Z Lechem Witeckim, Generalnym Dyrektorem Dróg Krajowych i Autostrad, i Tomaszem Rudnickim, jego zastępcą, o przyszłych zamierzeniach największego inwestora w kraju i Europie, rozmawiają Anna Krawczyk i Beata Kopeć.
Infrastruktura: - Ile w tym roku wykorzystaliśmy środków unijnych? Lech Witecki: - Na dziś 100% zaplanowanych. Do Krajowego Funduszu Drogowego z tytułu refundacji wpłynęło z budżetu europejskiego już ponad 23 mld zł. Łącznie w tym roku wydamy ponad 26 mld, są to dane z początku grudnia. To zasługa pracowników GDDKiA odpowiedzialnych za realizację inwestycji, ale przede wszystkim naszego zespołu unijnego z dyrektor Magdaleną Jaworską na czele. Na dzisiejszym spotkaniu jej nie ma, bo zajmuje się swoim małym synkiem. To ona odpowiada za wykorzystanie środków unijnych, co jest bardzo ważne, bo to realne kwoty wpływające do naszego państwa.
Czyli rok 2011 można zaliczyć do udanych? L.W.: Tak, choć nie był łatwy z uwagi na zeszłoroczną powódź, która spowodowała masę opóźnień. Widać jednak było ogromną determinację wykonawców podczas realizacji wielu projektów. Wielu podmiotom udało się zrobić to, co przez ekspertów uważane było za niemożliwe. Przykładem odcinek A autostrady A2 Stryków-Konotopa budowanej przez konsorcjum Eurovia i Warbud.
Tomasz Rudnicki: - W ciągu 3,5 miesiąca od wejścia na plac budowy zrealizowali 40% inwestycji, wykonali wszystkie roboty ziemne, a na 20 z 30 km położyli już dwie warstwy masy mineralno-asfaltowej.
Innym przykładem jest odcinek C tej samej autostrady budowany przez konsorcjum DSS i BÖGL a KRÝSL. Druga spółka w rekordowym czasie ukończyła budowę wszystkich 19 obiektów mostowych.
Co pomogło osiągnąć tak duży sukces? L.W.: „Sukces" to za duże słowo. Ostatnie lata były bardzo pracowite. To co napawa optymizmem to fakt, że zarówno inwestorzy i wykonawcy wyciągają wnioski. Widać po prostu wolę współpracy, co dobrze wróży na przyszłość. Zauważamy też zmiany w mentalności wykonawców.
Bardzo cieszy, że zaczęto zwracać większą uwagę na jakość. Monitoring, który prowadzimy, pokazuje, że pomimo zintensyfikowania robót coraz rzadziej na budowach dochodzi do nieprawidłowości. Wiele spółek wychodzi z założenia, że bardziej opłaca się od początku zadbać o jakość, niż potem na nasz wniosek rozbierać budowlę i zaczynać od nowa.
T.R.: Z pewnością pomogło uruchomienie i doposażenie naszych laboratoriów. Ponad 100 mln zł, które wydatkowaliśmy na ten cel w 2009 r., teraz procentuje. Kiedyś przeprowadzaliśmy kilkaset badań i otrzymywaliśmy 48% złych wyników. Obecnie wykonujemy kilka tysięcy badań i mamy 20% złych wyników. Jeszcze na etapie wykonawstwa eliminujemy nieprawidłowości, co przynosi pożytek również wykonawcy. Procedura, którą wdrożyliśmy, polega na tym, że w momencie gdy wyniki są niezgodne ze specyfikacją, na pierwszej radzie budowy zgłaszamy to wykonawcy. On zaś musi zająć stanowisko - może usterkę usunąć, naprawić lub zmienić materiał.
W aż 5 naszych oddziałach odsetek nieprawidłowych wyników wynosi tylko 2%, czyli mniej niż błąd standardowy.
Wdrożenie systemu Viatoll wzbudziło wiele kontrowersji. Ile wyniosły przychody z tego tytułu? L.W.: Dzisiaj podpisywałem pismo dla nowego ministra transportu, z którego wynika, że na początku grudnia przychody wynosiły ponad 331 mln zł, zatem zbliżamy się do prognozowanej kwoty 400 mln zł.
