- Jakie na ten temat opinie panują w Unii Europejskiej? - Komisarz ds. energii Andris Piebalgs, który pół roku temu odwiedzał nasz kraj, podczas wizyty na Śląsku stwierdził, że tu znajduje się europejska stolica czystych technologii węglowych, że właśnie w Polsce te technologie powinny być wypracowane. Dlaczego? Bo niemal całą energię elektryczną produkujemy z węgla - żaden inny kraj tyle nie wytwarza! Gdzie indziej ten wskaźnik wynosi 50 czy 60%, ale też nawet jedynie 10%. Zatem to nam na tych technologiach zależy najbardziej, to jest nasze wyzwanie. Musimy dążyć do tego, żeby stać się zagłębiem czystej energii z węgla dla Europy i świata.
Ale energia to nie wszystko, to dopiero początek. Dzięki niej będziemy mogli rozwijać najlepsze, najnowocześniejsze technologie - w informatyce, elektronice, medycynie, przemyśle samolotowym. Bez energii się tego nie zrobi - to jest baza, od której trzeba zacząć.
- A co z limitami emisji? - Niskie limity to wielkie zagrożenie dla Polski. Jeśli obecna propozycja Komisji Europejskiej wejdzie w życie, za 3-4 lata energia elektryczna może u nas dwukrotnie zdrożeć, to zaś może doprowadzić do upadku naszą gospodarkę, a także gospodarstwa domowe - przecież prądu używa każdy.
Ponieważ uważam, że w tej postaci propozycja Komisji jest nie do przyjęcia, zgłosiłem w Parlamencie Europejskim poprawki. Wierzę, że uda się doprowadzić do zmian. Zabiegam nie tylko o to, żeby zwiększono przyznawane nam limity, ale również o to, żeby odsunięto w czasie kupowanie tych limitów na otwartych aukcjach, gdyż w starciu z tak bogatymi krajami, jak Niemcy, Wielka Brytania czy Szwecja, nie mamy szans.
My jeszcze nie uświadamiamy sobie, jak bardzo poważny jest to problem gospodarczy, bo tak naprawdę stanie się on realny za kilka lat. Niemniej już dzisiaj trzeba działać, żeby uniknąć katastrofalnych skutków wzrostu cen energii.
Wprowadzenie poprawek to od kilku miesięcy główny cel moich działań w Parlamencie Europejskim. Wkrótce odbędzie się dyskusja, na którą zaproszony został pan minister środowiska prof. Maciej Nowicki oraz najwyżsi reprezentanci Komisji Europejskiej. Będziemy starali się wytłumaczyć parlamentarzystom, dlaczego ta dyrektywa koniecznie musi być zmieniona. W tym samym kierunku rząd polski działa też intensywnie w Radzie Europejskiej. Mam nadzieję, że te wspólne działania odniosą skutek.