Wydrukuj tę stronę
wtorek, 01 maj 2018 00:00

Wbudowany GPS

Napisane przez 
Wbudowany GPS Archiwum M. Targiel

Czym jest intuicja? Co dobrze, a co źle na nią wpływa? Jak można ją wesprzeć i pobudzić? Na te pytania odpowiada
Monika Targiel – malarka, projektantka wnętrz, doradca feng shui i konsultantka rozwoju osobistego, absolwentka architektury wnętrz na Akademii Sztuk Pięknych oraz Akademii Feng Shui we Wrocławiu – w rozmowie z Anną Krawczyk.

Jak można zdefiniować intuicję?

Trzeba zacząć od tego, co znaczy to słowo i skąd się wzięło. To zapożyczenie z angielskiego intuition. W tym języku można je rozdzielić na dwa człony, gdzie in oznacza „skierowane do wewnątrz”, a tuition – „szkolenie, nauczanie”, a zatem intuicja to „szkolenie, nauczanie od wewnątrz”. W języku polskim intuicję określa się też jako „szósty zmysł” czy „przeczucie”, a w psychologii – „wyższa jaźń” lub „nadświadomość”.

Czym intuicja różni się od instynktu?

Instynkt ma na celu zapewnienie przeżycia, przetrwania gatunku. Intuicja jest bardzo subtelna, cicha, pozostawia nam wolny wybór, nie zmusza do niczego.

Po co nam intuicja?

Intuicja to bardzo ważny element życia człowieka – coś w rodzaju nawigacji. Rodzimy się z nią, tak samo jak różne gatunki zwierząt – one wiedzą, jak się poruszać, skąd i dokąd płynąć. Skąd to wiedzą? Mówi im to intuicja, ich wbudowany GPS.

Intuicja pomaga żyć w zgodzie ze sobą. To narzędzie łączące człowieka z nadświadomością. Bez intuicji bylibyśmy skazani na opinie innych i na przeszłość – powielalibyśmy wciąż to samo. Konserwatyzm byłby górą, nie wymyślilibyśmy niczego nowego, nie mielibyśmy własnych marzeń i celów. Nie byłoby naukowców, artystów, natchnionych marzycieli. Dzięki intuicji nasze życie ewoluuje, idziemy do przodu jako gatunek.

A w praktyce?

Intuicja przydaje się wtedy, gdy pojawia się wybór. Osoby zupełnie od niej odcięte nie potrafią samodzielnie decydować, nawet o najprostszych rzeczach. Potrzebują aprobaty innych i tego, by ich naprowadzali.

W jaki sposób intuicja do nas przemawia?

Podam przykład Conrada Hiltona, twórcy sieci hoteli Hilton. Gdy miał podjąć decyzję, zamykał się w pokoju i kładł na 10–20 minut, a dopiero potem decydował. Też uważam, że odpoczynek jest tu kluczowy, gdyż intuicja to – powtórzę – bardzo subtelny przekaz. W codziennym biegu między domem a pracą kontakt z nią jest niemal nie do nawiązania. Intuicja najłatwiej pojawia się wtedy, gdy mamy znikomą ilość trosk, nie żyjemy przeszłością…

… gdy żyjemy tu i teraz?

Tak! Najczęściej intuicja – poza sytuacjami, gdy np. medytujemy – pojawia się zaraz po przebudzeniu, kiedy jeszcze analityczna i bazująca na przeszłości część naszego umysłu nie zdąży się włączyć. Intuicja bowiem to nie lewopółkulowa logika, to poszerzona percepcja i czysta świadomość, że coś wiem, ale nie wiem, skąd – po prostu to czuję. Sygnały intuicji odbieramy wtedy, kiedy jesteśmy zrelaksowani. Wówczas możemy odczuwać, że z jakimś wyborem po prostu dobrze się czujemy.

Ludzie różnie doświadczają intuicji. Jedni są wzrokowcami i będą widzieć obrazy plastycznie, kolorowo, inni są słuchowcami i będą słyszeć dźwięki, częstotliwości. Jeszcze inni są czuciowcami i oni będą czuć…

… dyskomfort?

… bóle, skurcze, gdy intuicja mówi, że mają w coś nie wchodzić. Albo rozluźnienie, chęć kontaktu fizycznego, jeśli coś będzie dla nich dobre.


Czy dobrze rozumiem, że coś musi mieć podobne do moich wibracje, żeby intuicja się na to zdecydowała?

Tak, musi mieć podobne wibracje w tym sensie, że musi być w zgodzie ze mną, z moimi wartościami. Ale jeśli chcemy się nauczyć czegoś nowego, to wtedy wibracje będą inne, bo dopiero mamy tego doświadczyć. Podkreślam – inne, ale korzystne.

A co z ludźmi, którzy się odcięli od swojej intuicji? Jak do tego doszło?

