×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 878
Wydrukuj tę stronę
czwartek, 13 październik 2016 14:33

Kobiecość i męskość w biznesie

Napisane przez 
Kobiecość i męskość w biznesie Fot. zbiory Iwony Majewskiej-Opiełki

Określa się mianem nauczyciela życia, mentora, doradcy rozwojowego. Z wykształcenia psycholog, z kanadyjskim dyplomem w dziedzinie zarządzania. Jej mottem życiowym jest wspieranie ludzi, tak aby ich życie było jak najlepsze i jak najpełniejsze. Pracuje zarówno indywidualnie, jak i z firmami, wspierając ich rozwój. Założycielka Akademii Skutecznego Działania ASDIMO, autorka 20 książek. Iwona Majewska-Opiełka, w rozmowie z Anną Krawczyk, opowiada o roli kobiet i mężczyzn we współczesnym świecie.

W biznesie na dobre zagościły kobiety. Nie oznacza to jednak, że mężczyźni powinni zostać wykluczeni. Jak więc mądrze te role podzielić?

Wiele zależy od woli mężczyzn i kobiet. Jeśli podział następuje w sposób naturalny, nienarzucony, efekty są o wiele lepsze. Na pewno wielka odpowiedzialność spoczywa na kobietach, bo mężczyźni są w biznesie od dawna. Niezwykle ważna jest postawa kobiet i to, jak one widzą swoją rolę. Moim zdaniem kobiety powinny wejść do biznesu właśnie ze swoją kobiecością.

A co to oznacza?

Pewne cechy charakteryzują większość kobiet, a inne większość mężczyzn. Choć oczywiście krańcowe ugrupowania feministyczne mogą twierdzić, że to jedynie wpływ kultury i środowiska, to jednak tak nie jest. Przeprowadzono mnóstwo badań pokazujących, że istnieją predyspozycje kobiece i predyspozycje męskie. Ponadto rola kulturowa kobiet także czemuś służyła. Wiąże się ona z podtrzymywaniem życia, a więc i relacji. Bardziej koncentruje się na ludziach i współpracy niż na współzawodnictwie i zadaniu, co jest z kolei domeną mężczyzn. Chodzi więc o to, by kobiety realizujące się zawodowo nie zapominały o swojej łagodności i subtelności. Nie bez kozery się mówi, że kobiety łagodzą obyczaje. Mężczyźni są bardziej linearni w swoich działaniach, kobiety natomiast mają zdolność obejmowania uwagą i koncentracją większego obszaru działań. To wszystko kobieta powinna wnieść do biznesu, ale nie zawsze to robi.

Dlaczego?

Trochę zaszkodziły emancypantki, sufrażystki i grupy feministyczne, którym się wydawało, że aby zaistnieć w biznesie, trzeba się zachowywać jak mężczyzna. Pierwsze kobiety działające w biznesie tak bardzo chciały ukryć swoją kobiecość, że ubierały garnitury i krawaty. Garsonka nie wzięła się z niczego innego jak z garnituru. Po co w biznesie kobieta, która myśli i działa jak mężczyzna? Przecież nie wniesie nic nowego i twórczego. Tymczasem wg Petera Druckera tym, czego dziś potrzebuje biznes, są właśnie cechy uważane tradycyjnie za kobiece. Pisałam o tym w Umyśle lidera.

Jaki jest więc sens, że kobiety zachowują się jak mężczyźni?

Odpowiedź jest banalna. Chcą udowodnić, że są równie twarde, a niektóre chcą być nawet bardziej męskie od mężczyzn, używają wulgarnego języka, są ostre, bezwzględne, apodyktyczne. Przestały się uśmiechać, by nie uchodzić za zbyt łagodne czy wręcz frywolne. To kompletna bzdura! Bardzo często szkolę wyłącznie mężczyzn i oczywiście się do nich uśmiecham. Nigdy nie zostało to odebrane jako brak profesjonalizmu.

