Z Januszem Piechocińskim, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Infrastruktury, wiceprezesem PSL, rozmawia Anna Krawczyk
Infrastruktura: Za sobą mamy 100 dni pracy rządu, w ciągu których uchwalono niecałe 30 ustaw. Jakie są plany sejmowej Komisji Infrastruktury na najbliższe półrocze?
Janusz Piechociński: Ponieważ jest to rok powyborczy, najpierw musimy przeprowadzić audyt. Pierwsze półrocze nowej kadencji będzie przede wszystkim okresem rozpoznania. Odbędzie się wiele posiedzeń ogólnych, mających na celu zapoznanie komisji, a zwłaszcza jej nowych członków, z całym pakietem zagadnień infrastrukturalnych. Pamiętajmy, że nieustannie opracowywane są nowelizacje ustaw, które pośrednio dotyczą infrastruktury, co zwiększa nam ilość pracy.
- W latach 2002-2005 jako przewodniczący Komisji Infrastruktury uczestniczył Pan w dostosowywaniu do wymogów unijnych polskich przepisów dla szeroko pojętej infrastruktury. Czy już wszystko zostało zrobione?
- Wdrożyliśmy wówczas ponad 50 ustaw w transporcie. Teraz ponownie będziemy się zajmować korygowaniem polskiego prawa, ale nie tylko tego odnoszącego się do transportu. Z propozycji europejskich widać wyraźnie, że dużych zmian wymagać będzie prawo telekomunikacyjne. Przed nami istotne przemiany w tej sferze: cyfryzacja telewizji, nowe technologie i częstotliwości w łączności, elektronizacja administracji publicznej.
Kolejne zadania komisji w tym półroczu wiążą się z przejściem od administrowania rynkami do ich regulacji, chodzi o weryfikowanie regulacji, uzupełnianie jej itp. W telekomunikacji regulacje są akurat najbardziej dopracowane, podobnie w sferze energetyki, ale już sprawy kolei są strasznie zaniedbane.
- Jakie prace czekają Komisję Infrastruktury w związku z przygotowaniami do EURO? Sytuacja nie jest chyba najlepsza? - Pilnowanie przygotowań do EURO 2012 będzie oczywiście stałym elementem pracy komisji, bo Sejm jest nie tylko maszyną do produkcji prawa, ale pełni też funkcje kontrolne. Ponieważ sprawa infrastruktury dla EURO jest coraz pilniejsza, chcemy rozwijać pakiet proinwestycyjny, budować lobby proinwestycyjne w Parlamencie Europejskim, a także popularyzować problematykę infrastrukturalną w Polsce, szczególnie w kręgach samorządowych. Wracając do Euro, będzie rosła presja podwyżek cen inwestycji, bo czasu jest coraz mniej. Sposób obrony przed tym zjawiskiem wymyśliła jeszcze ekipa dyrektora Kotlarka: decentralizacja i scedowanie przetargów na dyrekcje okręgowe oraz dzielenie zadań sprawia, że jest miejsce dla średnich i małych firm, które jako konsorcja mogą budować odcinki autostrad czy dróg szybkiego ruchu. Oceniam to pozytywnie.