InfrastrukturaMiesięcznik

poniedziałek, 04 wrzesień 2017 06:00

Na zarządcach dróg spoczywa duża odpowiedzialność Wyróżniony

Napisane przez 
Na zarządcach dróg spoczywa duża odpowiedzialność Fot. Andrzej Chojnacki

Zarządzanie infrastrukturą drogową, realizacja inwestycji, walka z zalewem roszczeń ze strony kierowców – to najważniejsze tematy rozmowy Joanny Chojnackiej, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg Publicznych w Radomiu, z Anną Krawczyk.

 

Tegoroczny Kongres Zarządców Dróg Powiatowych, którego powiat radomski jest gospodarzem, odbędzie się pod hasłem „Odpowiedzialność zarządców dróg”. Skąd pomysł na taką tematykę?

Wynika on z tego, że na zarządców dróg nałożono szereg obowiązków, dając nam ograniczone możliwości działania. Jednocześnie nie zabezpieczono wystarczających środków finansowych na realizację zadań wynikających z art. 20 Ustawy o drogach publicznych.

O czym mówi ten artykuł?

Artykuł 20 mówi o obowiązkach zarządcy drogi, do którego należy m.in. utrzymanie nawierzchni dróg, chodników, drogowych obiektów inżynierskich, urządzeń zabezpieczających ruch i innych urządzeń związanych z drogą, realizacja zadań w zakresie inżynierii ruchu, zarządzanie bezpieczeństwem, opracowywanie planów rozwoju sieci drogowej. Katalog naszych zadań jest szeroki. Każde zdarzenie, które ma miejsce na drodze, można pod niego podciągnąć, co gorsza, sklasyfikować je jako zaniedbanie lub zaniechanie zarządcy drogi. W obecnej chwili nie bardzo dajemy sobie radę z liczbą i różnorodnością roszczeń, które do nas trafiają. W efekcie drogowcy z wykształceniem technicznym zamiast dyskutować o technologii budowy czy utrzymania dróg muszą zgłębiać kwestie prawne. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że rozmowy między zarządcami dróg coraz częściej dotyczą problemów prawnych związanych z odpowiedzialnością, rzadziej natomiast spraw technicznych.

W 1999 r. miała miejsce reforma administracyjna kraju. Wówczas drogi powiatowe wydzielono z ogólnopolskiej sieci drogowej. Co takiego się stało, że od tamtego czasu roszczeń przybywa?

Jest to efekt rosnącej świadomości społecznej, jak i zwiększonej aktywności niektórych kancelarii odszkodowawczych, które w imieniu poszkodowanych użytkowników dróg próbują dochodzić roszczeń na drodze postępowań sądowych.

Trudno więc się dziwić, że kierowcy próbują zrzucić odpowiedzialność za to, co stało się na drodze, na barki zarządców dróg. Liczą, że uda im się wyegzekwować jakąś rekompensatę. Możliwe, że w niektórych przypadkach mają rację. Jest jednak faktem, że z taką skalą roszczeń jak obecnie nie mieliśmy wcześniej do czynienia.

Nie można jednak uchylać się od odpowiedzialności za pewne zdarzenia. Jak zatem mądrze rozgraniczyć słuszne roszczenia od tych, które nie mają uzasadnienia?

Jest to naprawdę trudne zadanie. Ustawodawca nie dał nam właściwie żadnej ochrony prawnej do walki z nadużyciami. Nie ma zapisów, które pozwoliłyby określić, za jakie zdarzenia zarządca drogi nie odpowiada. To otwiera furtkę do roszczeń. Nie dziwią mnie roszczenia za uszkodzenia felg samochodów na początku roku, kiedy ubytki powstają z dnia na dzień i nie zawsze jesteśmy w stanie je szybko naprawić czy też oznakować. Dziwią mnie wnioski o odszkodowania z tytułu uszkodzenia samochodu na ubytku o głębokości 4 cm, które obejmują swym zakresem prace naprawcze przewyższające wartość samochodu. Kolejna grupa roszczeń związana jest ze zdarzeniami w okresie zimowym. W tych przypadkach bardzo często obwiniani jesteśmy za brak „czarnych i suchych nawierzchni” podczas gołoledzi czy opadów śniegu. Użytkownicy dróg coraz częściej występują o odszkodowania nie tylko za szkody materialne, ale również o wysokie odszkodowania z tytułu utraty zdrowia. Tymczasem przyczyną większości zdarzeń jest niedostosowanie prędkości do panujących na drodze warunków atmosferycznych, brawura kierowców oraz nieprzestrzeganie oznakowania drogowego. Problemem są również wypadki z udziałem zwierzyny leśnej, która coraz częściej pojawia się w miejscach, gdzie nikt by się jej nie spodziewał, niejednokrotnie w obszarach zabudowanych. Odpowiedzialność powinna spoczywać na Skarbie Państwa lub kołach łowieckich, w rzeczywistości roszczenia trafiają głównie do zarządców dróg. Nierzadko dotyczą miejsc oznakowanych. Mimo to sądy bardzo często orzekają na naszą niekorzyść.

