InfrastrukturaMiesięcznik

środa, 01 sierpień 2018 18:35

Science fiction na wyciągnięcie ręki Wyróżniony

Napisane przez 

O smart cities, udziale aut autonomicznych w ruchu transgranicznym i sztucznej inteligencji w transporcie z KAROLEM OKOŃSKIM, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Cyfryzacji, rozmawiają Anna Krawczyk i Agnieszka Zygmunt.

Panie ministrze, jakie wyzwania stoją przed władzami miast i gmin w związku z rozwojem cyfryzacji i mobilności? Jak wykorzystać ten proces, by stał się szansą na ożywienie regionów?

Najważniejsze jest to, żeby na każdym poziomie – miasta, gminy, a nawet państwa – podejść do tego przedsięwzięcia maksymalnie systematycznie i starać się dobrze zarządzać wszystkimi aspektami jego wdrażania.
Trzeba się upewnić, że w strukturze jednostki jest ktoś odpowiedzialny za zadania związane z informatyzacją czy mobilnością. One dotykają wszystkich aspektów życia, więc posiadanie w strukturze miasta czy gminy wysoko umocowanej osoby jest tu kluczowe.

Czy może to być osoba z zewnątrz?

Tak, chociaż sama strategia musi wypływać od jednostki samorządu, ale jej sformułowanie może już być zlecone komuś na zewnątrz.

Wiadomo, że trwa rewolucja cyfrowa. Jak podejść do tematu, żeby się go nie bać, ale wykorzystać?

Trzeba wszystko zrównoważyć. Pójście na żywioł – komputeryzujemy wszystko, co się da – niesie ze sobą duże ryzyko dla cyberbezpieczeństwa, łącznie z włamaniem do systemu czy wyciekiem danych.

Ważne jest, żeby mierzyć zamiary na siły i korzystać z przykładu innych, np. miast partnerskich, zwłaszcza tych z Europy Zachodniej. Poza tym – jak wspominałem – kluczowe znaczenie mają: odpowiednia struktura organizacyjna, zapewnienie środków w budżecie oraz współpraca z administracją centralną i biznesem.

Jak wygląda ta współpraca w przypadku smart city?

Są firmy, które przychodzą do samorządów z gotowym pakietem rozwiązań. Trzeba tylko pamiętać, by przy wyborze zachować transparentność i uwzględnić, że to, co jest dziś wprowadzane, w przyszłości będzie obarczone kosztami utrzymania.

Należy się starannie przyglądać wszystkim propozycjom, także w perspektywie total cost of ownership, czyli całkowitych kosztów rozwiązania – i w momencie wdrożenia, i w czasie utrzymania. Warto też przemyśleć, co można będzie zrobić w przypadku zmiany koncepcji czy potrzeby aktualizacji systemu.

Jak zamawiający może zabezpieczyć swoje interesy w kontrakcie?

Można się wspomagać klauzulami umownymi, które przygotowało Ministerstwo Cyfryzacji. Nadal bowiem szala przechyla się ku sprzedawcy. Jedyne, z czego może korzystać kupujący, to pewne ostre warunki, które postawi na starcie.
Oczywiście, przewagę daje wspomniana transparentność, która wymusza konkurencję między dostawcami.

Jaka jest w tym rola administracji państwowej?

Staramy się skoordynować działania na poziomie centralnym z tymi na poziomie lokalnym. Dotyczy to np. takich sytuacji, kiedy trzeba podjąć decyzję, czy portal do kontaktów z mieszkańcami projektować dla konkretnego miasta, czy wzorować się na rozwiązaniach o zasięgu krajowym.

Władze samorządowe powinny się zastanowić, co jest dla nich opłacalne.

Oferowanie wszystkich usług samodzielnie, zwłaszcza w mniejszych miastach, na dłuższą metę zupełnie nie ma sensu. Czasem są to czynności, które ktoś wykonuje raz w roku albo nawet rzadziej.

Jeśli chodzi o cyfryzację, to znalezienie ścieżki współpracy między administracją lokalną a krajową jest ważne, bo pozwoli racjonalizować koszty. Wiele inwestycji będzie musiało być finansowanych przez miasto, zwłaszcza te związane z transportem (bo nikt z poziomu centralnego nie będzie podejmował decyzji np. dotyczących systemu kontroli ruchu).

Z poziomu państwa można za to sprawić, by te systemy były interoperacyjne, czyli żeby poziom i standard danych pozwalały na ich łączenie i wymianę pomiędzy systemami.

Dlaczego to takie ważne?

Ponieważ to pozwoli prowadzić analizy ruchu w miastach, które po zagregowaniu będą mogły stanowić wsad do jakiegoś systemu wykorzystującego sztuczną inteligencję. Ta zaś karmi się danymi zbieranymi z rzeczywistości. Dopiero zestawienie danych z różnych miast pozwala budować uniwersalne rozwiązania.

Co z rozwojem sieci 5G? Na razie nie ma w tej sprawie regulacji.

To prawda. Musimy – jako państwo – rozstrzygnąć kwestię regulacji w sprawie dystrybucji pasm.
Mamy już projekt takiego dokumentu. Do pewnych zadań mobilizuje nas też Unia Europejska, która oczekuje, żeby Polska wprowadziła 5G na głównych szlakach komunikacyjnych w dużych miastach do roku 2025.

Jak – pana zdaniem – będzie się rozwijała mobilność zgodnie z polityką krajową i międzynarodową? W tym obszarze szybko rośnie znaczenie dostępu do informacji.