Te osoby odcięły się tak naprawdę od siebie samych. Bo intuicją jestem ja sam. To nie jest coś poza mną, tylko ja na poziomie wyższej jaźni.

Odcięcie zaczyna się, gdy powątpiewamy w siebie, swoje racje. Bierze się z braku zaufania do siebie. Wtedy człowiek polega tylko na świecie zewnętrznym, na innych ludziach. Jest marionetką, która ślepo podąża za modą, trendami i nie wie, co jest dla niego dobre. Jest zagubiony.

Czy można wyczuć, kiedy popadamy w takie tarapaty?

Można to zaobserwować. Jeśli ktoś nie podąża za intuicją, to po prostu nie dokonuje najlepszych wyborów. Bo intuicja bierze pod uwagę wszystko: tradycje, związki materialne między rzeczami, emocje, uczucia. Osoba, która dokonuje bardzo złych wyborów, jest odcięta od swojej intuicji i od siebie.

Czy taka osoba może poczuć to niezadowolenie z siebie i ze swego życia, skoro jest odcięta?

Najpierw musi zacząć powoli zdobywać swoje własne zaufanie. To podstawa. Ale też wyrozumiałość wobec samego siebie, wybaczenie sobie złych decyzji. To nieustanna praca. Zaufanie sobie to podróż, która nigdy się nie kończy.

Podzieliłabym je na trzy segmenty. Pierwszy to zaufanie sobie. Drugi – to zaufanie życiu, wszechświatowi, Bogu – jakkolwiek to nazwiemy. Trzeci to zaufanie innym ludziom, że robią to, co najlepsze. To daje lekkość, związaną z tym, że nie trzeba ich oceniać.

Co to znaczy, że robią to, co najlepsze? Dla nich? Dla wszechświata?

Chodzi o zaufanie w dobroć w ludziach. Tu przytoczę przykład, jak działa tak zwana projekcja. Jeśli nie ufamy innym, to oni będą to samo czuli względem nas. Ale to wcale nie znaczy, że są niegodni zaufania! Lepiej więc ludziom ufać. Jeśli będziemy projektować na zewnątrz przekonanie, że życie jest godne zaufania, to intuicja poprowadzi nas do osób, które właśnie takie są.

Jeśli uważamy odwrotnie, to przyciągamy ludzi, którzy mogą to zaufanie zawieść?

Tak. To jest prawo lustra. Świat zewnętrzny pokazuje nam to, co mamy w sobie. Z tego względu czasem nie warto oceniać tego, co się wokół nas dzieje, bo to jest odbicie nas samych.

Co jeszcze, poza zaufaniem, pomaga rozwijać intuicję?

Poczucie własnej wartości. Bez niego nie można słuchać i szanować własnego głosu.

Dodajmy, że to nie ma nic wspólnego z egoizmem, tylko ze zdrowym przekonaniem, że wiem, kim jestem, jakim jestem człowiekiem.

Egoizm to zupełnie coś innego! Nie ma nic wspólnego z poczuciem własnej wartości. Egoiści mają zakamuflowane bardzo niskie poczucie własnej wartości, a ich zachowania to po prostu maska. Ich gniew na siebie samych przeradza się w poniewieranie innymi.

Jeśli człowiek ma poczucie własnej wartości, jeśli go posmakował, to czuje się kompletny, spełniony i pragnie się tym dzielić. Szanuje więc inne osoby i jest im życzliwy.


Zajmujesz się też feng shui. Powiedz, proszę, jak otoczenie – i mam na myśli zarówno ludzi, jak i rzeczy materialne – wpływa na pobudzenie intuicji? Czy można eliminować toksyczne osoby z otoczenia? Czy to pomaga być blisko samych siebie?

Nie ma jednej recepty dla wszystkich. Bardzo często te toksyczne osoby to członkowie naszej rodziny albo my sami, np. wobec dzieci. Wszyscy czasami bywamy toksyczni i chodzi o to, by to zaobserwować, wybaczyć sobie i skorygować takie zachowanie. Natomiast prawdziwie toksyczna osoba swojej toksyczności nie zauważy i nie trafią do niej słowa krytyki.

Czy zrywać kontakty z takimi ludzi? Powiem tak: te osoby są często lustrem dla nas samych. Toksyczna osoba nie jest sama, coś na nią wpływa, np. nasze cechy, które wyparliśmy. Ale jeśli toksyczność danego człowieka oznacza przemoc – fizyczną, psychiczną lub emocjonalną – to wtedy, oczywiście, należy brać nogi za pas, bo nie ma innego wyjścia.

Jeśli przyciągamy takie osoby, to należy się zastanowić, co takiego w nas jest, co wypieramy, że te osoby pokazują nam takie cechy? Kiedy obejmiemy z wyrozumiałością ten cień w nas samych, to albo przestaniemy go zauważać u innych, albo te osoby znikają z naszego życia.