Na szczęście nie dotyczy to wszystkich kobiet i nie chciałabym, aby było to odebrane jako uogólnienie. Jest wiele przykładów pozytywnych, wskazujących na to, jak fantastycznie kobiety funkcjonują w biznesie. Udowodniono, że jeśli w pięcioosobowym zarządzie zasiadają trzy kobiety, to firma dużo lepiej funkcjonuje. Dotyczyło to zwłaszcza przedsiębiorstw europejskich, które przeżywały kryzys. Lepiej poradziły sobie te firmy, które w swoim zarządzie miały przynajmniej dwie, a najlepiej trzy kobiety. Niektórzy tłumaczyli to mniej ryzykownym modelem zarządzania kobiet. To nie jest oczywiste, bo może większe znaczenie miały dobre relacje utrzymane w przedsiębiorstwie i większe uwzględnienie roli człowieka. Faktem jest, że kobiety po prostu więcej rzeczy biorą pod uwagę, więc i ich decyzje są bardziej wyważone.

W biznesie, jak i w życiu codziennym, potrzebni są i mężczyźni, i kobiety. Powtórzę jeszcze raz: ważne jest to, aby kobiety, wchodząc do biznesu, nie rezygnowały z kobiecości. Np. ubiór, prowadząc szkolenia dla kobiet, często apeluję, żeby zrezygnowały ze spodni na rzecz spódnic czy sukienek. Kiedy ubierzesz się jak kobieta, zwiększa to szansę, że będziesz się zachowywać jak kobieta. Usiądziesz inaczej i może trudniej ci będzie używać wulgarnych słów. Strój zobowiązuje.

Zatrzymajmy się przy męskim modelu kobiety. Jak Pani sądzi, z czego to wynika: z lęków czy z obaw przed brakiem akceptacji?

Ze wszystkiego po trosze. Podstawą jest jednak brak poczucia własnej wartości. Niestety, na całym świecie kobiety mają większy deficyt w tym zakresie niż mężczyźni – wynika to z powodów religijnych i historycznych. A niskie poczucie wartości uruchamia lęki. Kobiety nie są tego świadome, bo to dzieje się na poziomie podświadomości. Wchodzą w niewygodną dla siebie rolę, a później cierpią.

Jakie są tego konsekwencje?

Wchodzenie w rolę wiąże się z rezygnacją z części swojej osobowości. W tym przypadku bardzo źle się to odbija na relacjach partnerskich z mężczyznami. Cechy używane w biznesie przenoszone są później do domu. A czy w domu potrzebna jest taka nadmiernie silna kobieta? Nie lubię w ogóle określenia „silna”. Nieraz mnie tak opisywano, ale ja od razu mówię, że jestem dzielną kobietą. To zupełnie coś innego. Dzielna kobieta stara się sprostać temu, co się dzieje, ale wcale nie dlatego, że ma nadzwyczajną, porównywalną z męską siłę, tylko dlatego, że podejmuje różnego rodzaju starania i używa również właściwie swoich cech kobiecych.

Powróćmy do relacji domowych…

Nadmiernie silna i niewrażliwa kobieta, która w pracy pomiata ludźmi, przenosi to na grunt domowy. Nie potrzebuje żadnej pomocy, bo proszenie o nią jest wyrazem słabości. Mężczyzna w związku oferuje siłę, czyli wsparcie, czuje się więc niepotrzebny, nie ma czego zaoferować, bo partnerka jest samowystarczalna. Mamy kryzys związków. Rodzą się pytania: gdzie są mężczyźni? Tymczasem współczesny mężczyzna jest wytworem współczesnej kobiety. Nie będzie silnych mężczyzn, jeśli kobiety będą się tak zachowywać, udawać silniejsze, niż są w istocie.

Jaka jest więc kulturowo rola mężczyzn?

Kulturowo i historycznie mężczyzna od wieków uważany był za tego, który dostarcza różnego rodzaju rzeczy, jest odpowiedzialny za rodzinę, podejmuje decyzje.