Unia z zaangażowaniem wspiera prace nad pilotażowymi rozwiązaniami dotyczącymi udziału aut autonomicznych w ruchu transgranicznym. Mają powstawać odcinki testowe, głównie od strony telekomunikacji, ale też od strony interoperacyjności systemów między krajami.

Wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury prowadzimy w tej sprawie rozmowy z Litwą i Niemcami. Litwini bardzo chcą, żeby budowana właśnie Via Baltica była jednym z traktów, które będą w stanie obsłużyć auta autonomiczne.

Czyli od razu powinna powstać trochę inna infrastruktura?

Tak. To jest kwestia łączności, czujników na całej trasie. Kwestia ośrodka, który zbiera wszystkie dane i jest w stanie udostępniać je korzystającym z nich pojazdom.

To brzmi trochę jak science fiction, ale może się okazać niedaleką przyszłością.
W przypadku transportu – który ma jasno ustalony początek i koniec trasy, i w przypadku którego chcemy, by kierowca wybrał najprostszą drogę, a nie gdzieś zbaczał – wydaje mi się, że w momencie, kiedy będziemy w stanie zapewnić specjalne pasy do transportu autonomicznego, po których auta będą jechały jak po sznurku, nie będzie to już odległa przyszłość.

Trzeba tylko mieć pewność, że dysponujemy niezakłóconą łącznością bez przerw w sygnale, na tyle bezpieczną, że nikt z zewnątrz nie spowoduje, że np. samochód pojedzie gdzieś indziej.

I tu wracamy do kwestii bezpieczeństwa, prawda?

Im bardziej wchodzimy w automatyzację, im więcej danych będzie w obiegu, tym większego znaczenia nabierają tematy cyberbezpieczeństwa.

W sejmie trwają prace nad ustawą o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa. Ma ona z perspektywy ciągłości działania państwa zapewnić, że wszystkie sektory gospodarki będą miały tzw. operatorów kluczowych. Są to podmioty, których problemy informatyczne – z racji skali działania – mogą mieć wpływ na funkcjonowanie całego państwa. To m.in. główni dostawcy w transporcie.

Objęcie ich jednym systemem, z obowiązkiem zgłaszania incydentów do jednostek koordynujących na poziomie krajowym i wymieniających informacje między państwami członkowskimi, ma spowodować, że każdy zdiagnozowany incydent maksymalnie szybko zostanie rozpoznany – by natychmiast mu zaradzić, a nawet zadziałać wyprzedzająco.

Czy jest tu miejsce na rozwój sztucznej inteligencji? Przecież część tych działań może być scedowana na roboty albo systemy.

Na pewno. Już dzisiaj sztuczna inteligencja może być skuteczniejsza niż człowiek, np. jeśli chodzi o badania przesiewowe w medycynie.

Jesteśmy na tym etapie, że przy pewnych decyzjach oczekujemy wsparcia od maszyn, chociaż nie zastąpią one całkowicie człowieka. Może jeszcze nie w tych kwestiach, od których zależy ludzkie życie, ale choćby w systemach wybierania miejsc do parkowania. Nawet jeśli czasem tam, gdzie miało być wolne miejsce, nagle pojawi się kosz na śmieci, to w 90 proc. przypadków ten system będzie pomocny.

Mowa tu o systemach, w których skala czynności jest na tyle duża, że automatyzacja na pewno się opłaci. To jest pytanie, które urzędy miast muszą sobie stawiać, bo odpowiedź na nie zdecyduje o kolejności automatyzacji.

Następną sprawą jest nauczenie obywateli korzystania z tych dobrodziejstw.

Tu trzeba działać dwutorowo. Po pierwsze, żeby skorzystać przez internet z danej usługi, trzeba wiedzieć, że ona jest. A po drugie – klient powinien móc się zidentyfikować.

Od dłuższego czasu prowadzimy promocję profilu zaufanego i chcemy doprowadzić do sytuacji, żeby za jego pomocą można się było logować w różnych miejscach. Już teraz można wykorzystywać do tego dane do logowania do bankowości internetowej największych banków, a system jest dalej rozwijany.

Które z rozwiązań z zakresu cyfryzacji należy wprowadzić w naszym kraju w pierwszej kolejności?

Rozwój cyfryzacji jest nieunikniony, bo korzyści z tego są i po stronie urzędów, i po stronie obywateli. Musimy jedynie pamiętać o racjonalizowaniu kosztów i – jak wspominałem – nie cyfryzować na siłę. Nie ma sensu niby czegoś wprowadzać on-line, jeśli i tak trzeba do wniosku dołączyć tyle załączników, że prościej jest pójść z tym do urzędu.

Należy jak najbardziej upraszczać formularze i wnioski. Można zaoferować obywatelowi np. ściągnięcie za niego potrzebnych danych na jego temat, które państwo już ma.

Tak chcemy budować te usługi i tam, gdzie się da, wykorzystywać sztuczną inteligencję. W przyszłości można będzie dzięki temu np. śledzić zatłoczenie autobusów i zrobić z tego jedno z kryteriów wyboru trasy.

Czyli przechodzimy już do takich niuansów i możemy w sposób bardziej złożony wykorzystywać te informacje?

Tak, algorytmy są coraz lepsze. I będą się pojawiać – obok trybów domyślnych – tryby zaawansowane, które pozwolą nam wpływać na to, jak ten algorytm działa, bo finalnie chcemy mieć poczucie kontroli nad tym, co maszyny z nami robią.

Dziękujemy za rozmowę.

Ostatnio zmieniany czwartek, 24 styczeń 2019 19:01
Więcej w tej kategorii: « Holistyczne budownictwo

Logowanie