstwa, ale w dużej mierze od dojrzałości osoby zarządzającej firmą – czy ma wewnętrzne przekonanie o słuszności przestrzegania zasad bezpieczeństwa, czy też wprowadza je, ponieważ ktoś tak nakazał.

Naszym priorytetem w tym roku jest ustalenie standardów miejsc odbioru wyrobów betonowych. Chętnie podejmiemy się rozmów na ten temat z firmami wykonawczymi. W tej kwestii jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia.   

wtorek, 03 styczeń 2017 17:31

Zero wypadków na budowach

Napisane przez

Michał Wasilewski, koordynator Porozumienia dla Bezpieczeństwa w Budownictwie

Branża budowlana w ciągu ostatnich lat bardzo się rozwinęła pod wieloma względami. Dzięki wykorzystaniu dofinansowań Unii Europejskiej powstała w naszym kraju nowoczesna infrastruktura. Niestety, nie osiągnęliśmy trwałej poprawy w zakresie obniżenia liczby wypadków śmiertelnych. Na placach budów, według statystyki prowadzonej przez Państwową Inspekcję Pracy, ginie ponad 100 osób rocznie.

W 2010 r. Tadeusz Zając, główny inspektor pracy, i Wiktor Piwkowski, przewodniczący Polskiego Związku Inżynierów i Techników Budownictwa, zainicjowali w gronie czołowych menadżerów branży – prezesów i generalnych wykonawców – koncepcję współpracy mającej na celu trwałe ograniczenie liczby wypadków na budowach. Pomysł był bardzo trafiony, okazało się bowiem, że wszyscy mają podobne problemy z bezpieczeństwem. Jednak potencjał jednej firmy to za mało. Potrzebne były i są nadal zmiany w zakresie kultury i organizacji pracy w całym łańcuchu działań związanych z realizacją inwestycji budowlanej. Słabym ogniwem jest niski poziom bezpieczeństwa w firmach podwykonawczych, i to w większości ich pracownicy ulegają tragicznym wypadkom na budowach. Przeanalizowano doświadczenia z inicjatywy, która sprawdziła się w Wielkiej Brytanii, i wtedy zapadła decyzja o podjęciu szerokiej współpracy – zawarto Porozumienie dla Bezpieczeństwa w Budownictwie.

Zjednoczenie wykonawców

Zaczęło się od siedmiu firm. Dziś inicjatywa zrzesza już 12 generalnych wykonawców działających na rynku polskim. Są nimi: Budimex, Erbud, Hochtief Polska, Karmar, Mostostal Warszawa, Mota-Engil Central Europe, Polimex-Mostostal, PORR Polska Infrastructure, Skanska, Strabag, Unibep i Warbud. W planach na najbliższy czas jest dołączenie kolejnych sygnatariuszy. Także i mniejsze firmy budowlane gotowe są wprowadzić u siebie standardy oraz rozwiązania wypracowane przez Porozumienie. Przeprowadzono już wizytę na budowie Rembor General – to pierwszy krok do współpracy.

Struktura organizacji

Przy formowaniu organizacji szefowie przedsiębiorstw stworzyli efektywną strukturę. Kluczowe decyzje podejmuje komitet sterujący, składający się z prezesów. Jego prace organizuje prezydent wybierany na dwuletnią kadencję. Spotkania w tym gronie odbywają raz na kwartał. Cele i zadania realizuje grupa robocza, złożona z menadżerów BHP wszystkich firm, która spotyka się raz w miesiącu. Grupa podzielona jest na zespoły projektowe. Całość koordynuje osoba na stałe pracująca dla Porozumienia.

Obszary priorytetowe

„Zero wypadków” to cel nadrzędny Porozumienia. Oznacza to eliminowanie nieszczęśliwych zdarzeń na etapie powstawania przyczyn pierwotnych.

Przeanalizowano dotychczasowe działania w obszarze BHP, podejmowane przez poszczególne korporacje, efekty tych działań oraz możliwości współpracy z instytucjami wspierającymi. Okazało się, że każdy realizuje wymagania prawne i systemowe w inny sposób. Było to dużym problemem dla podwykonawców oraz ich pracowników. Brak jednolitych metod działania uniemożliwiał poprawę bezpieczeństwa pracowników w czasie robót, w skali całego rynku. Ustalono też, że budowanie w sposób bezpieczny wymaga poszerzenia kompetencji na wszystkich szczeblach organizacji. Zaczynając od szeregowych pracowników, przez poziomy kierownicze i menadżerskie, na zarządach kończąc. Potrzebne są jednolite działania.