Proszę zauważyć istotną zmianę. Do tej pory postrzegani byliśmy jako instytucja, która liczy, że ktoś jej da pieniądze. Działania podjęte jesienią 2008 r. teraz umożliwiają nam generowanie przychodów. Jednocześnie mamy wpływy z Miejsc Obsługi Podróżnych (stacji benzynowych) ulokowanych przy naszych drogach. To kolejne ponad 100 mln zł przychodów.
Na co zostaną przeznaczone te środki? L.W.: Na utrzymanie i nowe inwestycje. Jeśli chodzi o pierwszą kwestię, wypowiem się za dyr. Andrzeja Maciejewskiego, który wprowadził pilotażowy projekt utrzymania na S3 Szczecin-Gorzów Wielkopolski. Zawarliśmy 4-letnie umowy na utrzymanie, ale już widać, że ten okres trzeba wydłużyć. Ustawodawstwo pozwala nam na zawieranie nawet 15-letnich umów tego typu, które z punktu widzenia firmy, która musi kupić i zamortyzować sprzęt, są korzystniejsze.
Czy i jakie zmiany nastąpią w procesie realizowania inwestycji? L.W.: Z trzech lat realizowania inwestycji wyciągnęliśmy bardzo dużo wniosków. O uwagi poprosiliśmy także Polski Związek Pracodawców Budownictwa, PKPP Lewiatan i Ogólnopolską Izbę Gospodarczą Drogownictwa. Efekty pierwszych zmian, jakie wprowadziliśmy, już widać. Dowodem właśnie ogłoszony przetarg na kontynuację projektu i modernizacji mostu Grota-Roweckiego w Warszawie. Do wybudowania jest 5 km drogi i 68 obiektów mostowych. Dodatkowym utrudnieniem będzie prowadzenie prac w terenie zurbanizowanym.
Na tę inwestycję mamy już projekt, który został wykonany kilka lat temu przez Transprojekt Warszawa. Co oznacza, że moglibyśmy ogłosić przetarg tylko na budowę mostu. Jednak chcemy ten projekt zrealizować w systemie „projektuj i buduj". Dlaczego? Bo uważamy, że potencjalni wykonawcy są w stanie zoptymalizować ten projekt, wykorzystując nowe technologie i zminimalizujemy ryzyko konieczności wprowadzania zmian, które jak wszyscy wiemy bardzo często wiązały się z ryzykiem utraty refundacji środków Unii Europejskiej. Chciałbym zwrócić uwagę na dobrą współpracę z moim poprzednikiem, prezesem Transprojektu panem Tadeuszem Suwarą, od którego uzyskaliśmy prawa autorskie do projektu. To było dla GDDKiA bardzo ważne. Chcieliśmy zapewnić potencjalnym wykonawcom komfort dowolnego korzystania z potencjału projektantów dostępnych na rynku. Niestety stare umowy na projektowanie bardzo często nie gwarantowały Dyrekcji tych praw. Jednak zaznaczam, że nowe regulują już te kwestie. Po zakończeniu tego przetargu znowu usiądziemy do dyskusji nad specyfikacją istotnych warunków zamówienia.
T.R.: Warto zaznaczyć, że skorzystają też biura projektowe, które te poprawki będą nanosić.
Kolejnym wprowadzanym novum jest dodanie w kontrakcie utrzymania inwestycji. Z obserwacji zachowania koncesjonariuszy wynika, że przez wzgląd na konieczność późniejszego utrzymywania inwestycji stosują oni takie technologie, dzięki którym utrzymanie wypadnie jak najtaniej. Chodzi o optymalizację techniczną i ekonomiczną.
Powołany przez Generalnego Dyrektora, a składający się z naszych najlepszych pracowników zespół przez 10 miesięcy przygotowywał wzorcowy program funkcjonalno-użytkowy, który można zastosować do każdej inwestycji. Co ważne jest on jednolity dla całego kraju. Niedługo opublikujemy go na naszej stronie internetowej. Będziemy zachęcać samorządy do korzystania z owoców naszej pracy.