Menu

Logowanie

rejestracja
01.10.2009

Kolejny artykuł o normach PN i PN-EN – z większym malkontenctwem

Jerry Maguire

Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej w maju 2004 r. jest faktem, tak samo jak to, że od tego momentu zobowiązani jesteśmy do przestrzegania prawa europejskiego, zwłaszcza przy realizacji inwestycji współfinansowanych przez UE (np. związanych z infrastrukturą drogową i kolejową). Niestety nic z tego nie wynika!


Urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury obawiają się odebrania funduszy europejskich, urzędnicy wojewódzcy, powiatowi i gminni również, ale wciąż jakoś, na szczęście, udaje im się przepchnąć kolejny projekt, więc cały czas pocieszają się, że jakoś to będzie. Przeprowadzający kontrole urzędnicy UE też nie wiedzą, czego szukać, więc jakoś się udaje. A tymczasem...

Obowiązująca unijna dyrektywa dotycząca wprowadzania do obrotu materiałów budowlanych, wraz z odpowiednimi aktami prawnymi RP, głosi, że w celu zapewnienia bezpieczeństwa gotowego obiektu budowlanego wszystkie składniki tego projektu powinny być bezpieczne. Jak poznać, że produkt jest bezpieczny? Musi być oznakowany znakiem CE (w niektórych przypadkach obowiązek taki istnieje od 2004 r.). Logicznym następstwem jest pytanie, co zrobić, żeby oznakować produkt znakiem CE? Wyprodukować ten produkt zgodnie z obowiązującymi polskimi i jednocześnie europejskimi normami. Tylko tyle i aż tyle.

W tym właśnie miejscu zaczynają się schody.

Specyfikacje

Specyfikacje Istotnych Warunków Zamówienia (SIWZ) oraz Szczegółowe Specyfikacje Techniczne (SST) pisane są według w większości wycofanych i nieobowiązujących norm. Ich opracowanie inwestor zleca odpowiedniej instytucji np. biuru projektowemu. Gdy SIWZ i SST są już gotowe, inwestor (w większości przypadków są to instytucje państwowe, np. GDDKiA, WZD etc.) akceptuje i potwierdza poprawność tych dokumentów. Sęk w tym, że ani w biurze projektowym, ani w biurze inwestora nikt nie dba o szczegóły, jakimi są zalecenia materiałowe. W tychże zaleceniach zazwyczaj przywoływane są nieaktualne normy, podawane są pseudoparametry europejskie, umieszczane są zakazy stosowania określonych materiałów, miksowane są normy obowiązujące i nieobowiązujące. Co pewien czas instytucje się wzdrygają i zastanawiają się, co się stanie, jeżeli ktoś z UE jednak zakwestionuje dokumenty i zażąda zwrotu dofinansowania. Tworzą wówczas pismo nakazujące poprawne stosowanie norm lub Wymagania Techniczne dla określonych materiałów. Urzędnicy państwowi myślą: Mojego regionu to nie dotyczy! u mnie nikt nie będzie mi nakazywał! od lat stosuję co innego! normy stare znam, a z nowych nic nie rozumiem! poza tym Wymagania Techniczne i normy europejskie są nieobowiązkowe (obowiązkowe jest znakowanie znakiem CE, a tym samym stosowanie norm).

Kto za to płaci i kto zapłaci w przypadku kontroli z UE? Pani, Pan, Społeczeństwo.

Normy

Europejskie normy (PN-EN) w różnym czasie zastępowały stare polskie normy (PN). Część z nich zaraz po akcesji do UE, część po 2-3 latach. Główna różnica polega na tym, że kiedyś wyrób budowlany musiał spełniać wszystkie określone parametry, aby mógł zostać zakwalifikowany do odpowiedniego rodzaju, marki, klasy czy gatunku. Teraz podejście się zmieniło i zamiast wymagać spełnienia określonych parametrów, żąda się od producenta, żeby sam zadeklarował, jakie wymogi jego wyrób spełnia. W konsekwencji również odbiorca sam decyduje, czy może dany produkt zastosować w swojej budowli, czy musi to być coś lepszego. I to również nie podoba się decydentom. Przecież do tej pory żądano i wymagano określonych parametrów w określonym regionie bez żadnych dodatkowych uzasadnień (ograniczenie konkurencji) i to oni decydowali, czy firma X lub Y może wygrać przetarg. Normy PN-EN dają swobodę, określając tylko kategorie, w jakich produkt ma się mieścić, i nie pozwalają wprowadzać żadnych ograniczeń w konkurencji, pozwalają konkurować wszystkim producentom. Pomimo tego wciąż powstają SIWZ i SST, które odwołują się do nieistniejących norm, głoszą, że do tego rodzaju MMA nie można użyć takiego dodatku, że w tym regionie nie może być stosowana taka i taka skała, że u nas to może być stosowany tylko asfalt modyfikowany lub inne promowane rozwiązanie techniczne.

Kto za to płaci i kto zapłaci w przypadku kontroli z UE? Pani, Pan, Społeczeństwo.