Wyznaczono więc cele strategiczne i określono obszary priorytetowe – jest ich pięć: wykwalifikowana siła robocza, szkolenia BHP, podwykonawcy, zarządzanie ryzykiem, kultura BHP. Do obszarów przygotowana została lista kluczowych projektów.

1. Wykwalifikowana siła robocza – system certyfikacji System powstaje na bazie ustawy o Krajowej Ramie Kwalifikacji. Obejmuje on zarówno opis kwalifikacji, jak też możliwość ich zdobywania drogą pozaszkolną, np. na podstawie praktyki. Będą one potwierdzane w jednostkach certyfikujących, posiadających akredytację ministerstw odpowiednich dla branży. Rozpoczynamy współpracę przy określaniu ramy sektorowej dla budownictwa.

2. Szkolenia BHP – szkolenia informacyjne przed rozpoczęciem prac Zaczęliśmy od dostarczenia pracownikom, rozpoczynającym prace na budowie, podstawowej wiedzy na temat zagrożeń i profilaktyki. Realizowane jest to podczas szkolenia informacyjnego, które przechodzi każda osoba wchodząca na plac budowy. Informacja zwrotna od pracowników była pozytywna. Dziś szkolenie jest przeprowadzane na budowach. Aktualnie pracujemy nad rozwiązaniem dla małych budów liniowych, które trwają tylko kilka dni.

3. Szkolenia BHP – szkolenia okresowe i egzamin Opracowane zostały programy i materiały obowiązkowych szkoleń okresowych BHP. Skierowane są one do pracowników produkcyjnych i kierowników. Przygotowano je specjalnie dla pracowników budów. W firmach Porozumienia średnia ocena szkoleń wystawiona przez uczestników z ostatnich czterech lat wynosi 4,8 w skali 1–5. To najwyższe oceny ze wszystkich rodzajów szkoleń. Skorzystano z doświadczeń firmy Skanska i jej zespołu eksperckiego. W 2016 r. zrealizowany został wspólny projekt z ZUS – w ramach programu prewencyjnego zostało przeszkolonych 3,2 tys. budowlańców we wszystkich województwach. Są już plany kontynuacji tego projektu w kolejnym roku. Niezbędne jest także podniesienie jakości szkoleń na rynku. W tym celu dzielimy się swoją wiedzą i doświadczeniem z siedmioma firmami szkoleniowymi uczestniczącymi w projekcie, są to: Feuer, BHP-Platforma.pl, Seka, Sela-BHP, Secura, Tam Szkolenia, Team Prevent. Tworzą one z nami programy, materiały i poddają trenerów naszej selekcji. Szkolenia są już dostępne w całej Polsce.

4. Szkolenia BHP – warsztaty dla pracowników fizycznych, kwadranse BHP To krótkie spotkania kierownictwa budów z pracownikami sił własnych i podwykonawców. Projekt jest w przygotowaniu, zakładamy jego ukończenie do Tygodnia Bezpieczeństwa, który przypada na 8–14 maja 2017 r. Materiały zostaną też opublikowane na stronie: www.porozumieniedlabezpieczenstwa.pl.

5. Podwykonawcy – spotkania wprowadzające firmę na budowę Projekt jest w przygotowaniu, jego celem jest spotkanie kierownictwa firmy podwykonawczej z kierownikiem budowy. Ma ono na celu ustalenie szczegółów dotyczących organizacji prac.

6. Szkolenia BHP – szkolenia dla nadzoru na budowie Kierownictwo budów to inżynierowie z bardzo dużą wiedzą techniczną. Jednak zarządzanie budową wymaga także kompetencji menadżerskich z zakresu zarządzania i rozwoju pracowników. Projekt jest obecnie w przygotowaniu.

7. Podwykonawcy – ujednolicenie zapisów umownych Projekt został już wdrożony we wszystkich firmach, w umowach na wykonawstwo i transport. Partner biznesowy współpracujący z sygnatariuszami Porozumienia w każdej z firm spotyka się z takimi samymi wymaganiami BHP w umowie. Obecnie przygotowywane są jednolite wymagania dla umów na roboty żelbetowe i dostawy szalunków.