Kolejnych problemów przysparzają ubytki w drogach, podmycia, skutki przebudowy dróg ingerujące w gospodarkę wodną danego terenu.

Jak radzić sobie w takich sytuacjach?

Mam nadzieję, że radcy prawni i prawnicy specjalizujący się w tej dziedzinie, uczestniczący w tegorocznym Kongresie, pozwolą nam znaleźć odpowiedź na to pytanie. Sądzę, że dadzą nam podstawę do tego, jak powinniśmy się zabezpieczać. Ważne w tym względzie jest ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej. Kolejnym krokiem musi być wypracowanie zasad postępowania w przypadku wspomnianych sytuacji, aby w prawidłowy sposób daną sprawę udokumentować i zabezpieczyć się przed tą odpowiedzialnością. Wiadomo, że takie zdarzenia są nieuniknione. Jest jednak mnóstwo spraw powstałych z winy kierowców, którzy próbują swoją odpowiedzialność przerzucić na barki zarządcy.

Trzeba też zdawać sobie sprawę, że oprócz odpowiedzialności cywilnej ponosimy odpowiedzialność administracyjną, również finansową, w szerokim zakresie, m.in. właściwego wydatkowania środków publicznych, prawidłowego przeprowadzania procedur przetargowych, racjonalnego planowania rozbudowy sieci drogowej, przeglądów dróg, obiektów mostowych, a także prawidłowego oznakowania dróg. Ciąży na nas również odpowiedzialność za działania niwelujące możliwość wystąpienia niepożądanego zdarzenia. Odnosi się to do sytuacji, w których należy szybko podejmować decyzje o wprowadzeniu oznakowania mającego na celu ochronę dróg przed ich przedwczesnym zniszczeniem. Takie decyzje niejednokrotnie wywołują sprzeciw i oburzenie przede wszystkim kierowców samochodów ciężarowych, którzy interweniują, że ogranicza im się korzystanie z ogólnodostępnych dróg publicznych.

Jednym z kluczowych zadań należących do zarządcy dróg jest realizacja inwestycji. Jak wygląda nadzór nad postępem prac oraz procedury w przypadku problemów wykonawczych?

To kolejny temat rzeka. Teoretycznie wydaje się prosty i łatwy. Przecież na sprawach technicznych się znamy, wiemy, jak przygotować proces inwestycyjny, jesteśmy w tej dziedzinie fachowcami. A jednak się mylimy. To, że zleciliśmy opracowanie dokumentacji projektowej osobie z odpowiednimi uprawieniami projektowymi, że wybraliśmy firmę z wymaganym doświadczeniem w zakresie zlecanych robót, że funkcję kierownika robót powierzyliśmy osobie z odpowiednimi uprawnieniami wykonawczymi, a niejednokrotnie zleciliśmy również nadzór inwestorski, nie gwarantuje nam, że unikniemy odpowiedzialności z tytułu wystąpienia błędów projektowych czy wykonawczych. Również trudno mówić, że nie poniesiemy konsekwencji z tytułu opóźnień w wykonaniu zlecenia, utraty dotacji bądź zmiany wykonawcy. Większość tego typu spraw kończy się postępowaniem sądowym i w tych przypadkach możemy zostać bardzo zaskoczeni wyrokami sądów. Trudno mi to zrozumieć, zważywszy, że przygotowaliśmy proces inwestycyjny z należytą starannością, spełniliśmy wszystkie przesłanki wynikające z art. 18 Ustawy prawo budowlane, ale i tak dosyć często odpowiadamy za błędy projektowe i wykonawcze. Odpowiedzialność za ten stan spada w większym stopniu na nas niż na wykonawców.

A jak to wygląda w przypadku zniszczeń w infrastrukturze drogowej spowodowanych przez wykonawców przy okazji realizacji innych inwestycji?

Oczywiście próbujemy się przed tym zabezpieczać specjalnymi umowami. To jednak również trudno wyegzekwować. Jest to powtarzający się problem, dlatego oczekuję, że na Kongresie zdołamy wypracować wspólne rekomendacje, które w większym stopniu będą chronić drogi.

Kim są dzisiejsi zarządcy dróg?

To osoby dysponujące fachową wiedzą z wielu dziedzin, pełniące rolę stymulatora postępu, co prawda z ograniczonymi możliwościami, ale starające się mądrze i odpowiedzialnie zarządzać infrastrukturą drogową. To osoby otwarte na współpracę, poszukujące takich rozwiązań technicznych, które zapewniałyby wysoką jakość robót drogowych, ale równocześnie rozwiązań, które pozwoliłyby na racjonalne wydatkowanie dostępnych środków finansowych. Ja często używam takiego określenia, że „w zarządach dróg powinni pracować pasjonaci, bo bez pasji w tym zawodzie trudno byłoby nam funkcjonować”.

Dziękuję za rozmowę.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 04 wrzesień 2017 10:38
Więcej w tej kategorii: « Stawiamy na rozwój ludzi

Logowanie