Przygotowania do organizacji EURO 2012 stymulują rozwój wielu gałęzi przemysłu.
W branży wapienniczej w 2007 r. dało się zauważyć znaczący wzrost sprzedaży, aczkolwiek w Polsce nadal przypada tylko ok. 50 kg wapna per capita, podczas gdy w krajach dawnej unijnej piętnastki wskaźnik ten wynosi ok. 95 kg, czyli prawie dwukrotnie więcej.
Przemysł wapienniczy jest silnie sprzężony z całą gospodarką, jednak najsilniej z rynkiem budowlanym i drogowym - kieruje tu bowiem około 60% całej swej produkcji wapna. Prognozy zakładają dynamiczny rozwój obu sektorów, zatem branża wapiennicza z pewnym optymizmem mogłaby patrzeć w przyszłość. Wiele jednak zależy od tego, jak długo korzystna koniunktura się utrzyma. Rozwój przemysłu wapienniczego wiąże się bowiem z angażowaniem bardzo dużych kwot i to na długo, tego typu inwestycje wymagają też niepodlegającego zbyt dużym wahaniom, stabilnego rynku.
Paradoksy ograniczeń Pomijając kwestie rynkowe, producenci wapna muszą się uporać z dodatkowymi, specyficznymi dla swojej branży problemami. Zmniejszenie kwoty emisji CO2 to obecnie największe dla niej zagrożenie. W stosunku do tzw. pierwszego okresu handlu emisjami 2005-2007 limity przyznane Polsce na okres 2008-2012 zmalały o prawie 27%.
W przemyśle wapienniczym dochodzi do tzw. emisji procesowej - nie towarzyszy ona spalaniu paliwa, jak to się dzieje np. w elektrowniach, tylko reakcji chemicznej, której produktem jest m.in. dwutlenek węgla. Zamiana kamienia wapiennego, czyli CaCO3, w CaO i CO2 to jedyny sposób produkowania wapna.
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że polskie zakłady wapiennicze spełniają wszystkie unijne wymagania dotyczące ochrony środowiska, a uzyskiwane wskaźniki emisji jednostkowej CO2/t wapna mają nawet lepsze niż kraje starej piętnastki. W ostatnich latach w wapiennictwie dużo inwestowano, czemu towarzyszyło wprowadzanie najnowocześniejszych, przyjaznych środowisku technologii, przykładem zakład Lhoist Bukowa, należący pod tym względem do najnowocześniejszych w Europie!
Mamy więc sytuację paradoksalną - z jednej strony w związku z rozwojem infrastruktury zapotrzebowanie na produkty wapiennicze wzrasta, a z drugiej pojawiają się dodatkowe ograniczenia w postaci zmniejszonej kwoty CO2. Przy czym trzeba pamiętać, że nałożone limity dotyczą całego polskiego przemysłu, nie tylko samego wapiennictwa. Jak zostaną podzielone? Lwią część skonsumuje energetyka (ok. 70%). To, co zostanie, musi wystarczyć na wszystkie inne branże emitujące CO2: hutnictwo, produkcję szkła, cementu, wapna.
Po rozdzieleniu limitów przemysł wapienniczy będzie musiał je dokupować, żeby podtrzymać dotychczasowy poziom produkcji. A co ze wzrostem wynikającym z potrzeb szybko rozwijającej się gospodarki ? To oznacza wzrost kosztów, który przekłada się oczywiście na wzrost cen produktów. Ponieważ przemysł wapienniczy jest silnie związany z gospodarką, wzrost cen wapna przełoży się na wzrost kosztów w innych branżach, np. w drogownictwie i budownictwie. A przecież budownictwo jest kołem zamachowym gospodarki. Jak budownictwo kicha, to cała gospodarka narzeka na zdrowie.