8. Podwykonawcy – weryfikacja i prekwalifikacja podwykonawców To duże wyzwanie; jest w pierwszej fazie wdrożenia. Jego celem jest ustalenie, jakie zabezpieczenia BHP uwzględnione są w wycenie robót. Na dziś wypracowana została wspólna część zapytania ofertowego. Kolejne kroki, takie jak negocjacje i ocena podwykonawcy po zakończonej współpracy, są w przygotowaniu.

9. Zarządzanie ryzykiem – ocena ryzyka zadania, instrukcja bezpiecznego wykonywania robót To jeden z ważniejszych projektów, dzięki któremu na budowach zaczęło funkcjonować planowanie zadań z uwzględnieniem BHP. Sporządzenie instrukcji bezpiecznego wykonywania robót i zapoznanie z nią pracowników jest obowiązkiem prawnym. W pierwszej kolejności Porozumienie zaczęło od wypracowania jednolitego wzorca IBWR. W ostatnich miesiącach przeprowadzono rewizję formularza po trzech latach jego funkcjonowania. Wprowadzonych zostanie w nim kilka zmian. Odbywa się to na podstawie konsultacji z pracownikami budów.

10. Zarządzanie ryzykiem – standardy dla prac szczególnie niebezpiecznych Żeby dobrze zorganizować pracę na budowie, trzeba uwzględnić wiele czynników i dynamikę zmian przestrzeni. To wymaga ogromnego doświadczenia i wiedzy z różnych dziedzin. Przygotowaliśmy standardy dla pięciu rodzajów robót: prac na wysokości, transportu pionowego, wykopów, prac rozbiórkowych i organizacji placu budowy. Zostały one opublikowane na stronie internetowej: www.porozumieniedlabezpieczenstwa.pl/standardy_bhp_wymagania_minimalne.html. Stanowią niezbędne minimum, jakie należy spełnić, żeby realizować pracę na budowie z uwzględnieniem wymagań prawa i norm technicznych.

11. Kultura BHP – wymiana doświadczeń, dobrych i złych, informacje o wypadkach i dobrych praktykach Sygnatariusze korzystają ze swoich doświadczeń i analizują wspólnie przyczyny wypadków. Przy wypadkach śmiertelnych robią to również prezesi, omawiając wnioski mające znaczenie dla całej organizacji.

12. Kultura BHP – komunikacja wewnętrzna i zewnętrzna Współpracujący w Porozumieniu wymieniają się informacjami nie tylko między sobą, ale publikują też na swojej stronie internetowej i w prasie branżowej. Przykładem budowania kultury BHP jest Tydzień Bezpieczeństwa. Akcja promująca właściwe postawy, w której co roku bierze udział ponad 30 tys. pracowników z naszych budów.

Porozumienie uczestniczy też w konsultacjach dotyczących przygotowania przepisów prawa, w tym kodeksu budowlanego i rozporządzeń szczegółowych, zawierających wymagania BHP dla pracy na budowie. Prowadzone też są rozmowy z partnerami zajmującymi się robotami specjalistycznymi, ze środowiskiem operatorów żurawi oraz z dostawcami materiałów.

Porozumienie dla Bezpieczeństwa w Budownictwie po kilku latach funkcjonowania stworzyło fundamenty do zmian. Niestety, zmiany nawyków nie dokona się za pomocą procedur, to ciężka praca z ludźmi, którzy muszą zacząć postrzegać wymogi BHP jako integralny element procesu budowy. 

poniedziałek, 02 styczeń 2017 17:18

Employer Branding – moda czy konieczność współczesnych firm?

Napisane przez

Mariusz Posiadała

Obecny rynek pracy należy do pracownika, a nie jak jeszcze kilka lat temu do pracodawcy. Coraz częściej bowiem wysoko wykwalifikowani specjaliści nie muszą praktycznie szukać pracy – to praca szuka ich, a head hunterzy podsyłają im coraz to atrakcyjniejsze oferty. Co zatem może zrobić firma, by przyciągnąć do siebie najlepszych specjalistów na rynku? Rozwiązaniem jest właśnie EB.