Nie twierdzę, że nadal musi sam pełnić te role w rodzinie, nie dopuszczając do głosu kobiety, ale na pewno nie można mu tego odebrać. Gdy kobieta to zagarnia niejako na wyłączność, mężczyzna czuje się zagubiony. Dotyczy to wielu mężczyzn w wieku trzydziestu kilku do czterdziestu lat. Oni naprawdę nie wiedzą, jak postępować z takimi kobietami. Mam wielu klientów, którzy chcieliby wiedzieć, co robić, bo przecież dla mężczyzny bardzo ważne jest uszczęśliwienie kobiety. A często nie mają co zaproponować, bo współczesna kobieta czasem zarabia więcej, jeździ lepszym samochodem, świetnie sobie radzi, nie potrzebuje wsparcia w niczym, nawet nie płacze...

Mam wiele klientek, które zmuszają się do płaczu i nie mogą... A to przecież forma wyrażania emocji i rodzaj oczyszczenia. Kiedyś kobieta płakała i dzięki temu nie chorowała na serce. Dziś liczba zawałów u kobiet rośnie w zastraszającym tempie. W PRL-u kobieta raczej nie miała łatwiejszego życia od mężczyzn. Różnica polegała na tym, że nie kryła emocji, nakrzyczała i owszem, ale się wygadała koleżance, wypłakała itd.

Niestety, dziewczyny w tej chwili zachowują się tak, jak kiedyś mężczyźni. Grają same przed sobą idealne żony, matki, kochanki, a do tego wspaniale spełniają się zawodowo. Proszę zwrócić uwagę, że teraz panuje kult ciała. Do siłowni czy do kosmetyczki chodzi się nie dla przyjemności, tylko dlatego, że trzeba. Instytucja przyjaciółki przestaje funkcjonować, bo wstyd się przyznać, że się nie daje rady. Taka kobieta mężczyźnie też się nie poskarży, bo ten gotowy powiedzieć: „to nie pracuj”, a przecież nie o to chodzi. Trochę w tym wszystkim narozrabiali też sami mężczyźni, uważając, że tym, co przeszkadza kobiecie w pracy, jest jej emocjonalność. To nie emocjonalność przeszkadza, tylko przewrażliwienie emocjonalne, a to co innego. Z tym, że jak mężczyzna się drze w pracy, to też jest dowodem niepanowania nad emocjami. Kobiety uważają, że one nie mogą się wzruszać, a przecież wrażliwość kobiet to pozytywna cecha.

Jaki jest Pani ulubiony typ bizneswoman, a jaki biznesmena? Jakie oni powinni mieć cechy charakterystyczne?

U obu ważna jest pokora. Wiem, co sobą reprezentuję, mam poczucie własnej wartości, ale zdaję sobie też sprawę, że każdy człowiek jest wartościowy. Traktuję więc ludzi z szacunkiem. Wiem, że od innych mogę dostać to, czego sam nie mam, i z pokorą się do tego przyznaję. Tacy ludzie chętniej się szkolą i są otwarci na wiedzę innych. Chętniej słuchają podwładnych. Mają świadomość, że choć sprawują funkcję kierowniczą, to także kierowca czy pracownik linii produkcyjnej ma wiedzę ekspercką i warto go słuchać. To wypływa z poczucia własnej wartości i jest najważniejsze.

Od czego zacząć budowanie własnej wartości?

Poświęcono temu wiele miejsca w psychologii i biznesie. Pracuję właśnie nad książką o tym zagadnieniu. Wiele zależy od tego, gdzie tkwi jądro braku poczucia własnej wartości. Człowiek rodzi się z poczuciem własnej wartości, później w cyklu życia bywa to zaburzone. Jeśli to tylko obserwowana nieśmiałość, sprawa jest dość prosta. Wystarczy uświadomić sobie swoje zalety i je przyswoić. Można spytać ludzi o coś pozytywnego na nasz temat, wypisać to na kartce i powtarzać, żeby się zaprogramowało w podświadomości. Jeżeli jednak jest to spowodowane działaniem środowiskowym z przeszłości, bo kiedyś pozbawiano nas prawa do godności, to trzeba popracować nad tym głębiej. Czasem samo uświadomienie sobie zachowania innych osób wobec nas nie pomaga. Trzeba wybaczyć tym osobom, a dzięki pewnym afirmacjom i nowym zachowaniom odbudować w sobie poczucie godności. Pokochać siebie na nowo.

Dziękuję za rozmowę.

Ostatnio zmieniany piątek, 28 kwiecień 2017 21:02