Co powoduje, że pojawiają się wokół nas osoby toksyczne?

To jest cały wachlarz przyczyn. Jeśli ktoś nas nie szanuje, to trzeba sobie zadać pytanie, gdzie ja siebie nie szanuję, dlaczego się nie szanuję. Tak samo z kłamstwem, a nawet z przemocą – świadczą o tym, że jest w nas jakieś niezdrowe przekonanie, które sprawia, że uważamy, że zasługujemy na takie traktowanie. Zatem osoba toksyczna może być naszym nauczycielem. Ale znów trzeba być wobec siebie wyrozumiałym i wiedzieć, kiedy stawiać granice.

Czy dobrze mi się wydaje, że jeśli mamy do siebie zaufanie i siebie szanujemy, to jeśli nawet w otoczeniu pojawi się toksyczna osoba, szybko się podda, bo zobaczy, że nic nie wskóra?

W niektórych sytuacjach tak właśnie będzie. Osoba toksyczna nie znajdzie w nas pożywki. Jeśli będzie w nas spokój, to się do nas po prostu nie przyklei. To nasze reakcje i emocje są suplementacją dla osób negatywnych. Osoby spokojne nie są dla nich atrakcyjne. Warto więc kontrolować swoje emocje – negatywne reakcje czy myśli przyciągają negatywnych ludzi.

W jaki sposób stworzyć przestrzeń, która nam sprzyja? Czy wystarczy wsłuchać się w siebie i otaczać się rzeczami, które lubimy? Czy jednak wskazany jest jakiś ład?

Otoczenie ma ogromny wpływ na naszą intuicję i samopoczucie. A feng shui nie polega tylko na tym, że układamy przedmioty w odpowiednich miejscach. To kreowanie pozytywnej energii, tworzenie takiego wnętrza, w którym czujemy się dobrze.

Podstawowa rzecz to porządek. Ważne jest to, żeby w pomieszczeniu, w którym ciągle przebywamy, nie było za dużo przedmiotów, zwłaszcza tych, których nie używamy (nawet od lat!) albo pamiątek, które nie przynoszą nam dobrych wspomnień, np. tych od osób toksycznych. Im bardziej przestrzenne pomieszczenie, tym lepiej się czujemy. Intuicja jest tym cichym głosem i dlatego pomieszczenie, w którym jesteśmy, powinno być ciche, puste, przejrzyste.

Mamy teraz modę na minimalizm – redukowanie posiadanych przedmiotów do tych, które są niezbędne. To też jest element feng shui. Jeśli mamy tendencję do obkupywania się na wyprzedażach, bo uważamy, że nie stać nas na kupienie danej rzeczy w pełnej cenie albo że musimy gromadzić zapasy, to wtedy te przedmioty nie wibrują dobrą energią. Wibrują energią niedostatku.

A dźwięki? Muzyka?

Wyciszeniu sprzyja najbardziej muzyka typu chillout, cicha, kontemplacyjna, instrumentalna.

… kwiaty, zieleń?

Och, tak! Spędzanie czasu z naturą jest bardzo potrzebne, nie tylko dlatego, by połączyć się ze swoją intuicją, lecz także dla ogólnego zdrowia. Podobnie ruch – wycieczki, spacery to nigdy nie jest czas stracony. Natura bezwarunkowo nam sprzyja! Bycie blisko niej to ogromna inwestycja w siebie. Osoby, które mieszkają w otoczeniu przyrody, są pewniejsze siebie i szczęśliwsze. Im więcej mamy z nią kontaktu, tym bardziej jesteśmy „ukorzenieni”.

Co to znaczy?

Mamy lepszy kontakt ze swoim ciałem, a ono współpracuje z naszą intuicją i przeczuciami. Ciało nie kłamie. Poza tym nawet osoby, które mają słabą intuicję, mogą się lepiej poczuć z własnym ciałem. Pomaga w tym właśnie przebywanie na łonie natury, chodzenie po ziemi.

Ważna jest też kwestia diety. Jeśli dostarczamy organizmowi dobrego pożywienia, jeśli nasze zdrowie jest w porządku, nasze jelita sprawnie pracują – to ogromnie wpływa to na naszą intuicję. Fizyczność to także układ nerwowy – jeśli jest zdrowy, to ma lepszy kontakt z intuicją i nie jest obciążony negatywnymi myślami, ale też kofeiną, alkoholem, cukrem.

Na koniec ciekawostka: intuicja lepiej działa wtedy, gdy ciało jest dobrze nawodnione. Wówczas sprawniej przepływają przez nie myśli i emocje.

Dziękuję za rozmowę.

Ostatnio zmieniany czwartek, 24 styczeń 2019 19:06