Employer Branding jest stosunkowo nowym terminem (powstał w 2001 r.) zyskującym coraz większą popularność, zwłaszcza wśród zagranicznych korporacji. EB to szereg działań mających na celu zbudowanie pozytywnego wizerunku pracodawcy oraz pokazanie firmy w taki sposób, by ewentualni kandydaci dostrzegli w niej potencjał do rozwoju swojej kariery i do której świadomie i z chęcią by aplikowali.

Budowanie wizerunku pracodawcy

Działania Employer Brandingowe można podzielić na dwa typy. Pierwszy kierowany jest do obecnie zatrudnionych pracowników (tzw. EB Wewnętrzny), drugi do potencjalnych pracowników (tzw. EB Zewnętrzny).

Employer Branding Wewnętrzny bierze na cel już zatrudnioną kadrę, ludzie ci mają bowiem ogromny wpływ nie tylko na pozycję firmy na rynku, ale także na informacje, jakie są przekazywane na zewnątrz. Dlatego też warto bazować na przekonaniu, że zadowoleni pracownicy są najlepszą wizytówką pracodawcy. Wśród działań firmy nakierowanej na obecnych pracowników można wymienić m.in.: tworzenie pozytywnej atmosfery w pracy; bogaty pakiet socjalny (np. opieka medyczna, zajęcia sportowe); budowanie jasnej ścieżki rozwoju, umożliwianie awansów; opracowanie systemów premiowania finansowego i pozapłacowego; inwestowanie w rozwój zawodowy pracowników (np. finansowanie lub współfinansowanie pakietu szkoleń). Dodatkowym działaniem firmy może być też opracowanie przejrzystej polityki personalnej i zapoznanie z nią wszystkich pracowników, by mieli świadomość, gdzie pracują, jak mogą się rozwijać, ale także, jakie informacje mogą przekazać na zewnątrz organizacji.

Z kolei Employer Branding Zewnętrzny obejmuje szereg działań, które mają zwrócić uwagę kandydatów, potencjalnie zainteresowanych zmianą zatrudnienia, na danego pracodawcę. Działania te polegają na prezentowaniu firmy w miejscach czy podczas wydarzeń, gdzie może ona zostać zauważona, są to np. targi pracy, portale internetowe związane z rekrutacją, prasa branżowa itp.

Przy EB Zewnętrznym nie obejdzie się raczej bez wcześniejszego opracowania planu zbudowania pozytywnego wizerunku pracodawcy. Na początku warto przeprowadzić badania zarówno wewnątrz organizacji, jak i na zewnątrz, które pokażą mocne i słabe strony firmy. Te wnioski pozwolą z kolei zaprezentować atuty firmy na forum publicum oraz wskażą, gdzie warto wprowadzić zmiany. Zdarza się często, że managerowie działają intuicyjnie, na przeczuciach. Warto czasem wyłączyć własne ambicje i zderzyć się z realiami, po to, żeby ewentualnie wykreować jeszcze lepszy wizerunek firmy na rynku, w oczach klientów, a nawet konkurencji.

Przy budowaniu wizerunku firmy warto pamiętać, że obecnie kandydaci coraz mniejszą wagę przywiązują do czynników płacowych, a częściej koncentrują się na tzw. obszarach miękkich, czyli na relacjach panujących w firmie, podejściu do pracownika, jasnych zasadach awansów czy innych działaniach podnoszących zadowolenie zatrudnionych (np. pokoje do odpoczynku). Dodatkowym atutem są organizowane wyjazdy integracyjne. Warto więc uwypuklić te działania, które wyróżniają firmę na tle innych i są dla niej charakterystyczne.

Raz opracowana strategia Employer Brandingowa może być modyfikowana wielokrotnie, ważne jednak, by była realizowana stale i konsekwentnie.

Wyprzedzić konkurencję

Kreując wizerunek firmy, nie można też zapominać o konkurencji. Warto obserwować jej działania choćby po to, by móc wyjść naprzeciw działaniom rynku i uwydatnić to, co jest atutem pracodawcy, np. stosowane technologie, dostęp do najnowszych maszyn czy też możliwości pracy w międzynarodowym środowisku umożliwiającym zdobywanie doświadczenia na skalę światową. Wszystkie to warto wybić jako zaletę.

Konsekwentne budowanie wizerunku firmy jako przyjaznej pracownikowi, umożliwiającej rozwój zawodowy, wyróżnia pracodawcę. Przykładem może być możliwość pracy z autorytetami w branży, osobami, które stworzyły innowacyjne rozwiązania, czy też praca z młodym, kreatywnym zespołem. Spowoduje to, że kandydaci sami będą aplikowali do firmy, nawet gdy nie będą prowadzone aktywne poszukiwania pracowników.

Przy planowaniu strategii Employer Brandingowej warto również stworzyć idealny profil kandydata, którego firma najchętniej widziałaby w swoich szeregach. Pozwoli to na opracowanie działań mających na celu precyzyjne dotarcie do osób spełniających postawione kryteria.

Działania w sieci

Opracowanie strategii polityki Employer Brandingowej warto skonsultować z działami PR i marketingu, po to, aby wykreować spójny obraz firmy, ale także skutecznie wplatać tę strategię w aktualne działania promocyjne.

Najlepszym kanałem, dzięki któremu można łatwo skontaktować się z kandydatami i przedstawić firmę, jest oczywiście Internet. W sieci jest mnóstwo miejsc, gdzie można zaprezentować się z jak najlepszej strony. Pierwszym jest oczywiście strona internetowa i zakładka: praca lub kariera. Tam warto opisać nie tylko, kogo firma aktualnie poszukuje, ale także, co ma do zaoferowania przyszłym pracownikom, czego powinni się spodziewać w nowym miejscu pracy, jakich działań mogą się podjąć. Jest to główna wizytówka kreowania wizerunku firmy w oczach kandydatów. Informacje tam zamieszczone powinny być przejrzyste i spójne z działaniami pracodawcy. Pozwoli to zaoszczędzić czas w procesie rekrutacji, a co za tym idzie – i koszty z tym związane. Należy także pamiętać, że dobrze wypromowana strona kariery pozwala zaoszczędzić na kosztach związanych z publikowaniem ogłoszeń zewnętrznych.

Niezwykle istotna jest również sama publikacja ogłoszeń, gdzie kandydat ma możliwość zapoznania się z ofertą pracodawcy. Sposób zredagowania takiego ogłoszenia, jak też przejrzystość wyszczególnionych zadań i oczekiwań znacząco wpływają na dalsze decyzje kandydatów, czy w ogóle warto aplikować do danej firmy.

Kolejnym niezwykle ważnym narzędziem są wyszukiwarki internetowe i pozycjonowanie pracodawcy. Ta funkcja ciągle niestety jest niedoceniana i bagatelizowana przez polskie przedsiębiorstwa. Warto jednak wziąć pod uwagę, że pozycjonowanie firmy w popularnych wyszukiwarkach pozwala zaoszczędzić na kosztach związanych z poszukiwaniem specjalistów, ponieważ pozwala szybko odnaleźć interesujące kandydata miejsca pracy.

Nie należy także zapominać o innych narzędziach internetowych, jakimi są newslettery, gry interaktywne czy czaty z rekruterami odpowiadającymi na ewentualne pytania kandydatów. Coraz większą rolę odgrywają też social media, czyli portale społecznościowe, takie jak Linkedln, Goldenline czy też Tweeter i Facebook. Pozwalają one dotrzeć bezpośrednio do osób spełniających wymagania rekrutacyjne pracodawców.

Face to face

Poza narzędziami internetowymi niebagatelną rolę odgrywa bezpośredni kontakt firmy z interesującymi ją kandydatami. Jednym z działań, które warto podejmować, by jako pracodawca pokazać się z jak najlepszej strony, jest uczestnictwo w targach pracy. Kandydaci mają wówczas możliwość porozmawiania na interesujące ich tematy z osobami rekrutującymi. Rozdawanie ulotek czy gadżetów promocyjnych podczas takich imprez również wpływa na budowanie zewnętrznego wizerunku firmy, a także pomaga dotrzeć do jeszcze większej liczby kandydatów.

Niebagatelne znaczenie dla tworzenia wizerunku ma także współpraca z uczelniami – to pomaga w zdobywaniu młodych, utalentowanych oraz pełnych pasji pracowników. Część firm w ramach takiej współpracy organizuje zajęcia fakultatywne, podczas których pracownicy firmy mogą dotrzeć do najlepszych studentów, studenci zaś mają kontakt z biznesem i z najnowszymi technologiami.

Umieszczanie folderów informacyjnych na uczelniach również znacząco wpływa na rozpoznawalność pracodawcy.

Kiedyś w budowaniu wizerunku ogromną rolę odgrywały wydawnictwa prasowe, jednak obecnie zostały one wyparte przez Internet. Niemniej jednak część ogłoszeń nadal jest publikowana w standardowych dodatkach wydawnictw prasowych. Szczególnie w branżowych ma to nadal duże znaczenie przy pozyskiwaniu specjalistów.

Niektóre z firm, by dotrzeć do najlepszych kandydatów, organizują otwarte seminaria, wykłady czy innego rodzaju spotkania, w trakcie których przekazują informacje o technologiach wykorzystywanych w codziennej pracy. Jest to doskonały moment na skontaktowanie się z osobami zainteresowanymi firmą i zwerbowanie ich do zespołu.

Coraz częściej organizowane są też w firmach dni otwarte, a potencjalni kandydaci mogą od środka zapoznać się z firmą, obowiązującymi w niej procedurami, odwiedzić interesujące ją działy i porozmawiać z pracownikami. Taki bezpośredni kontakt to najlepsza okazja, by zdobyć zaufanie kandydata, nawiązać z nim bliższą relację i przekonać, że to właśnie nasza firma ma najlepszą dla niego propozycję.

Obecnie działa wiele firm zajmujących się opracowywaniem strategii Employer Brandingowej, warto zapoznać się z ich ofertami. Pozwoli to na profesjonalne i trafne wytyczenie torów, którymi pracodawca pragnąłby podążać, by zdobyć najcenniejsze „perełki” na rynku.

poniedziałek, 02 styczeń 2017 20:05

AGH podporą dla biznesu

Napisane przez

Michał Rogoziński

Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie realizuje wiele projektów badawczo-rozwojowych. Z możliwości współpracy z tym ośrodkiem naukowym chętnie korzysta wiele firm, jak choćby Motorola Solutions Polska czy Delphi. Nauka i biznes tworzą bowiem idealny tandem.

AGH jest sygnatariuszem ponad tysiąca umów z partnerami krajowymi: kluczowymi zakładami przemysłowymi, koncernami czy instytutami badawczymi. W ostatnim roku akademickim oferta dydaktyczna powiększyła się jeszcze o kilka nowych przedmiotów, które są prowadzone wspólnie z firmami.

Od października 2016 r. w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie trwa np. druga edycja wykładów i laboratoriów, pod nazwą „Wielkoskalowe Systemy Dystrybucji Danych w Sieci Internet”. Przedmiot skierowany jest do studentów kierunku teleinformatyka, na Wydziale Informatyki, Elektroniki i Telekomunikacji, i jest wynikiem współpracy pomiędzy AGH i firmą Akamai Technologies Poland z Krakowa. Obecnie Akamai współpracuje z Katedrami Telekomunikacji i Informatyki, a przedmiot, ze względu na praktyczny charakter zajęć, cieszy się już drugi rok z rzędu dużym zainteresowaniem wśród studentów.

– Rezultatem współpracy z biznesem są także wykłady dotyczące zagadnień związanych z tworzeniem oprogramowania i elektroniki samochodowej, przygotowane przez pracowników działu elektroniki Centrum Technicznego Delphi – mówi Anna Żmuda-Muszyńska, rzecznik prasowy AGH. – W ubiegłych latach odbyły się cykle zajęć pt. „Informatyka i elektronika w motoryzacji”, skierowane do studentów elektroniki i telekomunikacji oraz automatyki i robotyki. Tegoroczna seria 10 wykładów jest związana z automatyką samochodową.

Kolejnym przykładem kooperacji uczelni z biznesem jest niedawno podpisana umowa pomiędzy Wydziałem Humanistycznym AGH a firmą Motorola Solutions Polska. Współpraca zakłada, że wykładowcy AGH z kierunków socjologia i informatyka społeczna będą prowadzić szkolenia dla pracowników firmy z metod design thinking. Motorola jest także partnerem zajęć na studiach podyplomowych Talent Management in Tech Companies, obejmujących zagadnienia zarządzania ludźmi w sektorze technologicznym.

Inteligentne systemy transportowe

5 grudnia ub.r. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie podpisała porozumienie o współpracy z firmami działającymi w ramach Klastra Inteligentnych Systemów Transportowych przeznaczonych do dynamicznego ważenia pojazdów w ruchu. Systemy te w najbliższym czasie mogą stać się kluczowym elementem związanym z poprawą stanu infrastruktury drogowej oraz bezpieczeństwa na drogach.

Celem tegoż porozumienia jest formalne potwierdzenie współpracy Zespołu ds. Administracyjnych Systemów WIM (Weigh-In-Motion). Został on powołany w 2014 r., w jego skład wchodzą: lider zespołu, czyli Katedra Metrologii i Elektroniki AGH (Wydział Elektrotechniki, Automatyki, Informatyki i Inżynierii Biomedycznej), oraz przedsiębiorstwa – CAT Traffic Sp. z o.o., Kapsch Telematic Services Sp. z o.o., Kistler i TRAX Elektronik.

– Głównym zadaniem zespołu jest wprowadzenie w Polsce do administracyjnego użytku systemów dynamicznego ważenia pojazdów w ruchu – podkreśla Żmuda-Muszyńska. – Prace naukowe i techniczne nad systemami WIM trwają w AGH od ponad 10 lat. Zastosowanie tych systemów do kontroli masy pojazdów jest alternatywą dla obecnie stosowanego, nieefektywnego, statycznego systemu kontroli na poboczu drogi.

Czujniki systemów WIM są montowane bezpośrednio w nawierzchni, dzięki czemu każdy pojazd poruszający się takim odcinkiem drogi podlega kontroli. Opracowywany przez zespół system pomoże więc eliminować z ruchu drogowego przeciążone pojazdy, co jednocześnie pozwoli ograniczyć wysokie wydatki związane z remontami dróg.

Podobnie jak fotoradary sprawdzają prędkość, tak wagi WIM będą kontrolować masę pojazdów. Warto jeszcze dodać, że od ponad dekady na świecie prowadzone są prace w zakresie wprowadzenia systemów ważenia pojazdów w ruchu do systemu prawnej kontroli masy pojazdów. Nikomu, poza Czechami, do tej pory się to nie udało. Polska jako drugi kraj na świecie ma szansę używać systemów WIM w celu egzekwowania przepisów.

Zaskakujące projekty

W maju zeszłego roku AGH podpisała również umowę z firmą Inglot, potentatem z branży kosmetycznej.

Współpraca AGH z Inglot na pierwszy rzut oka może wydawać się dość zaskakująca. Ale kiedy połączymy potencjały jednej z najmocniejszych polskich uczelni w dziedzinie inżynierii materiałowej i jednej z najszybciej rozwijających się marek kosmetycznych na świecie, zrozumiemy, że taka współpraca może przynieść wiele korzyści obu stronom.

Podpisana umowa jest wynikiem dotychczasowej współpracy prof. Aleksandry Czyrskiej-Filemonowicz, z Międzynarodowego Centrum Mikroskopii Elektronowej dla Inżynierii Materiałowej, z firmą Inglot. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie dysponuje placówką badawczą wyposażoną m.in. w jeden z najpotężniejszych na świecie mikroskopów elektronowych – TITAN Cubed G-2 60-300. I właśnie to laboratorium ma stanowić wsparcie w opracowywaniu nowych technologii dla firmy.

W ramach tej współpracy Akademia Górniczo-Hutnicza zajmie się m.in. prowadzeniem badań nad komponentami i gotowymi wyrobami produkowanymi przez firmę Inglot. Powstaną także zespoły specjalistów koncentrujące się na opracowywaniu nowych rozwiązań naukowo-badawczych, które będą mogły zostać wdrożone do procesów produkcyjnych. Do tej pory AGH zajmowała się analizą powłoki lakierowej produktów – jej skład chemiczny jest dość prosty do ustalenia, natomiast dużym wyzwaniem jest zobrazowanie struktury powłoki. Są to dla firmy Inglot niezwykle cenne informacje, ponieważ pozwalają opracowywać coraz lepsze formuły spełniające oczekiwania klientów.

Jak widać, efekty współpracy nauki i biznesu mogą wspomóc rozwój firm, a także być motorem do powstawania coraz to lepszych rozwiązań produktowych. Nic dziwnego, że przedsiębiorcy szczególnie chętnie łączą swe siły z AGH; dysponuje ona przecież wysoko wykwalifikowaną kadrą oraz najnowocześniejszym wyposażeniem.             

Strona 8 z 29

Logowanie